Na pewno nie zawiodę – rozmowa z Renatą Butryn

0

Rozmowa z RENATĄ BUTRYN kandydatką do Parlamentu Europejskiego

– Ma Pani doświadczenie w pracy zarówno w samorządzie, jak i w Sejmie. Czas na kolejny krok?

– To się okaże po wyborach, ale tak, moje doświadczenie parlamentarzysty i samorządowca z pewnością przydałoby się w Parlamencie Europejskim. Pozwalałoby spojrzeć na sprawy tam dyskutowane z szerszej, być może trochę z innej perspektywy. W moim odczuciu warto, żeby właśnie ludzie tacy jak ja startowali i uzyskiwali mandaty, ponieważ poprzez swoją pracę w regionie mam dosyć dobre rozeznanie w potrzebach poszczególnych grup społecznych i w tym jak one widzą wspólnotę unijną oraz jej przyszłą konstrukcję. Bardzo często w wyborach popełniamy błąd, głosując na ludzi, powiedzmy, z pierwszych stron gazet, o rozpoznawalnej twarzy, ale niebędących z nami w bezpośrednim kontakcie. Ja jestem kandydatem innego szczebla i mam nadzieję, że dla osób mnie popierających będzie miało znaczenie to, że mogą wybrać kogoś spośród siebie, osobę, na której politykę mieliby bezpośredni wpływ i z którą tę politykę mogliby tworzyć. Dlatego uważam, że moja kandydatura jest bardzo dobra i oczywiście zachęcam wszystkich do poparcia mojej osoby. Na pewno nie zawiodę.

– Dlaczego dla regionu tak ważne jest posiadanie przedstawiciela w dalekiej Brukseli?

– W tej chwili polityka europejska, zresztą tak to funkcjonuje w większości krajów zachodnich, to polityka dyktowana głosami konkretnych grup społecznych, mających swoich przedstawicieli w parlamencie. Są oni w swoich regionach bardzo rozpoznawalni. Skupiają się na pilnowaniu poszczególnych kwestii związanych z dystrybucją środków unijnych, legislacji czy – tak jakby to mogło być w naszym przypadku – dbaniu o zapewnienie rozwoju biedniejszym regionom Unii. Podkarpacie z pewnością do takowych jeszcze należy, stąd też dużą wartością dla naszego regionu jest mieć w Europie odpowiednich przedstawicieli, znających problemy i mających konkretny pomysł na to, co chcą zrobić, jakimi aspektami życia się zająć. Z przykrością muszę stwierdzić, że niestety w przypadku wielu europosłów, polityka często kończy się na wywiadach w gazetach, a brakuje konkretnego przełożenia na poprawę sytuacji zwykłych ludzi. Chciałabym ten stan rzeczy zmienić. Stąd też mój program i moje hasła programowe, związane m.in. z rozwojem infrastruktury, nowoczesnych technologii, szeroko rozumianej przedsiębiorczości na wsi, ekologią, np. nowe dopłaty na rozwój gospodarstw ekologicznych i zwolnienie ich z różnych obciążeń podatkowych. Myślę, że takie inicjatywy, skutecznie forsowane, mają szansę zniwelować przepaść, jaka obecnie dzieli Podkarpacie od innych regionów europejskich. Moim marzeniem jest, aby nasze Podkarpacie, patrząc przez pryzmat podobnych regionów w innych krajach, wiodło prym w pozyskiwaniu i mądrym wydatkowaniu środków europejskich, a także wprowadzaniu inicjatyw rozwojowych, które dają faktyczne, a nie pozorne efekty.

– Jak widzi Pani swoją rolę w Europarlamencie? O co chciałaby Pani tam walczyć?

