Nie obiecuj, nie obiecuj... - Tygodnik Nadwiślański
wtorek, 24 maja
reklama

Nie obiecuj, nie obiecuj…

0

Popierający obecnego burmistrza Nowej Dęby WIESŁAWA ORDONA komitet wyborczy „Nasz Samorząd” chce zakazać jego kontrkandydatowi MARKOWI OSTAPCE obiecywania mieszkańcom gminy, że jeśli wygra wybory, zlikwiduje straż miejską.

19 września do tarnobrzeskiego sądu okręgowego wpłynęło pismo, w którym „Nasz Samorząd” wnioskuje o ustanowienie  nakazu  usunięcia  billboardu  promującego  M.  Ostapkę, ustawionego  przy  drodze  krajowej  numer  9  w  Tarnowskiej Woli. Zdaniem jego przeciwników, wyborcza reklama zawiera nieprawdziwą informację. Obok jego podobizny i informacji, że  z  ramienia  komitetu  „Ratusz”  kandyduje  na  burmistrza gminy, widnieje napis: „Zlikwiduję straż miejską”.

„Nasz Samorząd” jest zdania, że Marek Ostapko nie może obiecywać wyborcom likwidacji tej formacji, ponieważ, zgodnie z ustawą o strażach gminnych, organem, który może zdecydować o jej rozwiązaniu,  nie  jest  burmistrz,  ale  rada  miasta.  Burmistrz może o to wnioskować, ale ostateczna decyzja pozostaje w rękach radnych, którzy mogą podjąć, lub nie, stosowną uchwałę.

Członkowie komitetu „Nasz Samorząd” piszą więc do sądu, że używając sformułowania „zlikwiduję”, Marek Ostapko wprowadza swoich wyborców w błąd, i domagają się zakazania mu rozpowszechniania takich informacji.

Kandydat „Ratusza” na fotel szefa gminy uważa, że sprawa jest  absurdalna.  Mówi,  że  w  haśle  wyborczym  posługuje  się skrótem myślowym, przez który informuje mieszkańców, że jeśli wygra wybory, zrobi wszystko, aby rozwiązać  straż  miejską.

– Tak  naprawdę każda decyzja wymaga bezpośredniej lub  pośredniej  zgody  rady  miejskiej. Każda obietnica, czy to dotycząca budowy  nowej  hali  sportowej,  czy  nowego  chodnika,  wymaga  znalezienia środków w budżecie i akceptacji ze strony radnych. Wedle logiki środowiska pana Ordona najwłaściwszym hasłem dla kandydatów na wójtów, burmistrzów, prezydentów jest hasło „Będę wykonywał uchwały rady miejskiej”. Przecież to absurd. Mógłbym wynotować mnóstwo  postulatów,  z  jakimi  szedł  do  wyborów  pan  Ordon, a które wymagały akceptacji rady miasta. Właśnie po to wystawia się własnych kandydatów na radnych, aby zbudować większość w radzie i móc realizować wspólny program wyborczy. Dziwi mnie, że komitet pana Ordona nie pojmuje prostych zasad demokratycznej  gry –  komentuje  kandydat  na  burmistrza.  – Czy  jakiś polityk w Polsce stanął przed sądem za niedotrzymaną obietnicę wyborczą? Nie! Ale zamiast tego stawia się przed sądem człowieka, jeszcze przed wyborami za to, że przedstawia ważny dla lokalnej społeczności postulat i jest przekonany, że go dotrzyma. Plan jest prosty: jako burmistrz przygotuję projekt uchwały o rozwiązaniu straży miejskiej, przedstawię go radnym, przekonam do jego akceptacji, i w ten sposób „zlikwiduję” straż miejską. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.