Piaskiem po oczach

1

Sandomierski przedsiębiorca wywalczył koncesję na pozyskiwanie piasku z dna Wisły, a tym samym udrażnianie szlaku żeglownego. Nim to się stało, przeszedł prawdziwą „urzędową Odyseję” i musiał zmierzyć się z piramidalnymi absurdami biurokracji.

 tym, że Wisła przestaje być żeglowna mówi się od dawna. I nie chodzi tu o turystyczne rejsy na krótkich trasach, choć i te są coraz trudniejsze (o czym niedawno na naszych łamach opowiadał kapitan Tadeusz Prokop), ale przede wszystkim o przewóz rzeką towarów. W Polsce staje się to coraz trudniejsze z powodu nieuregulowanych koryt głównych szlaków wodnych. Powodów jest kilka, ale dwa należy szczególnie uwypuklić. Jeden to rezerwaty przyrody i obszary chronione, jak na przykład słynna „Natura 2000”, w obrębie której nie można praktycznie wykonywać żadnych prac. A drugi to biurokracja i absurdalne przepisy, które mogą niejednego przedsiębiorcę, który na odmulaniu rzeki i wydobywaniu z niej piasku chce zarabiać, doprowadzić do rozpaczy. Z tym wszystkim zderza sie opinia części ekspertów, którzy stoją na stanowisku, że nieuregulowane i zamulone koryto rzeki prowadzi do częstszych powodzi… (jż)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Podziel się:

1 komentarz

  1. djasiek573 on

    Wszelkiej maści darmozjadom zza biurek,nie wbije się do łbów,że Wisła musi być udrażniana,odpiaszczana.W przeciwnym razie grozi nam to,co niedawno było.W wielu przypadkach jeszcze walczymy ze skutkami powodzi.
    Mówi się wiele o ochronie przyrody,,ale to co widzi się dookoła-nie ma nic wspólnego z jej ochroną.
    Wystarczy z wału wiślanego popatrzeć co się dzieje za wałem.Wszelkiej maści buractwo żyjące przy wale wiślanym,w ten sposób pozbywa się syfu ze swoich obejść.
    To jest ta „Natura2000”?. Żałosne.