Groby czekają na odkrycie

0

Dawna „droga śmierci” prowadzi dzisiaj z ulicy Spacerowej w Jastkowicach (pow. stalowowolski), przy której buduje się nowe osiedle, do pełnego dziur leśnego duktu. Jesienią 1944 roku, właśnie tą drogą, biegnącą wtedy wśród łąk i pól, jechały na miejsca straceń ciężarówki NKWD z zatrzymanymi żołnierzami polskiego podziemia niepodległościowego.

Kilka dni po ukazaniu się artykułu „Ziemia kryje tajemnicę” („TN” nr 48/1855) skontaktował się ze mną Zbigniew Markut, syn przywołanego w tekście żołnierza AK i syberyjskiego zesłańca, Jana Markuta ps. „Wichura”. – Musi pan zobaczyć, jak dzisiaj wygląda las, w którym leżą wciąż nieodkryte kości rozstrzelanych, miejsca, gdzie były ziemianki, z których jesienią 1944 r. wywożono więźniów do lasu, oraz domy, w których mieszkali oficerowie NKWD i ekipa likwidacyjna – mówił.

Zgodziłem się i w przedświątecznym tygodniu pojechaliśmy odwiedzić miejsca, w których krótko byłem tylko raz – zimą z 1991 na 1992 r. Po tylu latach, będąc tam sam, na pewno pogubiłbym drogę. Jastkowice przez ćwierć wieku zmieniły się nie do poznania. Drewniane domy, które wtedy przeważały, teraz są w mniejszości. Zmienił się także las, na skraju którego w 1994 r. postawiono kilkumetrowy krzyż bez tabliczki. – Niedaleko tego miejsca przedwojenny granatowy policjant przez lata zapalał świeczki. Czy wiedział, czy się domyślał, co tu się stało po wejściu Rosjan, tego się nie dowiemy. Dawno nie żyje – tłumaczy mój przewodnik… (pn)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.