Mój dziadek miał w ogrodzie jedną śliwę. Węgierkę. I szczerze? Przez lata myślałem, że to jedyna śliwa, jaka istnieje. Granatowa, owalna, trochę kwaśna przy skórce. Robiło się z niej powidła i tyle. Dopóki nie odwiedziłem kolegi Tomka pod Radomiem. U niego w ogrodzie rosły cztery różne śliwy. Żółte, różowe, zielone, ogromne. Stałem z otwartymi ustami. "To wszystko śliwki?" - pytam. A on się śmieje.
I wtedy zrozumiałem, że ze śliwami jest trochę jak z jabłkami. Nie ma jednej odmiany na wszystko. Jedne są idealne do jedzenia prosto z drzewa, inne na powidła, jeszcze inne na kompoty. A niektóre po prostu wyglądają tak pięknie na drzewie, że szkoda je zrywać.
Zacznijmy od tej, którą wszyscy znają. Węgierka Zwykła to absolutna klasyka polskich ogrodów. Granatowe owoce pokryte jasnym nalotem, żółty miąższ, który ładnie odchodzi od pestki. Dojrzewa w połowie września i jest samopylna. To znaczy, że nie potrzebujesz drugiego drzewa w pobliżu, żeby mieć owoce.
Ale wiecie co jest najlepsze w Węgierce? Że jest uniwersalnym zapylaczem. Posadźcie ją obok innych odmian śliw, a poprawi plonowanie im wszystkim. Taki dobry sąsiad w ogrodzie.
Problem z Węgierką? Owoce są raczej małe lub średnie. I trochę jej brakuje tego "wow" smaku, który mają nowsze odmiany. Dlatego warto rozejrzeć się dalej.

Jak ktoś mnie pyta "jaką śliwę posadzić, żeby była naprawdę słodka?" - odpowiadam bez wahania: renklodę.
Renkloda Ulena - stara, ale jaka dobra
To francuska odmiana z XIX wieku. Owoce duże, kuliste, złocistożółte z białym nalotem. A smak? Miąższ jest galaretowaty, złotożółty, niesamowicie słodki i aromatyczny. Dojrzewa pod koniec sierpnia. Jest samopylna i jeszcze dobrze zapyla inne śliwy rosnące w pobliżu.
Jedyna wada - pestka niezbyt chętnie odchodzi od miąższu. Ale jak spróbujesz tę śliwkę prosto z drzewa, to ci to w ogóle nie przeszkadza.
Renkloda Althana - piękność z Czech
Duże, kuliste owoce z różową skórką i ciemnofioletowym rumieńcem. Miąższ soczysty, żółty, słodko-kwaśny. Dojrzewa pod koniec sierpnia. Wygląda rewelacyjnie na drzewie - jak kolorowe bombki.
Trzeba tylko pamiętać, że Althana jest wrażliwsza na mróz niż inne odmiany. Więc w cieplejszych regionach da radę bez problemu, ale na Podlasiu może mieć ciężko.
Jeśli szukacie czegoś, co rośnie bez specjalnego kombinowania i daje naprawdę spore owoce, to mam kilka propozycji.
Stanley - niezawodny klasyk
Stanley to śliwa, która po prostu działa. Jest samopylna, mrozoodporna (wytrzymuje nawet -30°C!), odporna na szarkę i inne choroby. Owoce duże, jajowate, ciemnogranatowe z delikatnym nalotem. Miąższ soczysty, żółty, lekko aromatyczny.
Stanley wchodzi w owocowanie szybko i plonuje obficie co roku. Idealna śliwa na susz, kompoty, dżemy. No i jest świetnym zapylaczem dla innych odmian. Taki szwajcarski scyzoryczyk wśród śliw.
Cacańska Lepotica - jugosłowiański hit
Nazwa trudna, ale owoce rewelacyjne. Duże, owalne, ciemnogranatowe z obfitym jasnoniebieskim nalotem. Miąższ zielonożółty, soczysty i smaczny. Dojrzewa na początku sierpnia, więc masz śliwki wcześniej niż sąsiedzi.
Cacańska jest samopylna i odporna na mróz. Ma też niewielką wrażliwość na szarkę. A dzięki umiarkowanemu wzrostowi i zwartej koronie pasuje nawet do mniejszych ogrodów.
Bluefre - amerykanka o wielkim sercu
Powstała ze skrzyżowania Stanley i President. Owoce ogromne - nawet do 70 gramów! Owalne, ciemnoniebieskie z mocnym jasnym nalotem. Miąższ żółty, ścisły, bardzo smaczny. Dojrzewa w połowie września.
Bluefre jest mrozoodporna i owocuje niezawodnie co roku. Jedyne "ale" - nie jest samopylna. Potrzebuje zapylacza. Najlepiej sprawdzą się Stanley, President albo nasza stara dobra Węgierka.
Haganta - niemiecka precyzja
Śliwki tej odmiany mogą ważyć nawet 80 gramów. Ciemnogranatowe z jasnym nalotem, miąższ żółty (w pełnej dojrzałości pomarańczowy), zwarty, soczysty i naprawdę pyszny. Pestka odchodzi prawie całkowicie.
Haganta owocuje bardzo obficie i niezawodnie. Dojrzewa w drugiej połowie września. Ma twardą skórkę, więc owoce dobrze znoszą transport. Idealna, jeśli chcesz częstować śliwkami sąsiadów i rodzinę.
Potrzebuje jednak zapylacza - najlepiej Cacańską Lepoticę, Stanley albo President.

