Jak przyjaciele z boiska

0

Lata temu, w jednej z wcześniejszych kadencji stalowowolskiej Rady Miejskiej, byli jednomyślni – jak żartowano – niczym przyjaciele z boiska. Wspólnie organizowali ponad dzielącymi ich politycznymi podziałami tyleż spektakularne, co kompletnie kontrproduktywne w sensie efektów akcje.

Takie jak np. protesty przeciwko zmowie cenowej sprzedawców paliw. Czas i efekt dorastania, tudzież zmieniający się temperament życia politycznego, zrobiły swoje.

Na wrześniowej sesji jeden z nich usiłował postawić się w roli sędziego, który ma sądzić drugiego. Traf chciał – tego, którego wyrzucono z pracy w tym samym Urzędzie Marszałkowskim, w którym błyskotliwą karierę robi drugi z przyjaciół z boiska. Mowa o głośnej już chyba nie tylko w Stalowej Woli sprawie radnego Dariusza Przytuły (z prawej) z PO, wiceprzewodniczącego RM i zarazem pracownika Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego.

Radnego  wyrzucono  dyscyplinarnie  za  to,  że  znaczą część czasu swojej pracy, opłacanej, było nie było, przez podatników, miał trwonić na surfowanie po portalach społecznościowych i popełnianie na nich wpisów. Nie musimy dodawać, że nie były to wpisy chwalące PiS, który od czasu „rozporkowego zamachu stanu im. M. Karapyty” rządzi w Urzędzie Marszałkowskim.

W tym to Urzędzie wysokie stanowisko szefa pionu prawnego zajął samorządowiec, 29-letni radny RM Stalowej Woli,  a  przez  kilka  poprzednich  miesięcy  dyrektor  WORD w Tarnobrzegu, Lucjusz Nadbereżny (z lewej). Ponoć i on bywał tematem niektórych kąśliwych wpisów-komentarzy, ale tym akurat zajmować się nie będziemy.

Faktem jest, że D. Przytuła zwolniony został z pracy dyscyplinarnie, a dopiero post factum marszałek województwa zwrócił się do RM o wyrażenie przez nią zgody na rozwiązanie stosunku pracy z piastującym mandat tej rady D. Przytułą.

Sytuacja dość niezręczna pod względem prawnym, ale radni mieli do wyboru dwie opcje: wyrazić zgodę, czyli przyklepać decyzję  marszałka,  albo  zgody  nie  dać,  wspierając  niejako moralnie  swego  kolegę  w  nieuniknionej  najpewniej  batalii sądowej. Szanse nieszczęsnego radnego na zwycięstwo w tej batalii są takie sobie, a wyrok i tak nie ma szans zapaść przed wyborami.

Materiałem mającym zapoznać radnych z materią, nad którą mieli głosować, było przedstawione na piśmie stanowisko byłego już pracodawcy radnego Przytuły. Radnym PiS to nie wystarczyło. (…)

Jerzy Reszczyński

Więcej w papierowym wydaniu “TN”.

Share.

Comments are closed.