Podkarpacie. Stado koni spłoszone w Sylwestra. Dwa zwierzęta zginęły - Tygodnik Nadwiślański
czwartek, 30 czerwca
reklama

Podkarpacie. Stado koni spłoszone w Sylwestra. Dwa zwierzęta zginęły

0

Kolbuszowscy policjanci wspólnie ze strażakami, w sylwestrowy wieczór, poszukiwali spłoszonych koni, które uciekły z jednej ze stadnin. Zwierzęta zostały wystraszone najprawdopodobniej wystrzałami środków pirotechnicznych i rozbiegły się po okolicznych miejscowościach. Niestety dwa potrącone w Hadykówce konie nie przeżyły. Kierowca, który odjechał z miejsca zdarzenia odpowie za nieudzielenie pomocy zwierzętom. Policjanci sprawdzają również, czy właściciel zwierząt dopełnił obowiązku ich właściwego zabezpieczenia.

W piątek wieczorem, kolbuszowscy policjanci interweniowali w związku ze zgłoszeniem dotyczącym koni biegających po drogach naszego powiatu. Jak ustalili funkcjonariusze, zwierzęta uciekły z jednej ze stadnin, znajdujących się na terenie gminy Kolbuszowa. Z informacji przekazanych przez właścicielkę stadniny wynikało, że zwierzęta prawdopodobnie zostały spłoszone przez odgłosy odpalanych petard, przerwały ogrodzenie i uciekły. Jak ustalono, na pastwisku znajdowało się ponad 20 koni, które rozbiegły się w różnych kierunkach.

Stada, w liczbie od kilku do kilkunastu zwierząt, widziane były m.in. w miejscowościach Hucisko, Trześń, Nowa Wieś, Kosowy i Cmolas. Funkcjonariusze kilkukrotnie tego wieczoru interweniowali w związku z tymi zgłoszeniami. W poszukiwaniu koni uczestniczyli także strażacy.

Około godz. 20, policjanci patrolujący drogę relacji Kolbuszowa – Niwiska, napotkali pięć koni, które udało im się bezpiecznie doprowadzić do stadniny. Około godz. 21, funkcjonariusze interweniowali w Trzęsówce, gdzie mieszkanka tej miejscowości, zgłosiła zdarzenie z udziałem zwierząt. Z relacji kobiety wynikało, że jadąc przez Trzęsówkę, zauważyła stado koni. Kierująca toyotą zatrzymała się, niestety kilka zwierząt uderzyło w jej samochód. Na szczęście ani jej ani jadącemu z nią pasażerowi nic się nie stało.

Zobacz także:
Czy dzieci wrócą do nauki stacjonarnej?

Do kolejnego zdarzenia doszło przed godz. 22 w Hadykówce, na krajowej 9. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierujący samochodem, potrącił dwa konie i odjechał z miejsca zdarzenia. Jeden z koni zginął na miejscu, drugi decyzją lekarza weterynarii, z uwagi na obrażenia, został uśpiony. Policjanci ustalili świadków zdarzenia i podjęli czynności mające na celu ustalenie kierowcy. Jak się okazało na leżące na jezdni w Hadykówce zwierzę, najechał jeszcze kierowca audi. W wyniku tego zdarzenia uszkodził swój pojazd. Mężczyzna nie odniósł obrażeń.

Z informacji przekazanych przez właścicielkę zwierząt wynika, że pozostałe konie same wróciły do stadniny.

Wczoraj, około godz. 20, do kolbuszowskiej jednostki zgłosił się 19-latek. Mieszkaniec tego powiatu przyznał, że to on kierował samochodem i zderzył się ze zwierzętami w Hadykówce. Mężczyzna wyjaśnił, że w seata, którym kierował, uderzył koń, a on wystraszył się i odjechał z miejsca zdarzenia. 19-latek poinformował również, że kiedy dowiedział się, że funkcjonariusze szukają kierowcy, który uczestniczył w zderzeniu ze zwierzętami w Hadykówce, postanowił sam zgłosić się na Policję.

W chwili obecnej w tej sprawie prowadzone są czynności wyjaśniające. Funkcjonariusze ustalają m.in. czy właściciele koni dopełnili obowiązku właściwego zabezpieczenia zwierząt.

Z odpowiedzialnością za wykroczenie musi liczyć się kierowca seata, który odjechał z miejsca zdarzenia i nie udzielił pomocy rannym zwierzętom.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.