K. Kalinka: – Potrzebujemy wsparcia na szczeblu centralnym [wywiad]

0

Rozmowa z Kamilem Kalinką kandydatem do Sejmu RP z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

– Stalowa Wola, Mielec, Sandomierz czy Kolbuszowa mają swoich posłów, senatorów, a nawet ministrów i europarlamentarzystów. Tarnobrzeg od 12 lat nie ma swojego przedstawiciela na szczeblu centralnym. Dlaczego?

– Na 13 powiatów, jakie wchodzą w skład naszego okręgu wyborczego, miasto Tarnobrzeg i powiat tarnobrzeski są najmniejsze pod względem liczby mieszkańców. Tak się złożyło, że w Tarnobrzegu w ostatnich latach mieliśmy dużo kandydatów, startujących z różnych komitetów, w stosunku do ogólnej liczby mieszkańców. Za każdym razem sprawiało to, że głosy ulegały rozproszeniu. W najbliższych wyborach, startuję jako jedyny kandydat z listy Prawa i Sprawiedliwości. W swojej kampanii będę starał się przekonać mieszkańców, że warto postawić na kandydata z ziemi tarnobrzeskiej, bo to na pewno pomoże zabiegać nie tylko o miasto, ale cały nasz region.

– Powszechna jest opinia, że okoliczne miasta nam „uciekają”, szczególnie Stalowa Wola i Mielec. Rozwijają się efektownie i, co ważne, efektywnie. Natomiast Tarnobrzeg od lat stoi w miejscu. Zgodzi się Pan z tym?

– To prawda i jest to proces niezwykle dynamiczny. Składa się na to wiele czynników – utrata przez Tarnobrzeg funkcji miasta wojewódzkiego, likwidacja przemysłu na początku lat dziewięćdziesiątych, duże problemy finansowe miasta. To wszystko spowodowało odpływ wykwalifikowanej kadry technicznej oraz absolwentów tarnobrzeskich szkół, którzy po ukończeniu studiów już nie wracali do Tarnobrzega. Mamy piękne jezioro, z którym wiążemy liczne nadzieje, jednak na dziś nie spełnia ono naszych oczekiwań. Bez wsparcia i przychylności władz wojewódzkich i krajowych, miasto Tarnobrzeg nie będzie w stanie zagospodarować go na miarę XXI wieku.

– Idzie Pan do wyborów z hasłem „Zadbajmy o nasze miasto – wybierzmy posła z Tarnobrzega”. Tu pełna zgoda. Jednak dlaczego tarnobrzeżanie powinni postawić akurat na Pana?

– Kocham to miasto. Tu się urodziłem, wychowałem, założyłem rodzinę i tu od lat pracuję. Znam tu ludzi i wiem, że chcą rozwoju Tarnobrzega, dla siebie i dla swoich dzieci. Jedyne czego dziś potrzebują, to wsparcie ich potrzeb i dążeń. Mieszkańcy to wspólnota celów. Dziś cel jest jeden i nie budzi wątpliwości: pozyskać pieniądze na inwestycje w regionie tarnobrzeskim. Tak kiedyś zrobiły Stalowa Wola i Mielec. Mieszkańcy skupili się tam wyłącznie na jednym, na rozwoju ich miasta. Stąd dziś mają tak silne reprezentacje posłów, senatorów czy marszałka województwa – osób, które na co dzień zabiegają o ich interesy.

– Proszę o konkrety. O co chciałby Pan powalczyć dla Tarnobrzega i naszego regionu jako poseł?

– Absolutnym priorytetem jest rozwój Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej na terenie miasta Tarnobrzega. Wielokrotnie słyszałem od ludzi, że rozwija się ona wszędzie tylko nie u nas. By tego dokonać, niezbędna jest
konsekwentna współpraca z jej gospodarzem, czyli państwową Agencją Rozwoju Przemysłu. Jako pełniący obowiązki prezydenta Tarnobrzega taką współpracę podejmowałem i wiem, że jest tam chęć pomocy i są pomysły na rozwój. Należy scalać grunty pod potrzeby inwestorów, remontować drogi wewnętrzne i wiele innych elementów infrastruktury. Dziś bowiem przedsiębiorca ma duże możliwości wyboru gdzie wybudować zakład. Dlatego potrzeba wsparcia na poziomie centralnym, własnego posła, który potrzeby Tarnobrzega „zaniesie” do odpowiedniego ministerstwa i uzyska pomoc.

– Nie za wcześnie na kolejny start? Niespełna rok po przegranych wyborach na prezydenta Tarnobrzega?

– Uważam, że czas jest właściwy. Pomimo niespełna roku od wyborów samorządowych widzę, że w Tarnobrzegu coś się zmieniło. Mówią mi o tym przy każdej okazji mieszkańcy, którzy uważają, że tylko „wszystkie ręce na pokład” pozwolą wyrwać nasze miasto z marazmu gospodarczego. To właśnie takie opinie spowodowały, że ostatecznie podjąłem decyzję o kandydowaniu. Mieszkańcy Tarnobrzega i powiatu tarnobrzeskiego, mają dziś konkretne oczekiwania jeśli chodzi o politykę na szczeblu krajowym i zdają sobie sprawę, że ich głos będzie słyszalny tylko wtedy, kiedy będą mieli swojego przedstawiciela w Sejmie.

