Strach na porodówce – spełniona przepowiednia

2

hara i bień (Medium)Od pierwszego lutego br. oddział ginekologii i położnictwa w Szpitalu Wojewódzkim w Tarnobrzegu przez miesiąc będzie zamknięty. Oficjalny powód to potrzeba remontu, a po nim dezynfekcji. Nieoficjalny – brak porozumienia pomiędzy dyrekcją lecznicy a ginekologami, którzy tworzą dwunastoosobową spółkę.

Dyrekcja od października ubiegłego roku prowadziła rozmowy z przedstawicielami spółki, informując, że od nowego roku kalendarzowego muszą zmienić się zasady zatrudniania specjalistów na oddziale. Swe stanowisko zarząd uzasadniał ustawą o działalności leczniczej z kwietnia 2011 roku (zabraniającą szpitalom podpisywania umów z grupową praktyką lekarską) oraz opinią konsultanta wojewódzkiego do spraw ginekologii i położnictwa prof. Andrzeja Skręta, który w październiku 2012 roku, wizytując oddział, stwierdził, że lekarze wchodzący w skład spółki udzielają świadczeń według grafiku, co oznacza, że działają w trybie dyżurowym. Powoduje to brak ciągłości opieki nad kobietami ciężarnymi, rodzącymi i leczonymi operacyjnie, co jest jednym z czynników wpływających na małą liczbę porodów i operacji w oddziale.

W ubiegłym roku zarząd lecznicy ogłosił dwa konkursy na udzielanie świadczeń zdrowotnych w poszczególnych oddziałach szpitala (na czas od 1 stycznia do 30 czerwca br.). Przystąpiło do nich 90 proc. lekarzy. Wyjątek stanowili ginekolodzy, pomimo że tej grupie zaproponowane zostały najkorzystniejsze warunki. W styczniu 2013 ponownie został ogłoszony konkurs, skierowany do tej grupy specjalistów. Niestety, chętnych do podpisania kontraktu nie było. Mając na uwadze zbliżający się termin wygaśnięcia umowy ze spółką (31 stycznia br.), zarząd szpitala poinformował o modernizacji oddziału.

Od 1 do 28 lutego br. będziemy prowadzić remont, który może się przedłużyć do marca, ze względu na potrzebę dezynfekcji. Zapewniamy, że jako dy-rekcja zrobimy wszystko, by ginekologia i położnictwo po zarządzonej przerwie funkcjonowały jak najlepiej– wyjaśnia Zbigniew Młodawski, dyrektor szpitala.Tymczasem na stronie internetowej placówki oraz w mediach ogólnopolskich pojawił się komunikat o konkursie na stanowisko kierownika oddziału położniczo-ginekologicznego i patologii ciąży.

Leszek Bień (na zdjęciu z prawej), ginekolog, członek zarządu dwunastoosobowej spółki „Grupowa Praktyka Lekarska Bień, Dziamba, Hara i Partnerzy”, oraz Andrzej Hara (z lewej), pełniący obowiązki kierownika oddziału, mówią wprost, że ta sytuacja wzbudza ogromny niepokój wśród pacjentek oraz pracowników szpitala. – Nie przystąpiliśmy do trzeciego konkursu, bo dyrekcja tak skonstruowała formularz z wymaganiami, że nie kwalifikowaliśmy się jako spółka. Zdecydowaliśmy, że nie ma sensu pchać się tam, gdzie nas nie chcą. Nie jest prawdą, że nie możemy porozumieć się ze względu na finanse. (…)

Monika Stojowska

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Podziel się:

2 komentarze

  1. No tak, jak nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście chodzi o kasę!!! A co tam pacjentki, kto o nich myśli. Myślę, że porozumienie mimo wszysto zostanie zawarte, bo lekarze nie moga sobie pozwolić na utratę tylu pacjentek, które oczywiscie chodzą do nich na prywatne wizyty. Bo logicznym jest, że skoro chodzą do nich prywatnie, to oczekują opieki podczas porodu. A jak tarnobrzeska porodówka będzie zamknięta to kobiety nie bedą miały wyjścia i pójdą do innych ośrodków i lekarzy. Spokojnie, dogadają sie, za dużo kasy by stracili…