Moja sąsiadka Ewa ma ogródek za blokiem. Jakieś 30 metrów kwadratowych. I ma śliwę! Kolumnową Imperial. To odmiana, która rośnie do góry zamiast na boki. Nie zajmuje dużo miejsca, a daje ciemnoniebieskie, słodkie owoce od sierpnia do września.
Co najlepsze - Imperial jest samopylny i mrozoodporny. Można go posadzić nawet w dużej donicy na tarasie. Ewa twierdzi, że to jej najlepsza inwestycja ogrodowa.
Przede wszystkim zastanów się, do czego chcesz te śliwki. Bo to zmienia wszystko.
Na surowo, prosto z drzewa? Stawiaj na renklody (Ulena, Althana) albo Cacańską Lepoticę. Mają najsłodszy i najbardziej aromatyczny miąższ.
Na powidła i susz? Węgierka Zwykła i Stanley - tradycja i niezawodność. Ich miąższ jest jędrny i nie rozłazi się podczas gotowania.
Na wszystko po trochu? Haganta, Bluefre albo President. Duże owoce, świetne na surowo i na przetwory.
Mało miejsca? Śliwa kolumnowa Imperial. Zero dyskusji.
Pełną ofertę odmian znajdziesz w dziale śliw na Sadowniczy.pl, gdzie każda odmiana ma dokładny opis i porady dotyczące uprawy.

Jedna śliwa i tyle
Wiele odmian jest samopylnych, to prawda. Ale nawet samopylna śliwa da DUŻO więcej owoców, jeśli w pobliżu rośnie inna odmiana. Mój Tomek spod Radomia mówi, że od kiedy dosadził drugą śliwę, to plony wzrosły o połowę. Warto pomyśleć o dwóch drzewkach od razu.
Sadzenie w zastoinie mrozowej
Śliwy kwitną wcześniej niż jabłonie czy grusze. Kwiaty pojawiają się wczesną wiosną, gdy przymrozki są jeszcze realne. Sadzenie w niżej położonym miejscu, gdzie zbiera się zimne powietrze, to proszenie się o kłopoty. Szukajcie stanowiska słonecznego i osłoniętego od wiatru.
Brak podlewania pierwszego roku
Śliwy nie lubią suszy. Szczególnie młode drzewka potrzebują regularnego podlewania. Kolega stracił dwie sadzonki, bo myślał że "drzewo samo sobie poradzi". Nie poradzi sobie, przynajmniej nie pierwszego roku.
Ciężka glina bez poprawienia
Śliwy lubią glebę gliniastą lub piaszczysto-gliniastą. Ale ciężka, zbita glina to za dużo. Wymieszajcie ją z kompostem przed sadzeniem. Odczyn powinien być lekko zasadowy lub obojętny.

Najlepszy moment na sadzenie śliw to jesień albo wczesna wiosna (zanim ruszy wegetacja). Jesienią drzewko ma całą zimę na zakorzenienie się. Wiosną od razu rusza w wzrost.
Po posadzeniu pamiętajcie o jednym ważnym zabiegu - skróćcie wszystkie pędy o jedną trzecią długości. To pomaga wyrównać proporcje między korzeniami (które ucierpiały przy przesadzaniu) a koroną.
Moja rada: Jak już decydujecie się na zakup sadzonek, to kupujcie w sprawdzonych miejscach. Na Sadowniczy.pl macie pewność, że dostaniecie zdrowe drzewka przystosowane do polskiego klimatu. I co ważne - doradztwo w doborze odmian do waszych warunków.
Śliwka to jedno z najwdzięczniejszych drzew owocowych. Rośnie bez wielkiego kombinowania, nie jest specjalnie wymagająca, a daje owoce, które można jeść, przetwarzać, suszyć, zamrażać. I co roku dostajesz ich więcej.
Nie ograniczajcie się do jednej Węgierki. Posadźcie obok Renklodę albo Cacańską. Zróbcie sobie mały śliwowy raj. Za kilka lat będziecie się zastanawiać, dlaczego nie zrobiliście tego wcześniej.
Powodzenia i smacznych zbiorów!
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Prestiż, pieniądze i „Feniks”. Mikołaj Getka-Kenig o no
Czy był ostanio ..... chyba wogule materiał co obecne władze robia by zatrzymac młodych ludzi. To miasto za chwile bedzie geriatrią. KURTURA I KURTURA i praca dla swoich z psl.
San
10:58, 2026-04-09
Prestiż, pieniądze i „Feniks”. Mikołaj Getka-Kenig o no
Który turysta trafi do piekarni na Gołębicach?!
rambit666
10:30, 2026-04-09
Politycy PiS mówią stanowcze "nie" likwidacji porodówki
Jeśli porodówka nie spełnia standardow, kobiety nie chcą tutaj rodzić, a przynosi tylko straty i ciągnie szpital w dol,to jaka jest alternatywa?
Anonim
10:26, 2026-04-09
Politycy PiS mówią stanowcze "nie" likwidacji porodówki
Pan Diektarienko walczy o porodówkę, a chyba ani jedno jego dziecko się tu nie rodziło.
Anonim
10:24, 2026-04-09