– Liczy Pan na wsparcie ze strony prezydenta Dariusza Bożka i starosty tarnobrzeskiego Jerzego Sudoła? Wydaje się, że im szczególnie powinno zależeć na tym, żeby region tarnobrzeski miał swojego posła. Wyborcze hasło Pana niedawnego konkurenta „Razem dla Tarnobrzega” zdaje się idealnie wpisywać w obecną sytuację.

– Z obydwoma Panami jestem w bieżącym kontakcie. Jak wspomniałem ważny jest wspólny cel, czyli rozwój miast i gmin regionu tarnobrzeskiego. Możemy to osiągnąć wyłącznie poprzez współpracę i wzajemny szacunek. Cenię każdego samorządowca z naszego regionu, bo za nim stoją mieszkańcy, którzy mu zaufali. Sam jestem radnym i wiem, że każdemu z nich – czy to prezydentowi Tarnobrzega, staroście tarnobrzeskiemu, czy burmistrzom i wójtom – leży na sercu pomyślność ich mieszkańców. Głęboko wierzę, że wszystkim nam zależy na rozwoju ziemi tarnobrzeskiej.

– To nie jest Pański pierwszy start w wyborach do Sejmu. Poprzednio zdobył Pan ponad 7300 głosów. Jak z perspektywy czasu ocenia Pan ten wynik?

– To był udany debiut na tle bardzo silnej konkurencji. Od tego czasu bardzo dużo pracowałem w terenie, zarówno jako radny, potem pełniący obowiązki prezydenta Tarnobrzega, ale również jako dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnobrzegu. Mierzyłem się z różnymi problemami i zdobywałem kolejne doświadczenia w pracy z mieszkańcami. Dziś na pewno mam większą wiedzę na temat ich potrzeb i wiem jak skutecznie realizować zobowiązania wyborcze.

– Ponownie startuje Pan z 17. miejsca na liście Prawa i Sprawiedliwości. Pewnie wolałby Pan być na tej liście wyżej?

– Proszę mi wierzyć, miejsce na liście, poza pierwszym, nie jest tak istotne. Ważna jest możliwość kandydowania z ugrupowania, które realizuje politykę społeczną i socjalną, zgodną z moimi przekonaniami. Mieszkańcy Tarnobrzega i powiatu tarnobrzeskiego jeśli tylko uznają, że warto mieć swojego posła, z pewnością odnajdą moje nazwisko na karcie do głosowania.

– To nie jest tak zwana pozycja „biorąca”. O mandat trzeba będzie mocno powalczyć. Mieszkańcom regionu tarnobrzeskiego, mówiąc wprost, trzeba „wbić do głowy”, że wybierając listę PiS powinni poszukać Pana nazwiska i postawić krzyżyk w okienku z numerem 17. Jak zamierza Pan tego dokonać?

– W bezpośrednich rozmowach. Spotkania z mieszkańcami w poprzedniej kampanii wyborczej wiele mi dały. Potrzeby, o których ludzie opowiadają, stanowią tak naprawdę o sensie kandydowania na jakiekolwiek stanowisko. Bo to przecież my samorządowcy, politycy, jesteśmy dla ludzi, po to żeby rozwiązywać ich problemy. Nie wystarczy zabiegać o głosy. Trzeba rozmawiać z mieszkańcami Tarnobrzega, Skopania czy Gorzyc, po to żeby dowiedzieć się czego oni oczekują od przyszłego posła. Dlatego zamierzam dotrzeć do każdej miejscowości powiatu tarnobrzeskiego i ich wysłuchać.

– Drugie Pana hasło wyborcze to „Wsparcie i ochrona rodziny”. Proszę to rozwinąć.

– Uważam, że rodzina jest fundamentem naszego społeczeństwa i wymaga szczególnej ochrony. Należy ją wspierać, tak jak robi to dziś rząd Prawa i Sprawiedliwości. Proszę zauważyć, że wszystkie obecnie realizowane programy socjalne nie są na pokaz, one rozwiązują prawdziwe problemy polskich rodzin. Dlatego jako poseł będę mocno zabiegał o dalszą ochronę rodziny i jej wartości oraz wspierał ją w życiu codziennym.

– Na co dzień pracuje Pan jako dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnobrzegu. Czy to tylko nadzór nad placówką, która egzaminuje przyszłych kierowców?

– Absolutnie nie. Jako instytucja czynnie włączamy się w życie lokalnych społeczności w Tarnobrzegu czy powiecie tarnobrzeskim i współpracujemy z samorządami. Wspieramy wydarzenia edukacyjne, sportowe i rekreacyjne. Działamy także na rzecz poprawy bezpieczeństwa mieszkańców, przekazując m.in. sprzęt dla Ochotniczych Straży Pożarnych, policji czy szpitali. Potrzeb w tym zakresie jest wiele i jako dyrektor WORD staram się organizować wsparcie wszędzie tam, gdzie będzie ono służyć mieszkańcom.

– Dziękuję za rozmowę.

Materiał sfinansowany przez KW Prawo i Sprawiedliwość

Share.

Comments are closed.