---
"Zdrowie dzieci jest w rękach rodziców" – rozmowa z lek. med. Markiem Pasierbem - Tygodnik Nadwiślański

“Zdrowie dzieci jest w rękach rodziców” – rozmowa z lek. med. Markiem Pasierbem

0

Zgodnie z zapowiedzią Ministerstwa Edukacji i Nauki, od trzeciego tygodnia września w szkołach zostaną uruchomione punkty szczepień dla uczniów powyżej 12. roku życia.

– Obecnie szczepionki przeciw COVID-19 dopuszczone są od 12. roku życia. Które preparaty są najbezpieczniejsze dla tej grupy wiekowej?
– Możemy szczepić dzieci i młodzież preparatami firmy Pfizer i Moderna. Są to szczepionki, które przeszły wszystkie etapy badań, są zatwierdzone przez Agencję Dopuszczania Leków w Stanach Zjednoczonych (FDA) i Europejską Agencję Leków (EMA). Nie ma co do ich bezpieczeństwa żadnych wątpliwości.

– Dlaczego szczepimy dzieci?
– Po pierwsze dlatego, że coraz większa liczba dzieci ulega zakażeniu szczepem wirusa delta, który jest bardziej zjadliwy. Po drugie, musimy ograniczyć namnażanie się wirusa. W przeciwnym razie pandemia będzie nadal panowała. Mówi się o odporności populacyjnej. Ma ona miejsce wówczas, gdy zaszczepionych jest około 85 procent społeczeństwa, łącznie z dziećmi. Polska liczy ok. 38 mln ludzi. Osoby do 18. roku życia to ok. 7,5 mln. 5 milionów Polaków nie możemy na razie zaszczepić, ponieważ mają mniej niż 12. lat. Zatem żebyśmy mogli mówić o odporności populacyjnej, powinno przyjąć szczepionki ok. 28-30 mln osób.

– Jakie są bezwzględne przeciwwskazania do szczepienia dzieci?
– Bezwzględnym przeciwwskazaniem jest wstrząs po pierwszej dawce i uczulenie na glikol. Są też czasowe przeciwwskazania: infekcje, ciężkie stany, leczenie immunosupresyjne, które obniża odporność. Natomiast innych przeciwwskazań nie ma, nie obserwujemy też zbyt wielu objawów ubocznych, czyli tzw. nopów. Zdarzają się, tak jak po każdym leku. Nawet po podaniu witaminy czy po zjedzeniu określonego rodzaju pokarmu mogą pojawić się reakcje alergiczne, tak i po szczepieniu jakiś odczyn może się zdarzyć. Miejscowe zaczerwienie, ból ramienia, ból w miejscu wstrzyknięcia, temperatura. Objawy te najczęściej ustępują w ciągu dwóch, trzech dni. U dzieci takie sytuacje są obserwowane rzadziej niż
u dorosłych.

– Ale po co właściwie szczepić dzieci jeżeli wiemy, że zwykle przechodzą one COVID łagodnie?
– Prawdą jest, że dzieci i młodzież chorują znacznie łagodniej, często bezobjawowo, ale
coraz częściej obserwujemy u nich, nawet u dzieci bezobjawowych, tzw. COVID późny. Po dwóch, czterech, sześciu tygodniach od przechorowania, nawet bezobjawowego,
pojawia się zespół zakażenia ogólnego narządów: płuc, serca, przewodu pokarmowego, mózgu. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko, które wymaga bardzo wysoko specjalistycznego leczenie w klinikach. Coraz więcej odnotowuje się takich przypadków, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Dlaczego jeszcze się szczepimy? Na większość chorób wirusowych nie mamy leków. Leczymy objawy, a nie przyczyny. Tak samo jest z COVID. Jedyną skuteczną bronią jest szczepienie, które w 90-95 procentach zabezpiecza nas przed infekcją. Nie w stu procentach, ale w 90-95. To bardzo dużo. Szczepimy dziecko dla niego samego, żeby nie chorowało. Szczepimy dla rodziny, dla dziadków, bo dziecko jest roznosicielem wirusów. Gdy dzieci wracają po wakacjach do szkoły, ok. 10 września mamy
szczyt zachorowań na infekcje wirusowe. Podobnie będzie z COVIDEM. Już teraz to obserwujemy – efekt kuli śnieżnej.

– Wielu rodziców ma obawy, że szczepionki przeciwko COVID są dostępne zbyt krótko, i nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za podanie ich dziecku.
– Rekomendacją niech będzie fakt, że większość dzieci w środowisku medycznym, które znam, jest szczepiona. To chyba świadczy o tym, że nie ma się czego bać. Powtarzam, szczepionki przeszły wszystkie
etapy badań. Mało tego, na ukończeniu są właśnie badania dzieci od 5. do 12. roku życia. Można oczekiwać, że za miesiąc, półtora zostaną one zakończone i najprawdopodobniej szczepionka dla tej grupy wiekowej zostanie dopuszczona.

– Teraz, kiedy zbliża się czwarta fala, na rodzicach spoczywa bardzo duża odpowiedzialność.
– Zdecydowanie. W Polsce za zdrowie dziecka prawnie odpowiada rodzic. Do 16. roku życia tylko rodzic, od 16. do 18. roku życia zgodę na zabieg, bo szczepienie jest za takowy uważane, musi wyrazić także
dziecko. Ale i tak ostatecznie to rodzic jest odpowiedzialny za zdrowie dziecka.
– Często pada zarzut, że szczepionka została wyprodukowana w zbyt krótkim czasie. Co Pan na to?
– Badania nad wirusami z grupy SARS trwają już od dawna. Nad wirusem SARS1
od 2008 roku. Wcześniej też prowadzone były badania nad szczepionkami. Owszem, pandemia zdecydowanie przyspieszyła ich stworzenie, ale to że w ciągu roku mieliśmy skuteczną broń na COVID-19 to zasługa długoletnich prac badawczych. Jeżeli nie wyszczepimy populacji w granicach 80 procent, ten wirus będzie się namnażał. Trzeba mieć świadomość, że my go nigdy nie wyeliminujemy, on już z nami zostanie i będzie mutował, tak jak wszystkie wirusy. Jeśli będziemy zwlekać ze szczepieniem, preparaty, które teraz są skuteczne, mogą nie być skuteczne w przyszłości.

– Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij

Zostaw odpowiedź