Domek z kart

0

 

Na odwrócenie biegu zdarzeń jest coraz mniej czasu. Likwidator spółki właśnie sprzedał zakład produkcyjny, który mój bohater zbudował od podstaw. Teraz zabierze się za sprzedaż maszyn i urządzeń z wolnej ręki.

Po publikacji artykułu o Wiesławie Wojtasie („Od przyjaciół chroń nas…„TN nr 3/1705), przywódcy „Solidarności” w Hucie „Stalowa Wola” w latach 80., a po 1989 r. lokalnego
przedsiębiorcy, odezwali się Czytelnicy m.in. ze Stalowej Woli i Sandomierza. Głos jednego z nich, który W. Wojtasa znał jeszcze z HSW, a w latach 90. jakiś czas z nim współpracował, dobrze współbrzmiał z pozostałymi: „Wiesiek popełnił kardynalny błąd, podpisując umowę notarialną, na mocy której wniósł do nowej spółki majątek swoich zakładów, i nie czytając słowo po słowie tego, co przygotowała druga strona. Uwierzył udziałowcom, choć przecież w biznesie nie ma przyjaźni. Bardzo mu współczuję, bo był świetnym przywódcą związkowym i później dobrze prowadził firmę. Ale w kryzysie się pogubił, zresztą jak wielu innych producentów zdanych na łaskę dostawców materiałów. Inną rzeczą w tej sprawie jest mało skuteczne i chyba mocno spóźnione działanie organów ścigania. Nie chcę przez to powiedzieć, że mamy tutaj jakiś „układ zamknięty”, ale analogie z głośnym filmem chwilami nasuwają się same”.Przez telefon przeczytałem te słowa bohaterowi mojego artykułu, a ten zaproponował spotkanie pod bramą swojego dawnego zakładu przy ul. Przemysłowej w Stalowej Woli. Wcześniej jednak skomentował opinię o sobie. Powiedział, że w biznesie zawsze postępował uczciwie i tego właśnie oczekiwał od innych. Przez kilkanaście lat nie spotkał się z żadnym wrogim działaniem przeciwko interesom prowadzonych przez siebie firm. Była ostra konkurencja i walka o kontrakty, ale bez złośliwego podstawiania nóg, a tym bardziej bez prób przejęcia i likwidacji.– Nie mam ochoty wyjść na pieniacza, dlatego pokażę, na czym polega mechanizm oszustwa. Tutaj, za płotem firmy „STALWO”, stoi należąca do mnie naczepa samochodowa. Nie mogę jej zabrać, nie mogę też dostać za nią pieniędzy, chociaż mój dawny „partner biznesowy” korzysta z niej, kiedy tylko chce. Co z tego, że mam sądowy nakaz zapłaty za jej bezumowne używanie…

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.