Walczą z absurdem

0

DSC_0070Na Podkarpaciu trwa mobilizacja w obronie linii kolejowej nr 25 na odcinku Ocice (Tarnobrzeg) – Mielec – Dębica. Linia o długości około 70 kilometrów, po której od dłuższego czasu kursują jedynie pociągi towarowe ma zostać „czasowo wyłączenia z eksploatacji”. To decyzja spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która niedawno przedstawiła listę aż 90 odcinków linii kolejowych (o łącznej długości około 2 tysięcy kilometrów), które czeka taki sam los.

Połączenie Tarnobrzega z Dębicą, przez Mielec,  zostało otwarte w 1887 roku.  Przez wiele lat odgrywało ważną rolę w ruchu towarowym i pasażerskim. W latach  dziewięćdziesiątych, przy  braku wykonywania jakichkolwiek remontów, stan infrastruktury zaczął się pogarszać. Szczególnie dotyczy to odcinka Mielec-Dębica, gdzie obecnie pociągi mogą poruszać się z prędkością jedynie dwudziestu kilometrów na godzinę. Wydłużający się czas przejazdu, częste awarie wprowadzonych autobusów szynowych oraz niedostosowany do potrzeb rozkład jazdy spowodowały, że pierwszego września 2009 roku ostatni raz ta trasą przejechał pociąg pośpieszny „Hetman” z Zamościa. Pociąg, od dawna kojarzony z tą linią kolejową i często w sezonie wakacyjnym, bądź świątecznym wypełniony w stu procentach – mówi  Wojciech Cupiał, administrator strony internetowej www.podkarpackakolej.net. – Wobec czasu jazdy pociągu na trzydziestokilometrowym odcinku, pomiędzy Mielcem a Dębicą, przekraczającym godzinę, a w ostatnich latach zbliżającym się nawet do półtorej godziny, likwidacja ruchu pasażerskiego była tylko kwestią czasu.  Dla porównania w 1914 roku z Mielca do Dębicy pociągi potrzebowały 63 minuty,  a w 1983 roku pociąg pośpieszny z Warszawy do Zagórza odcinek ten pokonywał w 35 minut!

Ci, którzy temat znają od podszewki przekonują, że „czasowe wyłączenie z eksploatacji” jest niemal jednoznaczne z likwidacją tej linii.

Pierwotnie mówiło się o fizycznej likwidacji linii, później – między innymi po protestach środowiska kolejowego, w tym mojego Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych – zmieniono nomenklaturę na „optymalizacja”, „przekazanie samorządom” oraz „czasowe wyłączenie z eksploatacji” – komentuje pochodzący z Tarnobrzega Michał Litwin z ZNPK. – Tutaj pojawia się problem, bo samorządów często nie stać na utrzymanie przekazanych im linii, więc je likwidują. Zdarza się, że zdejmuje się „drabinę” czyli szyny i podkłady, i na torowisku robi się ścieżkę rowerową. Ludzie się cieszą, bo ekologia, rowery i zdrowy tryb życia, a tiry rozjeżdżają drogi.

Jednym z głównych argumentów, który przemawia za utrzymaniem tej linii jest fakt, że przebiega ona w bezpośrednim sąsiedztwie stref ekonomicznych – tarnobrzeskiej i mieleckiej.

Sytuacja w jakiej znalazła się linia kolejowa numer 25  to jeden z najbardziej jaskrawych przykładów na to, że plany PKP związane z likwidacją dwóch tysięcy kilometrów tras kolejowych są czysty szaleństwem. Niepojęte jest to, że tak duża strefa ekonomiczna, jak mielecka, miałaby zostać pozbawiana kolei. To oznaczałoby bardzo duży wzrost liczby ładunków przewożonych TIR-ami, w tym ładunków niebezpiecznych, które przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa powinny być transportowane koleją – mówi Wojciech Makowski z kampanii „Tiry na tory”. – Politycy z Podkarpacia powinni walczyć o to, aby na tej linii odbywał się zarówno ruch towarowy, jak i osobowy. Tym bardziej, że województwo nie będzie w stanie zrobić tego samo, bo z tego, co słyszałem w Minerstwie Transportu, w nowej perspektywie unijnej w Regionalnych Programach Operacyjnych nie będzie pieniędzy na infrastrukturę kolejową. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu “TN”.

Share.

Comments are closed.