Zamek w ogniu [W najnowszym TN]

1

Tarnobrzeg spał otulony śnieżną pierzyną. Siarczysty mróz nie zachęcał do spacerów, tym bardziej o 2 w nocy. Na ulicy było jednak dwóch spóźnionych przechodniów – pracowników hrabiego Tarnowskiego, którzy zasiedzieli się w kasynie urzędniczym, a teraz wracali do domu. Byli w szampańskich nastrojach, nie zwrócili uwagi na dziwną poświatę na niebie. Dopiero na Rynku zobaczyli ją dokładnie. To nie była poświata, tylko łuna pożaru nad zamkiem. Zaczęli biec…

Wtorek 20 grudnia 1927 r. upłynął w Zamku Dzikowskim dość leniwie. Raz, zbliżały się święta Bożego Narodzenia, dwa, gospodarzy nie było na miejscu. Hrabia Zdzisław Tarnowski wyjechał, by poddać się w Berlinie kuracji lekarskiej, jego żona wraz z najmłodszym synem przebywała w Szwajcarii. Najstarszy syn Jan Juliusz też był za granicą, zaś Artur, złożony chorobą, utknął w Krakowie. W zamku pozostała jedynie 88-letnia Zofia z Zamoyskich Tarnowska, wdowa po hr. Janie Dzierżysławie, ojcu Zdzisława. Mróz dawał się we znaki. W zamku zamarzły nawet rury wodociągowe i centralne ogrzewanie. Po południu jeden z pracowników wdrapał się na poddasze i zaczął ogrzewać rury lampą lutowniczą. Po pewnym czasie zawołano go do innych zajęć. Rozpalona lampa została.

SKARBNICA KULTURY

Zamek Dzikowski służył Tarnowskim od XVI wieku, choć na dobre siedzibą rodu stał się dopiero w XVIII wieku. Wielokrotnie przebudowywany, swój wygląd sprzed roku 1927 zawdzięczał Franciszkowi Marii Lanciemu. Ten słynny architekt przebudował go w latach 1833-1835, zastępując barokowy kształt modnym neogotykiem w angielskim stylu. Przed I wojną światową zamek znów przebudowano, instalując m. in. ognioodporny, żelbetowy strop nad główną salą. Nie przypadkiem. Właśnie tam mieściła się słynna Biblioteka Dzikowska. Tarnowscy zgromadzili bezcenny księgozbiór – inkunabuły, starodruki, najstarszy istniejący odpis „Kroniki” Wincentego Kadłubka, „Statuty” Jagiełły i Łaskiego, rękopisy „Zemsty”, „Balladyny”, itp. (rękopisu „Pana Tadeusza w 1927 roku jeszcze nie było), wszystkie wydania Biblii w języku polskim i wiele innych „białych kruków”. Księgozbiór liczył ok. 30 tys. pozycji. Równie cenna była kolekcja malarstwa składająca się z dzieł najwybitniejszych mistrzów, m. in.: Rembrandta, Rubensa, Van Dycka, Veronese’a, Carracich i wielu innych, także polskich malarzy – Kossaków, Malczewskiego, J.P Norblina, Matejki, Rodakowskiego czy Pochwalskiego… (wel)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

1 komentarz

  1. Proszę ten artykuł przekierować do Proboszcza Dominikanów, może się dokształci kim był Alfred Freyer i nastepnym razem prowadząc akcję kartkową z grożbą przekopania ominie nagrobek w/w co wcześniej uczynił.