Dziki pod Grunwaldem - Tygodnik Nadwiślański
niedziela, 28 listopada
kondolencje
reklama

Dziki pod Grunwaldem

0

GRZEGORZ RUSSAK (na zdjęciu), doktor nauk rolniczych, znakomity ekspert i autorytet kulinarny, wybitny znawca i  popularyzator kuchni staropolskiej oraz myśliwskiej, gościł w  Stalowej Woli ze swymi kulinarnymi pokazami i pogadankami.

Zarówno podczas warsztatów „Techniki kuchni myśliwskiej”, zorganizowanych dla blisko 300 uczniów w nowoczesnych pracowniach Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr  3,  jak  i  na  spotkaniach  z  myśliwymi,  osią  tematyczną kulinarnych wywodów tego wybitnego specjalisty była dziczyzna.

Wbrew temu co sądzi wielu – wcale nie tak znów egzotyczna i niedostępna. Sprawdziliśmy: akurat w okresie aktywności w naszym regionie  piewcy  staropolskiej  kuchni,  w  samej  Stalowej Woli chociażby, bez większego trudu można było zaopatrzyć się w mięso zarówno z sarny, jelenia, jak i z dzika. Przy odrobinie  inwencji  można  więc  nadchodzącym  świętom nadać wyjątkową nutę smakową, nawiązującą do najlepszych tradycji polskiej kuchni.

A ta – i G. Russak dałby się za to pokroić na talarki – nie ma równych sobie nie tylko w Europie, a najpewniej i w świecie… Kilka lat temu Grzegorz Russak ze swą misją sławienia staropolskiej kuchni brylował na janowskim Święcie Kaszy, budząc podziw i zachwyt zarówno dla tego, co pod jego okiem  powstawało  na  oczach  tysiąca  widzów,  jak  i  dla pasji, z jaką potrafi, jak nikt inny, opowiadać o tym, co od niepamiętnych czasów polską sztukę kulinarną wyróżniało na tle innych nacji.

Nie kryje, że jest bez reszty oddany i bezgranicznie wierny polskiej kuchni, którą uznaje za najwspanialszą w świecie.  Snobujemy  się  nierzadko  na  kulinarne  upodobania narodów.  Tymczasem  to  oni,  nasi  bliżsi  i  dalsi  sąsiedzi, według mistrza, powinni z pokorą uczyć się od nas, bo w naszym kraju już w XVII wieku robiono w polskich kuchniach rzeczy, o jakich się np. Francuzom czy Włochom nie śniło. Przygotowywaliśmy choćby duszone na parze ryby w warzywach, rozwinęliśmy jedną z pierwszych w Europie kuchni  wegetariańskich,  dorobiliśmy  się  w  swojej  kulinarnej tradycji  ponad  400  zup  podstawowych,  a  przy  polskich stołach sztućcami posługiwano się dwieście lat wcześniej niż na francuskim dworze królewskim. Kto więc w stosunku do kogo powinien odczuwać kompleksy?

 – To wszystko jest naszym wspólnym skarbem narodowym, naszym dziedzictwem, tradycją. To miejsce dane nam od Pana Boga, to ono oddaje smak. Nie jest tak, jak sądzą niektórzy, że można gdziekolwiek zrobić restaurację chińską, włoską, meksykańską. Uwielbiam naszą polską kuchnię i w zasadzie jadam tylko nasze potrawy. Polska kuchnia, i to w każdym wymiarze, jest doskonała. To nieistotne, czy regionalna, czy włościańska, szlachecka, mieszczańska, czy myśliwska – mówi.

Z  pasją  zwalcza  stereotypy  w  rodzaju  stwierdzeń,  że polska  kuchnia  jest  przede  wszystkim  ciężka,  tłusta  i  niesmaczna.  Według  niego  tak  może  mówić  tylko  ten,  kto o prawdziwej polskiej kuchni nie ma pojęcia.

Szlag go trafia, kiedy wspomina, jak jeden z polskich prezydentów tak się właśnie o polskiej kuchni miał wyrazić w jakiejś publicznej wypowiedzi: – On sobie może prywatnie lubić, co chce, ale nie wolno mu tego powiedzieć! U nas to się zaraz uzna, że on jest światowy człowiek. A wyobraźmy sobie, że z takim tekstem wyskoczyłby  prezydent  Francji.  Telewizja,  program  pierwszy, a on mówi: „nie lubię francuskiej kuchni. Te przetłuszczone wątróbki… Jak myślę sobie, jak się ten drób męczył! I to kwaśne wino… Niedopieczone te pasztety… Ja tego nie lubię! Ja tylko sushi…”  Toż  on  już  na  drugi  dzień  nie  byłby  prezydentem! Bo Francuzi, jak twierdzi, wszystko zniosą, ale nie krytykę własnej kuchni. A gdzie jesteśmy my, Polacy? Gdzie nasza narodowa duma? Kto z nas polegnie za dobre imię bigosu i schabowego z obsmażaną kapustą? Kto wyjdzie na ulice demonstrować  przeciw  spaghetti  i  bronić  polskiej  gęsiny czy baraniny, której najzwyczajniej w świecie wstydzimy się nawet sami przed sobą? Albo maszerować z transparentami: „Kocham dziki, nie świnie!” (…)

Jerzy Reszczyński

Więcej w papierowym wydaniu “TN”.

Udostępnij

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.