Tarnobrzeg. Czekanie na test na Covid-19 w bardziej cywilizowanych warunkach - Tygodnik Nadwiślański
sobota, 25 czerwca
reklama

Tarnobrzeg. Czekanie na test na Covid-19 w bardziej cywilizowanych warunkach

1

Dyrekcja Szpitala Wojewódzkiego im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu zmieniła organizację pracy punktu pobierania wymazów do testów na Covid-19. O fatalnych warunkach, w których odbywa się testowanie i kolejkach pacjentów czekających na chłodzie i deszczu, informowaliśmy na portalu tyna.info.pl.

Zobacz także:
Koronawirus. Ogromne kolejki przed szpitalami w Tarnobrzegu i Nowej Dębie [zdjęcia]

– Zarządziłem wydłużenie czasu pracy punktu pobierania wymazów. Teraz są one pobierane od godziny 7.10 do 15.30. Ze względu na spiętrzenie się liczby oczekujących na pobranie wymazu do testu, nakazałem też personelowi punktu pracę „do ostatniego pacjenta”  – mówi Krzysztof Stolarski, pełniący obowiązki dyrektora tarnobrzeskiego szpitala.

Polepszyły się również warunki oczekiwania pacjentów na pobranie wymazu. Ostatnio ludzie stali na zewnątrz, w chłodzie, często w deszczu, nawet po kilka godzin. Teraz do dyspozycji pacjentów chcących dowiedzieć się, czy chorują na Covid-19, rozbito kilka namiotów, w których mogą się schronić.

 – Są namioty przed punktem pobrań, jest dodatkowy obok przychodni nocnej i świątecznej pomocy. Na wypadek pogorszenia się sytuacji, miasto wypożyczyło nam jeszcze jeden dodatkowy namiot, więc mamy jakąś rezerwę – mówi K. Stolarski.

 

Jeden komentarz

  1. Źle to zorganizowane jest. W przychodniach w Tarnobrzegu, nie wiem czy wszystkich,ale na pewno dobrze zorganizowanych, pacjent jest umawiany na godzinę. Nawet jeśli jest „poślizg” w przyjmowaniu pacjentów, kiedy to dłużej trwa wizyta jednego z nich, to niedługo czekają inni.
    Aby dobrze zorganizować pobieranie materiałów, wystarczyło tylko sprawdzić, ile trwa pobieranie materiału do badań i podać numer telefonu dla pacjentów, aby mogli się umówić na odpowiednią godzinę.

    Namiot to niestety kumulacja wirusów pod jego zadaszeniem. Wszak przychodzą zdrowi i chorzy na covid do takiego punktu.

    Już taki jeden gostek z covidem był co schował się pod namiotem stojącym przed urzędem miejskim, aby się ogrzać, kiedy to pandemia się zaczynała.

    W Polsce jak widać,szwankuje, niestety, organizacja pracy.