Ostatni lot „Rity”

0

Jeśli wszystko pójdzie jak ustalono podczas spotkania u wójta gminy Harasiuki, to wkrótce Wschodni Szlak Rowerowy „Green Velo” wzbogaci się o dodatkową atrakcję turystyczno-historyczną – liczącą 70 km trasę rowerową, upamiętniającą lotników angielskich, niosących pomoc AK, oraz tych, którzy pomogli im opuścić okupowaną Polskę.

23 kwietnia 1944 r. o godz. 19.20 z lotniska Campo Cassale w pobliżu Brindisi nad Adriatykiem we Włoszech wystartował samolot Halifax JP 244. Był to czterosilnikowy bombowiec dalekiego zasięgu w dyspozycji brytyjskiego Kierownictwa Operacji Specjalnych (SOE). Na pokładzie przewoził zapakowaną w specjalne zasobniki amunicję, broń, materiały minerskie, sprzęt radiotechniczny, lekarstwa i umundurowanie, czyli najpotrzebniejsze zaopatrzenie dla oddziałów partyzanckich walczących z niemieckim najeźdźcą. Celem samolotu była okupowana Polska, a dokładnie placówka AK o kryptonimie „Klacz”, znajdująca się 7 km od  Opola Lubelskiego. Samolot nazwany „Rita” na cześć żony jego dowódcy, chorążego Thomasa Storeya, z tej wyprawy już nie wrócił.

Załogę Halifaxa JP 244 stanowili: dowódca – pilot Thomas Storey (Anglik), bombardier – II pilot Edward Elkington-Smith (Anglik), nawigator Oscar Congdon (Kanadyjczyk), radiotelegrafi sta Walter Davis (Anglik), mechanik pokładowy Charles Keen (Anglik), strzelec ogonowy Caradog Hughes (Walijczyk) oraz strzelec górny Patrick Stradling (Irlandczyk). Samolot spokojnie przeleciał nad Jugosławią, Węgrami i Słowacją. Po włączeniu pełnego dopływu paliwa ze zbiorników zapasowych, zaledwie 20 minut od celu, zaczęły dławić się dwa silniki. Dla utrzymania wysokości nie pomogło wyrzucenie ładunku. W dodatku zaciął się trzeci silnik. Dowódca wydał rozkaz opuszczenia maszyny, sam wyskoczył z niej ostatni. Samolot spadł pod wsią Tarnogóra (obecnie w gminie Nowa Sarzyna, na pograniczu gmin Harasiuki i Rudnik nad Sanem), lotnicy wyskoczyli pomiędzy Jelną a gajówką Sarzyna. Tak to wydarzenie opisał żołnierz AK Jerzy Pelc-Piastowski: „Samolot spadł 23 kwietnia, wkrótce po godz. 23., w tym czasie, gdy oddział partyzancki porucznika „Łukasza” – Emila Pudło – odpoczywał w niewielkim zagłębieniu terenu pomiędzy wsiami Łukawa i Przychojec. Wkrótce, bo ok. godziny 24., oddział nasz uderzył w Staromieściu pod Leżajskiem na hitlerowców pilnujących tamtejszego promu na rzece San. (…) Moim zdaniem nasza walka o prom uratowała angielskich lotników, albowiem Niemcy obsadzili wszystkimi siłami rzekę i dopiero w ciągu dnia, po przekonaniu się, że nie był to atak wielkich oddziałów partyzanckich, podjęli akcję przeciwko Anglikom”… (pn)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.