Tarnobrzeg. Tajemniczy korytarz odkryty w studni przed Zamkiem Dzikowskim - Tygodnik Nadwiślański
Reklama

Tarnobrzeg. Tajemniczy korytarz odkryty w studni przed Zamkiem Dzikowskim

5

AKTUALIZACJA: Dementujemy!

Tarnobrzescy społecznicy i miłośnicy lokalnej historii skupieni wokół portalu „Dawny Tarnobrzeg”, ufundowali wykonanie stylowego zadaszenia starej studni przed Zamkiem Dzikowskim. Przy okazji sprawdzono wnętrze studni, wokół której krąży wiele legend. Dzięki obniżeniu lustra wody odkryto tajemniczy korytarz. Prawdopodobnie to fragment systemu przejść podziemnych, których istnienie pod zamkiem potwierdzają stare kroniki rodu Tarnowskich.

– O tym, co może znajdować się w tej studni krążyły legendy, mające częściowe potwierdzenie w zachowanych relacjach dawnych pracowników Tarnowskich. Wspominano o ukrytej tu broni należącej do oddziału „Jędrusiów”, a także o kosztownościach zatopionych przez Tarnowskich, by chronić je najpierw przed Niemcami, a potem Armią Czerwoną. Dlatego przy okazji stawiania zadaszenia nad studnią, postanowiliśmy sprawdzić, co kryje jej wnętrze – powiedział „Tygodnikowi Nadwiślańskiemu” Krzysztof Watracz, założyciel „Dawnego Tarnobrzega.

Otwarcie pokrywy zabezpieczającej nadziemną część studni nie było proste, bowiem wiele lat temu została ona zabetonowana. Gdy w końcu udało się tego dokonać, do wewnątrz spuścili się na linach dwaj pasjonaci historii. Jednym z nich był K. Watracz.

– Studnia jest bardzo głęboka. Wzięliśmy silny reflektor, chcieliśmy sprawdzić, czy w wodzie nie widać jakichś zatopionych skrzyń. Tego nie udało się nam stwierdzić, ale dokonaliśmy innego, zaskakującego odkrycia. Poziom wody w studni obniżył się i odsłonięty został podziemny korytarz biegnący w stronę dawnej kuchni dworskiej i zamkowej fosy. Obniżenie poziomu wody musiało nastąpić już dawno, bo korytarz był w miarę suchy. Grunt poza cembrowiną studni nie jest jednak stabilny i nie ryzykowaliśmy wchodzenia. To zadanie dla profesjonalnych eksploratorów, może dla speleologów – mówi Krzysztof Watracz.

O tym, że pod Zamkiem Dzikowskim i jego okolicą istnieją od kilkuset lat tajne, podziemne przejścia, wiadomo z kronik rodu Tarnowskich. Wejście do jednego z korytarzy mieściło się pod posadzką zamkowej kaplicy. Kiedy jednak dwóch młodych Tarnowskich omal nie zginęło, bo tunel, do którego weszli zawalił się, ich ojciec, ówczesny pan na Dzikowie, kazał zamurować wejście. Uporczywie powtarzane od kilkuset lat legendy mówią, że jedne podziemne przejścia prowadziły do fosy, inne do położonego niedaleko klasztoru O.O Dominikanów.

– Nasze odkrycie zostało zgłoszone służbom konserwatorskim. Będziemy czekali na wyjaśnienie tajemnicy korytarza w studni – mówi. K. Watracz.

Do tematu wrócimy na łamach „Tygodnika Nadwiślańskiego”.

Udostępnij

5 komentarzy

Zostaw odpowiedź