
– Mówi się, że tarnobrzeski okręg PZW to ewenement, bo macie na swoim terenie wszystkie rodzaje łowisk poza morzem. To prawda?
– Faktycznie, bogactwo, zróżnicowanie zbiorników wodnych na terenie obejmowanym przez okręg, jest olbrzymie. Terytorialnie obejmujemy z grubsza obszar dawnego województwa tarnobrzeskiego. Mamy na swoim terenie nasza perłę w koronie, czyli Jezioro Tarnobrzeskie, duże zbiorniki w Wilczej Woli, Szymanowice w Klimontowie, zbiorniki w Koprzywnicy, Janowie Lubelskim i szereg mniejszych. Są też rzeki, oczywiście nie całe, tylko ich wydzielone części. Matka naszych polskich rzek Wisła, do tego San, Koprzywianka, Babulówka, Łęg i wiele innych. To bardzo atrakcyjne dla wędkarzy, bo płacąc u nas za kartę wędkarską, mają do dyspozycji praktycznie każdy rodzaj terenu.
– To się też zapewne przekłada na ryby, które tu żyją?
– Zgadza się, mamy tu praktycznie wszystkie ryby, jakie można spotkać w polskich wodach. To w dużej mierze zasługa działań, jakie prowadzimy. Lwia część wpływu ze składek wędkarskich przeznaczana jest na zarybienia. Taki mamy zapis w statucie i to nasz obowiązek. Rocznie przeznaczmy na to od 700 tysięcy do miliona złotych. To są setki tysięcy ryb, od narybku, po duże egzemplarze. Pochwalę się, okręg tarnobrzeski jest liderem zarybiania w Polsce. Zarybiamy zarówno rzeki, tzw. obwody, jak i zbiorniki. To są ilości wynikające z umów z Wodami Polskimi – precyzyjnie określających, co mamy wpuścić, jakiej wielkości, gdzie i o jakiej porze roku. Jeżeli chodzi o zbiorniki wodne, tu my sami jako zarząd okręgu decydujemy. Wszystko jest robione pod kontrolą ichtiologa i, że tak powiem „z głową”. Osobnym miejscem jest Jezioro Tarnobrzeskie. Ono należy do gminy Tarnobrzeg, z którą mamy podpisaną umowę. Rządzi się swoimi prawami. Jeżeli chodzi o zarybianie, przeznaczamy tu na nie wszystkie środki, jakie wpływają do nas za zezwolenia na wędkowanie w tym miejscu, dosłownie każdą złotówkę.

–Skoro jesteśmy przy rybach, zapytam o pewne mity funkcjonujące nawet poza światkiem wędkarskim. Na przykład o tym, że w kanale odpływowym Elektrowni Połaniec żyją gigantyczne sumy…
– To nie mit, tylko prawda. W rzekach, a w rzece Wiśle szczególnie, żyją potężne sumy. Natomiast specyfika kanału elektrowni Połaniec jest taka, że woda w nim przez cały rok ma wysoką temperaturę. To z kolei sprawia, że szczególnie w okresie zimowym, gromadzą się tam wielkie ilości ryb. A to przyciąga drapieżniki, w tym te gigantyczne sumy. Byłem świadkiem i sam uczestniczyłem w holu suma, który miał około 220 centymetrów długości. Nie byliśmy w stanie zważyć tej ryby, ale na moje „oko” ważyła przynajmniej 70 kilogramów. A tam żyją i większe osobniki, i jest ich dużo. Podobnie jak innych pięknych okazów drapieżników – szczupaków, sandaczy czy okoni.
– Czy takie rybie eldorado nie przyciąga kłusowników ?
– O kłusownikach jeszcze powiem, ale akurat ten teren jest tak chroniony, że nie stanowią oni problemu. Kłopot, i to olbrzymi, mamy za to z kormoranami. Rozumiem, że każde stworzenie chce żyć, ale te ptaki rozmnożyły się, dzięki ochronie gatunkowej, do takich ilości, że to się wymknęło spod kontroli. One po prostu dewastują otoczenie i dziesiątkują stada ryb. My to obserwujemy, mieliśmy przypadek, że były zawody wędkarskie, złowiono olbrzymie ilości ryb, które następnie zostały wypuszczone. Przed następnymi zawodami pojawiło się wielkie stado kormoranów. Efekt był taki, że wędkarze na zawodach nie złowili praktycznie nic. Kormorany wyżarły prawie wszystko, a reszta ryb uciekła. To pokazuje skalę. Mamy zgodę na odstrzał 50 ptaków, ale raz, że zostało to oprotestowane przez ekologów, a dwa, że to wcale nie jest proste zadanie i łowczy wcale nie garną się do tego. Ta kwestia musi zostać rozwiązana wyżej, na szczeblu ministerialnym czy ustawodawczym, bo przy tej ilości kormoranów nie tylko wędkarstwo, ale i cała gospodarka rybacka będzie zagrożona. Kormorany przy okazji niszczą też otocznie – ich guano jest tak „żrące”, że miejsca ich gniazdowania to martwe strefy.

