Po prostu – Joasia

Po prostu – Joasia

0

Trudno doszukać się w niej i w jej zachowaniu gwiazdorskich póz, choć okazji do ich nabycia było aż nadto od chwili, kiedy zaszokowała wszystkich swoim biegiem na lekkoatletycznych ME w Zurychu.

Mimo  wielkiego  sukcesu,  śliczna i  skromna  lekkoatletka  z  niewielkiej podstalowowolskiej mieściny, pozostała  skromną,  nieco  zagubioną  i  przytłoczoną tym, na co przecież… sama zapracowała. Wbiegła na podium jak łania, jak to  poetycko  komentował  jeden  ze sprawozdawców. Od tego czasu spotkanie goniło spotkanie, a te najważniejsze zapadały najsilniej w pamięć –  z  premierem,  w  studiach  telewizyjnych,  a  ostatnio  –  z  marszałkiem podkarpackim.

W  końcu  przyszedł czas i na to w zaleszańskim Urzędzie Gminy. – Pani Joanna jak tylko zeszła z trapu samolotu na lotnisku w Polsce, oddzwoniła  na  mój  telefon  z  zaproszeniem i potwierdziła, że z chęcią się z nami spotka, jak tylko pozwoli jej na to napięty kalendarz sportowy – cieszy się  wójt Andrzej  Karaś.  Dosłownie z  biegu  uzgodniono  najbliższy  możliwy  termin.  Jak  podkreśla  Joasia  – ostatni  z  możliwych,  bo  następnego dnia odlatuje z Polski.

Joanna  Jóźwik od  maja  jest  stypendystką zaleszańskiego samorządu. Otrzymuje za swe wybitne osiągnięcia sportowe  co  miesiąc  tysiąc  złotych. Zanim  nie  sypnęły  się  wielkie,  ponadkrajowe sukcesy, takie regularne wsparcie  bezwzględnie  pomagało w przygotowaniach do startów, w treningach,  uzupełnianiu  niezbędnego sprzętu  sportowego,  organizowaniu i  finansowaniu  licznych  wyjazdów, wreszcie – w nauce.

Mam to szczęście, że wybrałam studia na prywatnej uczelni, która idzie mi na rękę, kiedy powstaje konflikt np. pomiędzy terminami zajęć, a wyjazdem na zgrupowanie lub zawody. To fantastyczna sytuacja – mówi brązowa medalistka na 800 metrów, studentka trzeciego roku kierunku trenersko-menedżerskiego.

 Jak wspomina jej pierwszy wieloletni trener Stanisław Anioł, Asia od początku  była  zawodniczką  KKS  VICTORIA w Stalowej Woli, trenuje już osiem lat. – Została wyłoniona z zawodów szkolnych, gdzie przyprowadził ją nauczyciel. Po rozmowie podjęła trud systematycznego treningu. Początkowo to różnie było, ale zdecydowała się, a jej upór oraz sumienność doprowadziły do zdobycia tego medalu – mówi. (…)

Jerzy Reszczyński

Więcej w papierowym wydaniu “TN”.

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.