– Może nie walczyć, lecz szukać koalicji i zabiegać, bo tak to wygląda, jeżeli chodzi o tworzenie rozwiązań i podejmowanie wszelakich inicjatyw. Będę się starać o nowe programy dla rozwoju polskiej wsi, szczególnie mniejszych gospodarstw, o dostęp naszej młodzieży do prestiżowych uczelni, o infrastrukturę drogową i kolejową, która umożliwi bezpieczne i tanie podróżowanie po Polsce i Europie. To tylko niektóre punkty mojego programu. Do tego należy dodać pakiet związany ze zdrowiem, bo kolejki do lekarzy specjalistów to właściwie umieranie na raty dla wielu ciężko chorych osób, a szczególnie poszkodowane są w tej sytuacji osoby starsze. Polska służba zdrowia przeżywa zapaść. Czas to zmienić.

– Dlaczego w tych wyborach warto wybrać listę Koalicji Europejskiej?

– Dlatego, że jest to lista stworzona z przedstawicieli różnych środowisk, których przede wszystkim łączy szacunek do instytucji prawa i wartości demokratycznych. Ludzie startujący z list KE są gorącymi zwolennikami Unii Europejskiej. Po co głosować na partie, które w ogóle tych podstawowych wartości nie wyznają lub wyznają je wyłącznie w tych momentach, gdy liczą się głosy w wyborach, dające synekury, wysokie wynagrodzenie i dobre emerytury. Dodatkowo ich przedstawiciele robią nam w Europie wstyd – śpią na obradach, wygłaszają kompromitujące mowy, nie potrafi ą z nikim się porozumieć, a zajmują się wyłącznie tym, aby na koniec miesiąca przeliczyć uposażenie europoselskie i odpowiednio wcześnie zarezerwować sobie lot do domu. Czasem się organizują, gdy macierzysta partia nakazuje im obronę „polskich wartości”, tak naprawdę zaprzeczając im na arenie międzynarodowej, obniżając prestiż i znaczenia naszego kraju. Możemy więc być pewni, że głosowanie na takie partie to marnowanie głosów i chociażby dlatego należy wybrać Koalicję Europejską. Ma się wówczas gwarancję wyboru ludzi, którym zależy przede wszystkim na tym, żeby coś zrobić dla regionu, a nie tylko przyjechać na wiec, którzy zadbają o to, by nie kompromitować naszego kraju lecz budować jego mocną pozycję na arenie międzynarodowej.

– Frekwencja w eurowyborach zazwyczaj jest mizerna. Dlaczego warto 26 maja pójść do lokali wyborczych?

– Przede wszystkim, udział w każdych wyborach to patriotyczny obowiązek, a w przypadku wyborów do Parlamentu Europejskiego także ogromna szansa. Europosłowie z innych krajów to zazwyczaj osoby obeznane w niuansach polityki i wiedzące, jak osiągnąć określone cele dla popierających ich grup. Jeśli chcemy mieć coś do powiedzenia, zacznijmy od pójścia na wybory. Następnie wybierzmy partię, która nie będzie z każdym się kłócić, tylko taką, która potrafi budować. Gdybym miała naturę osoby nieskorej do kompromisów i nieumiejętnie budowała sojusze, to w Stalowej Woli nie powstałby zakład o takich perspektywach i takim poziomie produkcji jak część zbrojeniowa Huty Stalowa Wola, na której wcześniej postawiono przysłowiową kreskę. Nie pozwólmy, żeby to samo stało się w przypadku Podkarpacia, bo miejsc zapóźnionych w rozwoju, które czekają w kolejce do różnych programów, jest naprawdę sporo. One potrafi ą się zmobilizować, iść głosować całymi rodzinami, kręgami znajomych, aby uzyskać jak najlepszy wynik i jak najsilniejszą reprezentację. Uważam, że do tej pory, poza moją partyjną koleżanką Elżbietą Łukacijewską, Podkarpacie, nie miało zbyt dobrej reprezentacji. Wręcz przeciwnie, było ono bardzo osamotnione. Dlatego czas, żeby do Parlamentu Europejskiego trafiła wreszcie osoba, która dużo lepiej o ten interes zadba, bazując na swoich przekonaniach, doświadczeniu i wiedzy zdobytej podczas całej politycznej i zawodowej kariery.

– Dziękuję za rozmowę.

Materiał sfinansowany przez KWW Koalicja Europejska PO PSL SLD .N Zieloni

Podziel się:

Zostaw odpowiedź