– Z kłusownikami – ludźmi łatwiej sobie poradzić ?
– Nieskromnie powiem, że nasza Społeczna Straż Rybacka jest najlepsza w Polsce. Świetnie współpracuje się nam z Państwową Strażą Rybacką, z policją, nasi strażnicy są dzięki dofinansowaniu przez starostę doskonale wyposażeni – między innymi w lornetki, noktowizory, mamy drony, sprzęt pływający. Także świadomość wśród wędkarzy jest dużo większa niż kiedyś, ludzie wędkują dla sportu, wypuszczają potem ryby i tolerancja dla kłusowników się skończyła, co owocuje informacjami. Nasi społeczni strażnicy mają na koncie wiele spektakularnych akcji przeprowadzonych wspólnie ze służbami i każdy kłusownik musi się liczyć z tym, że zostanie namierzony, często z powietrza, sfotografowany, a za niedługo za jego plecami pojawi się patrol. Rozstawiamy też wiele fotopułapek, szczególnie nad rzekami.

– Wspomniał Pan, że perłą okręgu jest Jezioro Tarnobrzeskie. To faktycznie tak atrakcyjne miejsce dla wędkarzy?
– Bardzo, bo umożliwia najróżniejsze sposoby wędkowania. Ryby mają to świetne warunki, woda jest bardzo czysta, dzięki czemu można spotkać naprawdę rekordowe okazy – czy to suma, czy szczupaka, czy innych ryb. W ubiegłym roku mieliśmy tu dużą ogólnopolską imprezę, łowiono z łódek. W pierwszym momencie część środowiska protestowała, bo na jeziorze obowiązuje zakaz używania silników spalinowych. Jak jednak ludzie przyjechali tu i zobaczyli to, co tu mamy, byli zachwyceni. Wędkarstwo w dzisiejszych czasach nie polega na zasiadce, wbiciu wzroku w spławik i wygodnym siedzeniu na fotelu, chociaż to jest wspaniała forma rekreacji. Dziś w cenie jest hol ryby, czyli przechytrzenie jej, żeby ją wyholować. Większość ryb wraca do wody, aby dać ponownie przyjemność komuś jeszcze. Moim marzeniem jest zrobienie z Jeziora Tarnobrzeskiego jednego z atrakcyjniejszych łowisk w Polsce pod względem gatunków. To jest proces na lata, ryba, którą wpuszczamy, musi dorosnąć, ale już dziś po co wędkarz ma jechać do Szwecji, żeby złowić metrowego szczupaka? Może przyjechać do Tarnobrzega. Nasze jezioro trzeba rozreklamować i o nie dbać, co też czynimy.
– Okręg tarnobrzeski PZW, którym Pan kieruje, nie jest duży, ale mimo tego stał się rozpoznawalny w całej Polsce…
– Niedawno w Kielcach była ogólnopolska konferencja podsumowująca ostatnią, 4-letnią kadencję pracy PZW, zorganizowana przy okazji jubileuszu 75-lecia utworzenia Polskiego Związku Wędkarskiego. Na tej konferencji Okręg Tarnobrzeski został wyróżniony czterema nagrodami ogólnopolskimi. W sporcie uznano nas za lidera organizacji imprez na poziomie Grand Prix Polski, Mistrzostw Polski. Zorganizowaliśmy najwięcej imprez tej rangi w Polsce, aż 22. Nagrodzono naszą cykliczną imprezę popularyzującą wędkarstwo i dbałość o środowisko, organizowaną razem z Enea Połaniec. Nasza społeczna straż rybacka z Janowa Lubelskiego została uznana za najlepszą w Polsce, a do tego dostaliśmy jeszcze nagrodę za najlepsze łowisko sportowe na zalewie Szymanowice. Jak na okręg, który liczy 7300 członków, to chyba nieźle? Stąd ta właśnie rozpoznawalność.

