Ocknęli się - Tygodnik Nadwiślański
środa, 1 grudnia
kondolencje
reklama

Ocknęli się

0

O  tym, że tryby biurokratycznych maszyn zdecydowanie szybciej pracują w okresie przedwyborczym, wiadomo nie od dziś. Okazuje się, że w obliczu rychłego końca kadencji także radni w pośpiechu załatwiają sprawy, które wcześniej z uporem odkładali w czasie.

W  połowie  marca  informowaliśmy,  że przewodniczący tarnobrzeskiej Rady Miasta Dariusz Kołek zwrócił się do przewodniczącego  miejskiej  komisji  techniczno-inwestycyjnej, radnego Leszka Ogorzałka, z prośbą, aby wraz z pozostałymi jej członkami (Waldemar Szwedo, Marian Kołodziej, Józef Motyka i Waldemar Stępak) odwiedził targowisko i wysłuchał uwag kupców, dotyczących konstrukcji  nowych  stołów.  Deklaracja  ta padła po tym, jak Podkarpacki Urząd Marszałkowski poinformował, że wprowadzenie zmian,  które  mogłyby  poprawić  ich  funkcjonalność,  nie  będzie  naruszeniem  zasad unijnego dofinansowania przebudowy placu. Wymagają one jednak wcześniejszej akceptacji przez rzeszowskich urzędników, a sfinansować by je musiał tarnobrzeski Urząd Miasta.

Przez kolejne siedem miesięcy radni na targu się jednak nie pojawili. Ilekroć pytaliśmy  o  to  L.  Ogorzałka,  odpowiadał,  że czeka na ruch ze strony D. Kołka. Cierpliwość kupców powoli się kończy, ponieważ nadchodzi zima i dobrze byłoby się przenieść na zadaszone stoły. Nie chcą jednak  stwarzać  wrażenia,  że  poddali  się i pogodzili z tym, że uciszono ich niespełnioną nigdy obietnicą.

Radny Leszek Ogorzałek podczas zorganizowanego pod koniec września posiedzenia Rady Miasta zapytany o niedoszłą wizytę na targowisku, odpowiedział, że dojdzie do niej… w najbliższych dniach. – Przewodniczący  rady  powiedział,  że w przyszłym tygodniu wybierzemy się do kupców  –  porozmawiamy,  zobaczymy  w  czym problem, i myślę, że go rozwiążemy – zapewnił  radny.

Nie  potrafił  jednak  sensownie wytłumaczyć, dlaczego wcześniej do tej wizyty nie doszło.

Członek  komisji  techniczno-inwestycyjnej,  radny Józef Motyka mówił  nam  natomiast, że na targu bywa prywatnie i wie, że kupcy wciąż czekają na usunięcie wskazywanych przez nich trudności. O tym, że D.  Kołek  niebawem  chce  wraz  z  komisją odwiedzić targowisko, nie słyszał, ale zadeklarował, że jeśli do takiej wizyty dojdzie, to weźmie w niej udział. Powątpiewał jednak, aby przyniosła ona oczekiwany skutek. – Decyzje  są  po  stronie  prezydenta  miasta. Nasze opinie nie zmuszą go do działania –  może  je  wziąć  pod  uwagę,  ale  nie  musi. Potrzeba dobrej woli ze strony władz miasta i  przyznania,  że  ktoś  nie  dopełnił  obowiązków, przez co powstał nieużyteczny twór. Skoro odpowiedzialne za nadzór nad projektem służby  wojewódzkie  dały  zielone  światło  do naprawy  tego,  to  należało  z  tej  możliwości skorzystać, a nie iść w zaparte – komentował.

Dariusz Kołek przyznał, że zdaje sobie sprawę, że temat wciąż jest nierozwiązany i wymaga interwencji ze strony radnych. – Komisja przedstawi prezydentowi propozycje kupców. Myślę, że zostaną one przyjęte i wysłane do Urzędu Marszałkowskiego, w celu sprawdzenia, czy można dokonać sugerowanych  zmian,  nie  naruszając  zasad  projektu. Obiecuję,  że  za  kilka  dni  przekażę  państwu (dziennikarzom – red.) te wnioski. Ten temat musi zostać zakończony – stwierdził.

Na  sugestię,  że  sprawa  powinna  zostać rozwiązana dużo wcześniej, przewodniczący odpowiedział tylko: – Przepraszam wszystkich kupców, że to się tak przeciągnęło.

W środę, 1 października, radni w końcu zawitali na targowisko. Co prawda o dość dziwnej  porze,  bo  w  samo  południe,  kiedy część kupców już zwinęła swoje stragany  i  wróciła  do  domu.  Radnych  było  tylko  dwóch  (L.  Ogorzałek  i  D.  Kołek),  ale jednak.  Co  przyniosła  ta  wizyta?  Mówiąc wprost – radni „Ameryki nie odkryli”, usłyszeli bowiem od handlarzy dokładnie to, co można przeczytać w gazetach od mniej więcej dwóch lat.

Problemy są bowiem wciąż te same – umożliwienie kupcom podjeżdżania samochodami do nowych stołów, obniżenie ich  blatów  oraz  przebudowa  przeciekających zadaszeń. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu “TN”.

Udostępnij

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.