Krok od tragedii

0

Pan ANDRZEJ ŻURAWSKI (na zdjęciu) uratował mężczyznę, który w  nocy wpadł do wypełnianego wodą rowu, pozostawionego bez żadnego zabezpieczenia na terenie ogrodów działkowych przez firmę prowadzącą prace związane z wymianą gazociągu.

Do wypadku doszło kilkanaście dni temu na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Kamionka”, w miejscu w którym można przejść z ich terenu na teren pobliskich garaży. Tuż obok przebiega głęboki na mniej więcej dwa metry i tak samo szeroki rów, na dnie którego ułożono rurę gazową.

 – Teraz to już woda opadła, bo przez kilka dni było sucho. Ale wtedy ten rów był wypełniony w dwóch trzecich. Było ciemno, facet potknął się i wpadł do rowu, do tej wody. Był pijany, ale co to zmienia? Mógł się zachłysnąć, albo uderzyć głową w jakiś kamień i już nigdy stamtąd nie wyjść. Na szczęście tak się złożyło, że byłem w pobliżu, zauważyłem go i wyciągnąłem – opowiada A. Żurawski. – Tędy, obok tego rowu, ludzie chodzą i jeżdżą rowerami do garaży. Ruch jest spory, bo tych garaży jest kilkaset. Wieczorem czy w nocy jest tutaj całkowicie ciemno, bo nie ma żadnego oświetlenia. Nietrudno o jakieś nieszczęście. Nie trzeba być pijanym, żeby się zagapić i wylądować w rowie. A przecież wystarczyłoby przysłać tutaj koparkę i zasypać to, skoro rurę już położyli. A jeżeli z jakiś względów muszą z tym poczekać, to trzeba to ogrodzić, jakoś zabezpieczyć i odpowiednio oznaczyć.

Prezes ogrodu „Kamionka” Marian Wilk poinformował nas, że chociaż o wypadku nie słyszał, to w ubiegłym tygodniu rozmawiał z firmą kładącą gazociąg o zasypaniu rowu. – Mnie też to denerwuje. Sprawa miała zostać załatwiona w sierpniu, później przesunięto prace na wrzesień, a teraz okazuje się, że mają się za to wziąć dopiero od czwartego listopada – mówi. – Tłumaczą, że sprawa się przeciąga, ponieważ najpierw muszą wyłączyć gaz w starym gazociągu, a żeby to zrobić trzeba przygotować jakieś obejście, żeby nagle nie pozbawić całego miasta gazu. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu “TN”.

Share.

Comments are closed.