– Niedawno został Pan ponownie wybrany na prezesa okręgu. Cieszy Pana ta reelekcja?
– Trudno, żeby nie cieszyła, już po raz drugi otrzymałem od środowiska olbrzymi mandat zaufania, bo to delegaci wybierają prezesa i zarząd. W Polskim Związku Wędkarskim jestem, że tak powiem, „od urodzenia”, najpierw udzielałem się w tarnobrzeskim kole nr 2 „Przywiśle”, potem działałem na szczeblu okręgu, zanim zostałem prezesem, byłem wiceprezesem do spraw sportu. Reelekcję odbieram jako potwierdzenie, że sprawy w naszym okręgu idą w dobrą stronę i kierunki naszego rozwoju są docenione i akceptowane. W zarządzie są nowi ludzie, z nowymi pomysłami i zapałem do pracy, a jednocześnie to nie są „świeżaki”, tylko osoby, które działały na rzecz wędkarstwa na szczeblu kół, zaskarbiły sobie zaufanie swojego środowiska, a potem delegatów. To są praktycy, których doświadczenie będzie bardzo cenne, bo teraz „wszystkie ręce na pokład” i działamy.
– Czego życzy się wędkarzom?
– Połamania kija. I najważniejsze, żeby nasze wody były rybne, żeby każdy wędkarz miał satysfakcję ze swojej pasji i żeby wszyscy byli zadowoleni z czasu, jaki spędzą z wędką.
– Dziękuję za rozmowę - rozmawiał PIOTR WELANYK
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Będzie przejście podziemne na PKP w Tarnobrzegu
Ile będzie krawędzi peronowych ( torów przy peronach?) 3 czy 4? Nie wynika to jednoznacznie z tresci artykułu. Jeśli 3 to za mało. Wszak stąd będzie wyjazd/ wjazd w pięciu kierunkach. Sandomierz i Rozwadów mają po 4 krawędzie. Nie ma info jak zostanie rozwiązana kwestia dostania się na perony inwalidów, rowerzystów z rowerami czy matek z wózkami. Będzie winda? Wątpię. Przejście przez tory, może długi podjazd z ostrym kątem jak przy sklepach (tutaj wyjazd z podziemnego przejscia). Inne rozwiązanie? Jakie? Perony zakończą się tuż przy przejściu podziemnym? To błąd. Powinny dalej być poprowadzone. Jest mnóstwo niedomówień, a w każdej info o remoncie stacji jest to samo, nic nowego dla zainteresowanych. Fotografia powyżej jest nieaktualna. Wskazane było wykonanie kilku ( nie kilkudziesięciu) fotografii z aktualnym stanem remontu. Nie spodziewam się by po remoncie tarnobrzeżanine byli z tego remontu zadowoleni. Przewiduję, że stacja kolejowa w Tarnobrzegu będzie zwyczajnie niedopracowana, ku niezadowoleniu pasażerów. Nie wystarczy wyremontować. Trzeba to zrobić dobrze. Powstanie wiejski przystanek kolejowy, tylko nieco dłuższy. Dużo szumu przy tej stacji, a efekty będą przeciętne.
Pasażer
00:35, 2026-03-14
Salonik Empik w Tarnobrzegu już otwarty
Nowy EMPiK w niczym nie dorówna staremu. Będzie to zwykła księgarnia. Tych w Tarnobrzegu już niewiele zostało. Czyż nazwa nie brzmiała tego starego KMPiK ? Klub Międzynarodowej Prasy i Książki? Kupowałem w nim komiksy Tytus Romet i Atomek, Hans Klos ( Stawki większej niż przeżycie) i inne.
Czytelnik
00:07, 2026-03-14
Będzie przejście podziemne na PKP w Tarnobrzegu
A winda będzie???!!? Na co komu przejście podziemne bez windy. Noszenie bagaży po schodach to jest coś o czym każdy marzy
Ewelina
20:05, 2026-03-13
Będzie przejście podziemne na PKP w Tarnobrzegu
Ktoś zapominał, ze przejście powinno być nie tylko na perony ale też na drugą stronę na os. Mokrzyszów - znowu ktoś zapomniał o mieszkańcach i przyszłości. Jeśli teraz nie wybudują przejścia za tory nigdy już nie zostanie dobudowane. Dlaczego znowu bubel w Tarnobrzegu? Dlaczego nie można wybudować raz a dobrze? Dlaczego perony nie będą zadaszone? wstyd, ze chwalimy się kolejnym bublem
TBG 3467
19:56, 2026-03-13