reklama
Nasze drewniane perły - Tygodnik Nadwiślański
wtorek, 16 sierpnia
reklama

Nasze drewniane perły

0

Kto choć raz wędrował po Beskidach, musiał poddać się urokowi drewnianej architektury sakralnej, widocznej tam w krajobrazie każdej niemal miejscowości. Na Sandomierszczyźnie drewnianych kościółków zachowało się mniej, ale i tu znaleźć można kilka prawdziwych skarbów. Było ich więcej, lecz niestety, część z nich rozebrano, by w ich miejscu pobudować nowe, obszerniejsze świątynie.

Nie są turystycznymi hitami. Odwiedzają je najczęściej „koneserzy”, ci dla których wyjątkowe walory historyczne i architektoniczne są dostatecznym pretekstem do tego, by zboczyć z głównych traktów komunikacyjnych i znaleźć chwilę na kontemplację zaklętego w drewnie piękna.

Z TATARSKIM RODOWODEM

Wioska jest mała, ze wszystkich stron otoczona lasami. Wiele osób dorabia tu zbieraniem runa leśnego. Podobno, jak rok jest dobry, to przez całe lato zarobić można tyle, że wystarczy do następnego sezonu. Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy przyjeżdżającym do Strzegomia w gminie Rytwiany, to tabliczki z nazwami ulic. Rzecz zupełnie wyjątkowa, zważywszy, że cała miejscowość to góra kilkadziesiąt domów. Pomysł inicjatorów „ochrzczenia” wioskowych alejek był taki, żeby upamiętnić osoby zasłużone dla okolicy. Jest więc tu ulica ks. Jana Jagiełły, dawnego proboszcza, który położył ogromne zasługi w remoncie drewnianej świątyni, ulica Wacława Dąbrówki – pierwszego powojennego dyrektora miejscowej szkoły, ulica inż. Chałacińskiego – chłopskiego syna, któremu jeszcze na początku minionego wieku udało się skończyć wyższe studia i zdobyć ceniony zawód. Jest też ulica Jędrusiów. Tę nazwę nadano drodze w kierunku Ossali, którą niegdyś rzeczywiście często pokonywali żołnierze legendarnego oddziału partyzanckiego… (rs)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.