Sandomierz. Popłynęli tradycyjnymi łodziami, żeby posprzątać Wisłę [zdjęcia] - Tygodnik Nadwiślański

Sandomierz. Popłynęli tradycyjnymi łodziami, żeby posprzątać Wisłę [zdjęcia]

1

Prawie 300 osób uczestniczyło w sobotę w akcji sprzątania Wisły. Odbyła się ona na długości około 100 kilometrów. Ze Starego Portu w Sandomierzu wyruszyło w tym celu sześć tradycyjnych, drewnianych łodzi.

Załogę łodzi stanowili członkowie Grupy “Napędzani Wisłą”, będącej inicjatorem akcji, jej sympatycy oraz miłośnicy przyrody.

Marek Bażant, koordynator „Napędzanych Wisłą” powiedział, iż poprzednie tego typu przedsięwzięcia pokazały, że w Wiśle jest mnóstwo śmieci. – Są to butelki, różnego rodzaju plastik, puszki, ale również sprzęt gospodarstwa domowego, jak pralki czy zamrażarki. Wszędzie zostawiamy tego typu ślady naszej obecności. My, pływając po Wiśle, widzimy konsekwencje takich działań. Wciąż mam przed oczyma utopionego, zaplątanego w sieć bobra i łabędzia z linką na szyi. Sprzątając, robimy coś dobrego dla przyrody, ale również dla siebie – podkreślił Marek Bażant.

Zaznaczył on, że akcja ma drugi ważny wymiar – edukacyjny. Przypomina, że trzeba dbać o środowisko.

Opady zbierał również Marcin Marzec, burmistrz Sandomierza. – Chcę zaakcentować w ten sposób, jak ważna jest Wisła dla Sandomierza. Od wieków przyczyniała się ona do rozwoju miasta. Trzeba wzmacniać więzy z nią i dbać o to, aby była czysta. Jest przecież jedną z głównych atrakcji turystycznych. Na bulwar przychodzi mnóstwo turystów, by tutaj odpocząć i miło spędzić czas – mówił burmistrz.

Zbigniew Łada przyjechał na akcję z Ostrowca Świętokrzyskiego. Włączył się do sprzątania, gdyż – jak zaznaczył – zależy mu na ochronie środowiska. Naturze, stwierdził ostrowczanin, trzeba pomóc.

Pamiętam, że kiedyś, gdy wypływało się na jeziora na Mazurach, nie zabierało się na łódź kanistrów z wodą. Wystarczyło wychylić się za burtę, by nabrać wody do gotowania. Teraz jest to już niemożliwe – powiedział Zbigniew Łada.

Uczestnicy akcji sprzątali brzegi i tereny międzywala. Podpływali także do wysp i zabierali stamtąd nieczystości.

Stanisław Baska, założyciel Grupy “Napędzani Wisłą”, który płynął pychówką “Wawrzyniec”, podkreślił, że w tym roku do akcji przyłączyło się wyjątkowo dużo instytucji i stowarzyszeń. Oprócz tradycyjnie już wspierających ją  nadwiślańskich samorządów oraz Polskiego Związku Łowieckiego i Polskiego Związku Wędkarskiego, były to także między innymi jednostki ochotniczych straży pożarnych i koła gospodyń wiejskich.

Wolontariusze posprzątali odcinek Wisły od Dymitrowa Małego do ujścia Sanu.

 

Udostępnij

1 komentarz

  1. “w Wiśle jest mnóstwo śmieci. – Są to butelki, różnego rodzaju plastik, puszki, ale również sprzęt gospodarstwa domowego, jak pralki czy zamrażarki. Wszędzie zostawiamy tego typu ślady naszej obecności. ”

    Wieśniactwu wydaje się, że wszędzie i wszystko może wyrzucać do wody.