Sandomierz. O lukrecji „słodziuchnej bardziej niż w Kapadocji” i innych roślinach z renesansowego zielnika i muzealnego ogrodu [zdjęcia] - Tygodnik Nadwiślański
czwartek, 9 grudnia
ogłoszenie
reklama

Sandomierz. O lukrecji „słodziuchnej bardziej niż w Kapadocji” i innych roślinach z renesansowego zielnika i muzealnego ogrodu [zdjęcia]

0

Smaki roślin opisanych przez wielkiego botanika i medyka polskiego renesansu Marcina z Urzędowa poznawali uczestnicy niedzielnego spotkania w Domu Długosza. Do prezentacji posłużyły okazy rosnące w zrekonstruowanym przy muzeum ogrodzie sandomierskiego kanonika. Zainteresowani mogli również poznać jego przepisy, między innym na miód różany.

Bohater wydarzenia, kanonik sandomierski Marcin z Urzędowa w swoim dziele „Herbarz polski”, wydanym w 1595 roku, opisał prawie 400 gatunków roślin leczniczych. Był to pierwszy oryginalny polski zielnik, oparty na badaniach terenowych, prowadzonych między innymi na ziemi sandomierskiej.  W swoim dziele, oprócz informacji na temat miejsca występowania roślin, momentu kwitnienia czy właściwości leczniczych, botanik zawarł subiektywne, zarazem sugestywne opisy smaków wielu z nich. Ten odnoszący się do rodzimej lukrecji, która była „słodziuchna bardziej niż w Kapadocji”, posłużył do sformułowania nazwy niedzielnego wydarzenia.

Uczestnicy mogli nie tylko posłuchać opowieści Anny Sucheckiej, uczestniczki szkoły doktorskiej nauk humanistycznych Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie na temat dzieła kanonika, ale także zobaczyć  niektóre opisywane przez niego rośliny, ich owoce, nasiona i korzenie, rzadko już wykorzystywane w polskiej kuchni i medycynie. Była również degustacja. Na talerzykach leżały między innymi: korzeń lukrecji, owoce anyżu i kopru włoskiego, orzechy pinii oraz gałązki szałwii. Część roślin pochodzi z założonego w 2015 roku przymuzealnego ogrodu, nawiązującego do tradycji Sandomierza epoki renesansu.

Ci, którzy byli ciekawi, co można zrobić z tych roślin, jak je właściwie przyrządzić i jak najlepiej wykorzystać ich walory lecznicze, mogli zaczerpnąć z Herbarza polskiego dokładne wskazówki i przepisy. Jak przekonywała Anna Suchecka, szereg przepisów przytoczonych przez Marcina możemy wykorzystać współcześnie, choćby ten dotyczący miodu różanego: „Miód różany, to jest do dziesiąci funtów miodu czyściuchnego kładą funt soku z różej czerwonej, a po tym trochę warzywszy, kładą kwiecia czerwonej różej cztery funty i warzą, aż sok wywre, po tym przecedzą.”

W prosty sposób można przygotować również winogrona: „Winne jagody, które pierwej przewędziwszy na słońcu, jako rodzynki w wodzie dżdżowej a trochę wina przylawszy”.

– Warto odkrywać te używane dawniej potrawy i ich smaki. Wszak stanowią one część naszego dziedzictwa, pochodzącego z epoki Złotego Wieku – zaznaczyła Anna Suchecka.

Dla uczestników niedzielnego przygotowano jeszcze jedną niespodziankę – możliwość obejrzenia oryginalnego wydania Herbarza polskiego.

Więcej na temat spotkania, zielnika Marcina z Urzędowa i ogrodu przy Domu Długosza w „Tygodniku Nadwiślańskim”.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.