„Wyklęty” z Chwałowic

0

Każdy więzień marzył, by przyśniły mu się buty. Był taki przesąd, że kto zobaczy je we śnie, wkrótce wyjdzie na wolność. Franciszek Słowik czekał na taki sen przez 2394 dni spędzone w kazamatach komunistycznych więzień.

Na początku lat 90. „Tygodnik Nadwiślański” drukował w odcinkach jego wspomnienia. Nieco później zostały nawet wydane przez Wojewódzki Dom Kultury w Tarnobrzegu. Kilkudziesięciostronicową broszurkę wydrukowano w nakładzie 25 egzemplarzy, zatem mało kto miał okazję się z nią zapoznać. Wszystko to działo się już po tym, jak Franciszek Słowik, po latach usilnych zabiegów, uzyskał oficjalną rehabilitację. Dokładnie 24 maja 1989 roku Sąd Najwyższy uznał, że emerytowany pracownik węzła kolejowego Rozwadów był w stalinowskiej Polsce niesłusznie represjonowany. W ślad za tym przyszły awans na sierżanta, renta inwalidzka i odszkodowanie za utraconą ojcowiznę. To była dość pokaźna suma. Ludzie we wsi zazdrościli mu pieniędzy, które jednak, gdyby przeliczyć je na 6 lat spędzonych za kratami, tortury i szykany, stanowiły mizerną rekompensatę…(rs)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.