Kiedy Grażyna Auguścik pojawia się na scenie, od pierwszych dźwięków wiadomo, że wydarzy się coś niezwykłego. To nie tylko koncert jazzowy – to spotkanie wielu światów: tradycji i współczesności, Europy i Ameryki, ciszy i ekspresji. Jej głos prowadzi publiczność w podróż, która zawsze zaczyna się znajomo, lecz kończy w miejscach, o których wcześniej nawet nie myśleliśmy…
Wokalistka pochodzi ze Słupska, ale od wielu lat mieszka w USA, najpierw był Berklee College w Bostonie, później Chicago – miasto, które stało się dla niej drugim domem i miejscem twórczego rozwoju. Tam wypracowała swój własny język artystyczny, który wymyka się prostym definicjom. Jej głos potrafi być aksamitnie miękki, intymny, niemal jak szept, a w następnej chwili przyjmuje barwę ostrą, ekspresyjną, pełną dramatyzmu. Krytycy podkreślają, że śpiew Auguścik nie jest narracją, lecz malarstwem – pejzażem emocji, w którym linie melodii stają się światłem, a cisza tłem dla oddechu.
Jej styl zbudowany jest na fundamencie jazzu, ale konsekwentnie poszerzany o inne inspiracje: polski folk, muzykę klasyczną, rytmy latynoskie, a nawet elementy muzyki klezmerskiej. To sprawia, że repertuar Grażyny Auguścik jest zawsze nieprzewidywalny. Chopin w jej interpretacji potrafi zabrzmieć jak temat do improwizacji w nowojorskim klubie, a polska kolęda – jak intymna pieśń soulowo-jazzowa.
Jej koncerty balansują między tradycją a nowoczesnością, zawsze jednak pozostają wierne zasadzie: muzyka ma poruszać i otwierać przestrzeń do dialogu.
Od ponad dziesięciu lat towarzyszą jej czterej muzycy: Rob Clearfield na fortepianie, John Kregor na gitarze, Matt Ulery na kontrabasie i Jon Deitemyer na perkusji. Każdy z nich jest dziś uznanym artystą i liderem własnych projektów, wydającym autorskie albumy i kształtującym oblicze chicagowskiej sceny jazzowej. A jednak, gdy spotykają się na scenie z Grażyną, dzieje się coś szczególnego – cała piątka tworzy muzykę interakcji, rozmowę pięciu równych głosów, które splatają się i kontrapunktują, by w finale dać efekt większy niż suma ich części.
Ten zespół nie działa jak klasyczny kwartet towarzyszący wokalistce. Tu nie ma hierarchii. Każdy instrument wchodzi w dialog z głosem, a głos nie dominuje, lecz prowokuje, zaprasza, odpowiada. Improwizacja staje się wspólnym językiem, w którym cisza jest równie ważna jak dźwięk. Wystarczy kilka taktów, by publiczność poczuła, że uczestniczy w czymś wyjątkowym – w procesie tworzenia muzyki tu i teraz.
Styl Auguścik i jej zespołu można nazwać hybrydą – jazzem otwartym na wpływy, poezją zaklętą w dźwiękach, muzyką, która wymaga uważności. Ale to właśnie ta uważność sprawia, że koncerty Grażyny zostają w pamięci na długo. Bo jej sztuka nie polega na odgrywaniu utworów, lecz na tworzeniu chwil, które rodzą się i giną na oczach słuchaczy.
W świecie, w którym muzyka często staje się tłem, Grażyna Auguścik przypomina, że potrafi być doświadczeniem. A jej grupa – pięciu muzyków słuchających siebie nawzajem z absolutnym skupieniem – dowodzi, że jazz wciąż żyje, bo wciąż rodzi się na nowo, za każdym razem, kiedy zaczynają grać.
GRAŻYNA AUGUŚCIK US QUINTET
Rob Clearfield – fortepian
John Kregor – gitara
Matt Ulery – kontrabas
Jon Deitemyer – perkusja

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Rowerzystka potrącona na przejściu dla pieszych
Oby obrażenia rowerzystki były niegroźne i żeby kobitka wyszła z tego całą i zdrowa,bo szkoda kierującej samochodem( świadomość że komuś się coś zrobiło,nawet niewinnie jest straszna) A za ten manewr rowerzystka powinna dostać taki mandat że będzie się bała wsiąść na rower,niech lepiej łazi pieszo jak nie zna przepisów ruchu drogowego
Kierowca
10:05, 2026-04-22
Rowerzystka potrącona na przejściu dla pieszych
Większa część mieszkańców tbg to emeryci, którzy większość swojego już przeżyli. Nie zabił ich komunizm, postkomunizm, eurokołchoz, to i taki samochód też nie da rady. A gdyby nawet go potrącił, to ubezpieczenie przecież ma dobre, czasu dużo i kasy, idzie więc do sądu bo to przecież nie była jego wina! Zawsze to jakaś rozrywka na emeryturze i będzie o czym opowiadać kolegom na targu. Wesołe jest życie staruszka. Podobnie przechodnie; widzi samochód, biegnie na przejscie dla pieszych, a jak wejdzie juz na pasy to ...zwalnia jakby sił mu zabrakło. Noo ale trzeba być miłym i kulturalnym dla starszych, ustępować grzecznie i mówić " dzień dobry"
Pankracy
09:37, 2026-04-22
Rowerzystka potrącona na przejściu dla pieszych
Te baby i generalnie rowerzyści poruszają się jak święte krowy indyjskie. Jadą pod prąd na wąskiej drodze rowerowej, przejeżdżają przez przejście dla pieszych zamiast po drodze rowerowej. Nie mają wieczorami oświetlenia i NIC się z tym nie robi. Gdzie jest milicja?
też rowerzysta
22:56, 2026-04-21
Rowerzystka potrącona na przejściu dla pieszych
Policjanty!!! Kiedy się wezmą za rowery hulajnogi itp. Na start edukacja edukacja edukacja
Młody
20:48, 2026-04-21