Reklama
Sandomierzanie oddali cześć powstańcom [zdjęcia] - Tygodnik Nadwiślański

Sandomierzanie oddali cześć powstańcom [zdjęcia]

0

Sandomierzanie uczcili powstańców styczniowych. Znicze zapłonęły na mogiłach Ignacego Marynowskiego, Lamberta Nejmarka i księdza Tomasza Sokalskiego.

Uroczystości z okazji 158. rocznicy wybuchu powstania styczniowego rozpoczęły się na cmentarzu katedralnym, przy mogiłach uczestników narodowego zrywu. – Zapalając znicze na mogiłach trzech powstańców, w sposób symboliczny przywracamy pamięć o wszystkich bohaterach powstania styczniowego, dzięki którym żyjemy w wolnej Polsce – powiedział poseł Marek Kwitek, główny organizator uroczystości.

Następnie w kościele pod wezwaniem św. Józefa odprawiona została msza św. w intencji ojczyzny i powstańców styczniowych. Dawny Klasztor oo. Reformatów to miejsce szczególnie związane ze zrywem roku 1863. Tutaj odbywały się manifestacje patriotyczne, a bracia reformaci mocno zaangażowali się w przygotowania powstańcze, płacąc za to kasatą klasztoru przez władze rosyjskie.

Po nabożeństwie sandomierzanie zgromadzili się pod ustawionym w 1861 roku krzyżem z koroną cierniową, symbolizującą cierpienia polskiego narodu. Złożyli kwiaty i zapalili znicze. Uroczystości uświetniła delegacja 3. Sandomierskiego Batalionu Radiotechnicznego z pocztem sztandarowym.

Poseł PiS Marek Kwitek, główny organizator uroczystości przypomina, że ziemia sandomierska była miejscem walk i potyczek powstańczych, a Sandomierz – ośrodkiem działalności konspiracyjnej, w którą zaangażowało się mocno duchowieństwo.

W województwie sandomierskim organizacja spiskowa liczyła ok. 2500 ludzi. Spiskowcy przystąpili do gromadzenia broni, amunicji, koni i furażu dla potrzeb przyszłego powstania. W noc styczniową w województwie sandomierskim zebrały się tylko 3 oddziały powstańcze liczące ok. 800 ludzi. Liczba ich jednak stopniowo rosła. W takiej sytuacji nastąpiła koncentracja sił rosyjskich. Powstańcy zyskali 7-10 dni czasu na organizowanie oddziałów. Miejscem koncentracji powstańców z Sandomierza stały się lasy mielowskie. Ze względu na silną załogę rosyjską w Sandomierzu nie planowano ataku na miasto. Dopiero ich wyjście do walki z powstańcami spowodowało, że baron Rayski 2 lutego zajął Sandomierz. Po przegranej bitwie pod Słupczą pod Sandomierz w pościgu za rozbitym oddziałem Puławiaków podciągnął z wojskami rosyjskimi płk. Miednikow. W Sandomierzu usypano szańce, wzmocniono bramy, ale do bitwy nie doszło, gdyż mjr Piotr Ulatowski z oddziałem powstańców opuścił miasto, które zostało na krótko zajęte przez Rosjan. Wielu mieszkańców Sandomierza wstąpiło w tych dniach w szeregi powstańcze, zasilając osłabione walkami oddziały. Wybuch powstania zmobilizował wszystkie patriotyczne siły społeczeństwa polskiego, podobnie ziemia sandomierska stała się terenem walk. Ze względu na ukształtowanie terenu, zwłaszcza Gór Świętokrzyskich obszar ten świetnie nadawał się na prowadzenie działań partyzanckich. Walczyli tu m.in. Dionizy Czachowski, Marian Langiewicz, Józef Hauke-Bosak. Doszło do wielu bitew powstańczych m.in. pod Zawichostem, Słupczą, Staszowem, Opatowem, Rybnicą, Jurkowicami, czy Sperandą. Bezpośrednio w Sandomierzu nie było starć powstańców z Moskalami. Zaborca, aby osłabić ruch narodowy pozbawiał praw miejskich miejscowości, których mieszkańcy wzięli udział w powstaniu, zamykał klasztory, konfiskował majątki, nakładał kontrybucje. Wielu sandomierzan zginęło w powstaniu, część znalazła się w więzieniach lub została zesłana na Sybir, ale ducha walki nie dało się zabić.

Opracował Marek Kwitek

 

Udostępnij

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.