Milczący protest przed biurem Prawa i Sprawiedliwości w Tarnobrzegu [zdjęcia] - Tygodnik Nadwiślański
niedziela, 5 grudnia
reklama

Milczący protest przed biurem Prawa i Sprawiedliwości w Tarnobrzegu [zdjęcia]

12
1 z 14

Blisko 100 osób zebrało się w sobotę, 6 listopada, przed siedzibą biura parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości w Tarnobrzegu. Tarnobrzeżanie przyszli zaprotestować przeciwko polityce rządzącej partii, która, ich zdaniem, skazuje Polki na śmierć. Impulsem do zorganizowania „Cichego protestu” była śmierć 30-letniej Izabeli z Pszczyny, u której nie wykonano aborcji, mimo że przemawiały za tym względy medyczne. Kobieta zmarła z powodu sepsy.

Inicjatorką protestu w Tarnobrzegu była szefowa Tarnobrzeskiej Rady Kobiet Katarzyna Paluch. Jak mówiła, przez decyzję Trybunału Konstytucyjnego niemal całkowicie zakazującego aborcji, życie wielu Polek znalazło się w niebezpieczeństwie.

– Iza była pierwsza, ale na pewno nie ostatnia. Jeżeli głośno nie powiemy dość, będą nam nakładali coraz silniej kaganiec – stwierdziła K. Paluch.

Podczas protestu przed pustym o tej porze biurem poselsko – senatorskim PiS przy ul. Sandomierskiej w Tarnobrzegu nie było tym razem głośnego skandowania i wulgarnych okrzyków znanych ze „Strajku Kobiet”. Zebrani ludzie wykrzyczeli tylko hasło ogólnopolskich protestów „Ani jednej więcej!”.

Podczas protestu mówiono też o problemach lokalnych, w tym o sytuacji szpitala.

– Ciekawe, czy tarnobrzeżanie w końcu się obudzą i wyjdą protestować, gdy okaże się, że szpital upada. Szpital, nad którym pieczę sprawuje pisowski zarząd województwa. Może to otworzy im oczy na to, co się w tym kraju dzieje – mówiła jedna z protestujących, nawiązując do frekwencji podczas sobotniego protestu.

Frekwencja – w szczytowym momencie około 100 osób, była niższa niż na protestach zaraz po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ograniczającego do minimum możliwość wykonania w Polsce aborcji. Jednak w porównaniu do ostatnich akcji protestacyjnych, na których zjawiało się po kilka osób, była wysoka. Szczególnie biorąc pod uwagę, że akcja była słabo rozreklamowana, na co narzekało część uczestników protestu. Po zapaleniu zniczy przed drzwiami biura PiS, protestujący przeszli w milczącym marszu przez centrum Tarnobrzega.

1 z 14

12 komentarzy

  1. Prawo nie zabrania ratowania kobiety gdy jej życie jest zagrożone. To protest wprowadzający w błąd ludzi. To nie rząd jest winny śmierci tej kobiety, ale powinni to wyjaśnić w szpitalu dlaczego nie podjęto wystarczających działań ratujących życie tej kobiety.

    • nie jestem z PiS na

      Oni tego nie pojęli albo kompletnie niezorientowani i jest to zwykła niepotrzebna zadyma z ich strony. Może zacietrzewienie w nienawiści wobec PiS-u. Poczekajcie na PO, to Grodzki (ps.Koperta) polikwiduje szpitale. Szpital w Tarnobrzegu też pójdzie do likwidacji. Będziecie jeździć do szpitali w Rzeszowie. Umierać będziecie na ulicach.

Zostaw odpowiedź