Krówki od krówki [W najnowszym TN]

0

Nie tylko armaty, felgi i tarcica stają się znakami rozpoznawczymi Stalowej Woli. Od trzech lat coraz bardziej „bezczelnie” przebija się na rynku marka tutejszej Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej.

Poprzednie kierownictwo OSM – trudno oprzeć się takiemu wrażeniu – spisało spółdzielnię na straty, niedwuznacznie dając do zrozumienia, że „z koniem kopać się nie będzie”. Tym „koniem” miał być rynek i dążące do zajęcia na nim dyktatorskich pozycji regionalne firmy w Trzebownisku i Krasnymstawie. Nawet nie usiłowano walczyć o jakiekolwiek dotacje na rozwój, choć wszyscy dookoła dzięki nim ostro rwali do przodu (po zmianie zarządu wyszło na jaw, że OSM nawet nie była… wpisana do rejestru, więc jak o dotacje miała się ubiegać?).

Rada nadzorcza, reprezentująca interesy hodowców bydła mlecznego – bo to przecież oni są właścicielami spółdzielni – w pewnym momencie powiedziała „dość!”. Sławomir Czwal, który został prezesem OSM, nie miał cienia wątpliwości, że z zakładu można zrobić liczący się podmiot. Podstawa strategii: doskonała jakość produktów i zachowanie tradycyjnych receptur, za sprawą których do rejestru chronionych produktów, czyli produkowanych co najmniej od 25 lat w niezmiennej recepturze, trafiły trzy sztandarowe wyroby z przydomkiem „lasowiackie”: masło, ser i śmietana. Niektóre z produktów OSM są unikatowe w skali kraju… (jr)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

 

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.