Pomroczność jasna

0

Szerokim echem odbiło się wyłożenie płytami urokliwego wąwozu w sąsiadującej z Kazimierzem Dolnym Bochotnicy. Pozbawiająca go naturalności koncepcja uznana została za kuriozalną i spotkała się z powszechnym potępieniem. Jest więc prawdopodobne, że z podobnym odzewem spotka się decyzja sandomierskich władz o oświetleniu Wąwozu Królowej Jadwigi.

Potrzebę napisania tego tekstu uzmysłowiła mi, zasłyszana od burmistrza Sandomierza Marka Bronkowskiego, informacja o planach oświetlenia jednej z wizytówek królewskiego grodu. Na początku sądziłem, że to żart, ale okazało się, że inicjatywa jest już zaklepana. Pomyślałem więc, że zanim słowo stanie się ciałem, niektóre pomysły magistratu warto byłoby poddać społecznemu osądowi. Tym bardziej że dotyczą dobrze pojętego interesu miasta, który nie zawsze tożsamy jest z interesem turysty.

„ZA” I „PRZECIW”

Pomysł oświetlenia Wąwozu Królowej Jadwigi po raz pierwszy usłyszałem jakieś dwa lata temu od radnego Andrzeja Lebidy, który przedsięwzięcie to uzasadniał potrzebą jego uatrakcyjnienia. Dzięki oświetleniu wąwozu – wywodził radny – możliwe będzie jego wieczorne i nocne zwiedzanie, na co z pewnością znajdzie się wielu chętnych. Przyznam, iż pomysł radnego uznałem za na tyle absurdalny, że nie widziałem potrzeby jego komentowania. W końcu ta kilkusetmetrowa enklawa natury cieszy się tak dużym zainteresowaniem gości, że do jej odwiedzenia nie trzeba ich zachęcać dodatkową iluminacją.

Okazuje się jednak, że cała idea na tyle spodobała się władzom miasta, iż postanowiły wcielić ją w czyn. Informując o powyższym burmistrz Marek Bronkowski przedsięwzięcie argumentował podobnie jak pomysłodawca, a więc potrzebą zwiększenia turystycznej atrakcyjności miejsca, które dzięki oświetleniu odsłoni swoje nowe oblicze… (jab)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.