Ewidencja cwaniaków

0

Nie ma w Polsce siły politycznej, poważnej instytucji państwowej czy organizacji biznesowej, która chociaż werbalnie nie wspierałaby ludzi pragnących rozpocząć samodzielną działalność gospodarczą. Młody przedsiębiorca przekonał się, że praktyka jest czymś nieco innym, niż najszczersze nawet deklaracje.

 Kiedy pan Sławek opowiadał mi przez telefon  swoją  historię,  najpierw  pomyślałem,  że  jest  po  prostu  zwykłym  naciągaczem,  co  to  piórem  dziennikarza chce  podważyć  społeczne  zaufanie  do naszej  gospodarczej  „zielonej  wyspy”. Z  doświadczenia  wiemy,  że  chwilowo spadające słupki poparcia dla aktualnie przewodzącej siły politycznej często stają się pretekstem do brutalnych ataków na rząd,  do  podważania  niezaprzeczalnych sukcesów  Polski  na  drodze  budowy  gospodarki kapitalistycznej.

Dlatego słuchałem opowieści pana Sławka z dużą rezerwą. W  pewnej  chwili  uświadomiłem  sobie jednak,  że  osobiście  znam  członków  jego rodziny. Wiem, że to ludzie odważni, gotowi dla ratowania wolnego rynku ponieść największe osobiste ofiary. I co ważne – potrafiący walczyć o swoje miejsce w świecie z  determinacją  wywołującą  u  bezstronnego obserwatora szczery podziw. To przede wszystkim ludzie działający według zasady niezapomnianego prezydenta Lecha Wałęsy, który dawał ludziom wędki zamiast złowionych ryb. A wiedziałem, że starsi bracia pana Sławka z wędek korzystać potrafią.

Może taki jest i pan Sławek? – pomyślałem w chwili, kiedy zapowiedział mi udostępnienie  wszystkich  dokumentów  dotyczących jego sprawy. I kiedy w końcu te papiery przeczytałem, klapki spadły mi z oczu. Zacznijmy od tego, że nasz bohater postanowił w miejscowości Cholewiana Góra w powiecie niżańskim założyć małą firmę remontowo-budowlaną. Znajomi, jak dzisiaj  wspomina,  próbowali  odwieść  go  od tego pomysłu, tłumacząc, że kryzys i zastój w budownictwie skutecznie pokrzyżują mu biznesowe plany. Ale się uparł i postanowił wykorzystać posiadaną wiedzę i praktyczne umiejętności.

Oczywiście, mógł wzorem rówieśników spakować plecak i wyjechać do Anglii, gdzie wciąż w cenie są budowlańcy z Polski. Ale został i rozpoczął starania o  pieniądze  na  rozpoczęcie  działalności gospodarczej. Ślęczał w internecie, dzwonił po znajomych, którym się udało, pisał tu i tam, wypełniał formularze, stawiał się na rozmowy, ale mury wokół niego rosły, jak w piosence Jacka  Kaczmarskiego.

Aż  kolega  podpowiedział, żeby pomocy poszukał w Tarnobrzeskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. I to był strzał w dziesiątkę. Młodzi ludzie z TAAR wysłuchali młodego przedsiębiorcę i skierowali wniosek w tryby procedury konkursowej. Konkurencja była duża, szczęśliwie pomysł zyskał aprobatę komisji, która uznała, że warto zainwestować w biznesowe wizje pana Sławka. Ach, jaki był dumny nasz bohater, kiedy 1 sierpnia br. po rejestracji firmy otrzymał – opatrzony adnotacją „wolny od opłat”. (…)

Piotr Niemiec

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.