Przede wszystkim lokalnie [REPORTAŻ]

0

Od pięciu lat rozdają pieniądze mieszkańcom powiatów tarnobrzeskiego i sandomierskiego. Pomagają rozwijać się zdolnej młodzieży i realizować małe lokalne marzenia. W sumie wydali już na to 1,5 miliona złotych.

– Tworząc fundację, chcieliśmy dać możliwość realizacji swoich pomysłów lokalnym organizacjom, grupom nieformalnym, zdolnej młodzieży. Chcieliśmy pomagać tym, którzy mogą zrobić coś ciekawego, coś dobrego dla swojej lokalnej społeczności, ale sami nie są w stanie pozyskać potrzebnych na to pieniędzy. Chcieliśmy i chcemy być organizacją parasolową, której działalność w dziewięćdziesięciu procentach polega na tym, że pozyskuje partnerów, a od nich rzeczy i pieniądze, które później redystrybuuje – mówi Stanisław Baska, prezes Fundacji Fundusz Lokalny SMK, która obchodzi właśnie pięciolecie istnienia. – Naszą rolą jest pozyskać pieniądze i je rozdać. Ktoś powie: „Idioci! Dlaczego nie wydają ich sami?” Nie dalibyśmy rady zrealizować tych kilkuset inicjatyw. Fizycznie byłoby to niemożliwe. No i koszty takiego działania byłyby nieporównywalnie większe.

Fundacja powstała pod koniec 2011 roku z inicjatywy dwunastu liderów społecznych z naszego regionu i Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej „Wolni od Uzależnień”. Jednym z jej sztandarowych przedsięwzięć jest przeniesienie na nasz grunt programu „Działaj Lokalnie”, w ramach którego rozdaje granty w wysokości do pięciu tysięcy złotych na realizację inicjatyw, dzięki którym mieszkańcy naszego regionu robią coś dla swojego najbliższego otoczenia. W ten sposób umożliwiła już realizację ponad 70 pomysłów, wspierając je łączną kwotą prawie 300 tysięcy złotych.

– Program „Działaj lokalnie” to aktywizacja lokalnych społeczności wokół liderów. To nie jest tak, że ktoś napisze wniosek o 5 tysięcy na remont jakiejś kapliczki, bo wymyślił sobie, że jak je dostanie, to wynajmie firmę, która ją odnowi i wszyscy będą zadowoleni. Taki projekt nie przejdzie. Tutaj chodzi o to, żeby osoby, które stoją za pomysłem odnowienia kapliczki, pokazały, że są w stanie zaangażować w to kolejnych siedem. I żeby zrobili to sami. Im więcej osób jest zaangażowanych w dany projekt, tym większa szansa, że ktoś z nich w kolejnym roku podejmie kolejną inicjatywę i będzie działać dalej dla lokalnej społeczności – tłumaczy S. Baska. – Ludzie, którym w ramach tego programu przekazujemy pieniądze, zazwyczaj nie biorą z tego ani grosza nawet na zwrot własnych kosztów – chociaż namawiamy ich, aby to robili. Wychodzą bowiem z założenia, że jeśli będą mieć na realizację swojego pomysłu pięć tysięcy, to zrobią więcej niż gdyby mieli cztery.

Organizacja funduje także stypendia dla uzdolnionej i aktywnej społecznie młodzieży rozpoczynającej studia, a także w ramach oddzielnego programu dotuje jej inicjatywy. Stara się także promować młodych ludzi z naszego regionu poprzez Festiwal Miasto Młodych Artystów.

– Od stypendiów socjalnych są ośrodki pomocy społecznej. My nie dajemy pieniędzy tylko dlatego, że ktoś jest biedny. Nie dajemy ich też tylko i wyłącznie za wyniki w nauce. Od tego są stypendia ministerialne, unijne i tak dalej. Oczywiście są pewne wymogi formalne, które muszą spełnić osoby ubiegające się o nasze stypendia – jak na przykład zamieszkanie na obszarach wiejskich, osiągnięcie dobrych wyników na maturze i nieosiąganie wyższego dochodu na członka rodziny niż 1200 złotych. Ale do tego trzeba jeszcze – a może przede wszystkim – wykazać się działalnością społeczną. Wprowadziliśmy kryterium aktywności społecznej w dwóch aspektach: w czasie nauki w szkole średniej oraz deklarację kontynuacji tego typu działań już na studiach, w okresie trwania stypendiów – mówi prezes o programie stypendiów pomostowych, w ramach którego świeżo upieczony student może dostać pięć tysięcy złotych.

Trzecim okrętem flagowym jest program „Prawo dla obywateli”. – Pomagamy dochodzić swoich praw przed lokalnymi urzędami i monitorujemy samorządy w aspekcie jakości obsługi klientów – tłumaczy nasz rozmówca. – Ponadto namawiamy samorządy do współpracy finansowej z lokalnymi organizacjami społecznymi, związanej z realizacją zadań publicznych. Zbudowaliśmy już sieć dobrych przykładów takiego współdziałania z naszą fundacją.

S. Baska ma nadzieję, że osoby, którym dziś pomaga fundacja, w przyszłości same będą pomagać innym realizować ich pomysły, zmieniać otaczający ich świat lub startować w dorosłe życie. Liczy także, że fundacja będzie się rozwijać – bazując nie tylko na dotychczasowych źródłach pozyskiwania pieniędzy, ale sięgając po jeden procent podatków i coraz głębiej do kieszeni lokalnych sponsorów. Myśli również o budowie siedziby dla niej.

– Gdzieś w zachodniej Polsce powstaje właśnie innowacyjny projekt budowy niskokosztowych budynków dla organizacji pozarządowych. Jeśli to się sprawdzi, będziemy się starać o możliwość realizacji tego u nas. Chciałbym, żeby to była nie tylko nasza siedziba, ale żeby część pomieszczeń można było wynająć. Pieniądze pozyskiwane z opłat czynszowych mogłyby pracować na przykład na stypendia – mówi. – Działania te mają sprawić, że będziemy coraz bardziej stabilną organizacją, a to ważne nie tylko dla naszych partnerów, ale przełoży się także na wysokość stypendiów i grantów oraz pozwoli na ich przyznawanie za osiągnięcia w kolejnych dziedzinach. (rn

Share.

Comments are closed.