Przystankowa rzeczywistość

1

Ile razy zdarzyło się tak, że czekaliśmy na przystanku na busa, a  on nie przyjechał, mimo że, zgodnie z rozkładem, powinien? Lub jak często widzimy rozkłady jazdy tak zniszczone, że aż nieczytelne?

Na ten problem zwróciła nam uwagę jedna z mieszkanek sandomierskiej „huty”.  Rok  temu  kobieta  miała  wyznaczony  w  Tarnobrzegu  egzamin  na prawo jazdy. Wcześniej sprawdziła rozkłady jazdy busów i o odpowiadającej jej godzinie udała się na przystanek przy ul.  Lwowskiej  (naprzeciwko  dworca PKP).  Jakież  było  jej  zdenerwowanie, gdy bus nie tyle się spóźnił, co w ogóle nie  przyjechał.

Poniżej  rozkładu  jazdy  widnieją  nazwy  firm  przewozowych, wraz  z  numerami  telefonów.  Więc  od razu  zadzwoniłam  do  firmy,  której  bus o wskazanej godzinie nie przyjechał. Pani, która odebrała, odpowiedziała zdawkowo, że firma już od dłuższego czasu nie prowadzi przewozów pasażerskich i tyle. Minął rok, a ten sam rozkład nadal wisi na słupie przystanku. Zastanawiam się, ile osób przez czyjąś indolencję spóźniło się na ważne spotkanie. Ja oczywiście nie zdążyłam na egzamin, musiałam ustalić kolejny termin i ponownie uiścić opłatę – mówi kobieta.

Wydaje się, że większość osób, które znalazły się w podobnej sytuacji, mimo wszystko  machnęła  ręką,  jedynie  złorzecząc pod nosem, i czekała, aż jakiś autobus  wreszcie  przyjedzie.  Nasza czytelniczka postanowiła jednak, że tak sprawy nie zostawi. Od przedstawiciela firmy przewozowej dowiedziała się, że ta faktycznie nie prowadzi już tego typu działalności. Zakładamy, że firma dokonała wszelkich formalności z tym związanych  i  poinformowała  kogo  trzeba o zaprzestaniu działalności. Trudno od niej wymagać, aby we własnym zakresie aktualizowała  przystankowe  rozkłady.

Nasza czytelniczka zadzwoniła więc do Urzędu Miasta w Sandomierzu. Jeden z pracowników, z którym rozmawiała, obiecał,  że  sprawą  niezwłocznie  się zajmie.  Minął  rok  i  nic.  Kobieta  nie dała  za  wygraną.  Przystanek  stoi  przy drodze  krajowej,  dlatego  zadzwoniła w  tej  sprawie,  do  rzeszowskiego  oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych  i  Autostrad  myśląc,  że  to  już granice  administracyjne  Podkarpacia. Tam odesłali ją do świętokrzyskiego oddziału GDDKiA, a stamtąd z kolei do Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach. Tam również nie uzyskała wyjaśnienia sprawy, tylko informację, że tego typu sprawami zajmuje się gmina, na terenie której stoi przystanek. Koło się zamknęło, a nieaktualny rozkład nadal wisi na przystanku. (…)

Józef Żuk

Więcej w papierowym wydaniu “TN”.

Share.

1 komentarz

  1. Trochę inna sytuacja (ale też dotyczy przystanków) jest w Tarnobrzegu. proszę się przejść na najbliższy przystanek autobusowy i odnaleźć… jakikolwiek oprócz miejscowego mks rozkład jazdy. Życzę szczęścia. Niektóre przystanki są pozbawione całkowicie rozkładów, jakby nikt tamtędy nie jeździł, a wg danych z UM przewoźników jest jak psów na naszym terenie.