Wszyscy święci

1

wargaMieszkańcy bloku przy ulicy Sikorskiego 11 nie mogą pojąć, dlaczego co kwartał muszą płacić dodatkowe rachunki za wodę, która nie przepływa przez ich liczniki (chociaż podobno wpływa do budynku). Czują się oszukiwani i oczekują, że w końcu ktoś pomoże im znaleźć winnych tej sytuacji. Jak się okazuje ci mogą być dużo bliżej niż się im wydaje…

Problem „znikającej” wody to nic nowego. Wielokrotnie już o nim pisaliśmy, w odniesieniu do różnych bloków, na różnych osiedlach, w różnych miastach. Niczym odkrywczym nie będzie więc także wskazanie najbardziej prawdopodobnej przyczyny tego „cudu”. Ale o tym później.

Jakiś czas temu kilkunastu mieszkańców „jedenastki” spotkało się z dziennikarzami. Prosili o pomoc, bo „sami są bezsilni”.

Ciągle płacimy za wodę, która rzekomo gdzieś ginie. Co kwartał przychodzi dodatkowy rachunek na 80, 150 czy nawet 200 złotych. Jak sobie to przeliczyliśmy, to średnio rocznie dopłacamy po 600, 700 złotych. Dokąd to będzie trwać? – mówi Zofia Warga (na zdjęciu), jedna mieszkanek wspomnianego bloku.

Lokatorzy przekonują, że nikt nie chce im odpowiedzieć na pytanie, gdzie podziewają się tak gigantyczne ilości wody.

Nigdzie nie możemy uzyskać informacji na temat tego, skąd biorą się tak wysokie dopłaty. Wszędzie, gdzie zapytamy, jesteśmy odsyłani dalej – bulwersuje się inna z mieszkanek bloku nr 11.

Tak się, niestety, składa, że akurat w przypadku tego bloku pole do uprawiania tak zwanej spychologii i odsyłania ludzi od „okienka do okienka”, jest wyjątkowo szerokie. Niektórzy mieszkańcy tak naprawdę nie wiedzą nawet, kto nim zarządza. Blok jest komunalny, a więc należy do gminy. Kilkanaście z 50 mieszkań zostało wykupionych przez lokatorów, którzy założyli wspólnotę mieszkaniową (to ona podejmuje decyzje w sprawach dotyczących mieszkańców). Całym budynkiem administruje A.S.A Tarnobrzeg, a Tarnobrzeskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego zajmuje się rachunkami. Krótko mówiąc: „pomieszanie z poplątaniem”.

Mi jeden pan powiedział, że będziemy dopłacać do wody, dopóki nie wymienimy liczników na nowe, radiowe. W spółdzielni „Siarkowiec” tak zrobili. I to nie na koszt mieszkańców, a właśnie spółdzielni. Niech zarządca bloku się za to weźmie i może problem się skończy – mówi jedna z naszych rozmówczyń.

Ja z kolei dowiedziałem się, że żebyśmy przestali dopłacać za wodę, która nie przechodzi przez nasze liczniki, a jedynie przez ten główny na bloku, musi zmienić się jakaś ustawa, która mówi, że koszt niebilansującej się wody dzieli się pomiędzy mieszkańców – dodaje inny z lokatorów „jedenastki”.

Dopóki nam tego nie wyjaśnią, nie powiedzą skąd się biorą te ubytki, nie będziemy za nie płacić – zapowiada kolejny z mieszkańców.

No więc wyjaśniamy. Prezes TTBS Stanisław Żmuda wskazuje dwa powody niebilansowania się wody: złe wskazania wodomierzy znajdujących się w mieszkaniach i „kombinatorstwo” mieszkańców. Mówiąc wprost chodzi o majstrowanie przy liczniku – zwalnianie czy zatrzymywanie go, a więc o kradzież wody. Winnych ciągłych dopłat mieszkańcy powinni więc szukać wśród swoich sąsiadów. Przykre, ale prawdziwe.

Skoro nie ma jakichś przecieków, to ewidentnie jedni mieszkańcy okradają drugich. Ktoś jest uczciwy i płaci za to, co wskazuje jego licznik, a do tego musi dopłacać za to, co poza licznikiem pobiera ktoś inny. Chcąc z tym skończyć, wspólnota mieszkaniowa musi podjąć decyzję o wymianie liczników na nowe, nowej generacji. To z pewnością spowoduje, że ilość niebilansującej się wody będzie o wiele mniejsza niż obecnie – mówi S. Żmuda.

Problem tylko w tym, że jeden dobrej klasy licznik kosztuje około 130-140 złotych, a w każdym mieszkaniu jest ich aż 4. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

1 komentarz

  1. Złodziej jest wśród was.Przeciętne miesięczne zużycie wody na jedną osobę wynosi 3 m sześcienne.W moim domu to zużycie na osobę od lat wynosi 9 m2. Sami zpróbójcie znaleźć złodzieja. Porównajcie ilość osób mieszkających w poszczególnych lokalach ze wskazaniami ich liczników. Sprawdźcie piwnice i inne punktu poboru, jeżeli występują.Jeżeli to nic nie da pozostają tylko odczyty radiowe i porównywanie na bieżąco wskazań licznika głównego z sumą wskazań wodomierzy lokalowych.Można je kupić już od 60 zł netto.W Stalowej Woli były budynki w których nawet ponad 60% wody było kradzione.Wtedy sąsiedzi sobie przypomnieli sąsiadów, którzy chwalili się, że kupili u ruskich magnesy po 2 złote żeby mniej płacić za wodę i zachęcali innych do takiego postępowania.Kiedy sąsiedzi zorientowali się, że ten sąsiad z magnesem okrada właśnie ich już nie było społecznego przyzwolenia na takie postępowanie.Koszt kradzionej wody nie rozkładał się na wszystkich anonimowych mieszkańców miasta, lecz właśnie na osoby wspólnie zamieszkujące ten budynek wielolokalowy.