Wójt Grębowa Kazimierz Skóra uratował życie tonącemu w błocie mężczyźnie! - Tygodnik Nadwiślański
piątek, 20 maja
reklama

Wójt Grębowa Kazimierz Skóra uratował życie tonącemu w błocie mężczyźnie!

0

Gdyby nie przytomność umysłu i czujność Kazimierza Skóry, wójta gminy Grębów, 55-letni mężczyzna, który doznał ataku padaczki i wpadł do rowu melioracyjnego wypełnionego błotnistą breją, nie miałby szans na przeżycie. Wójt zauważył nagłe zniknięcie mężczyzny, wyciągnął go z topieli, a potem przeprowadził skuteczną resuscytację, przywracając 55-latkowi oddech.

 – Informację o zdarzeniu w Grębowie otrzymaliśmy w środę, 2 czerwca, około godziny 13.30. Służby ratunkowe zostały powiadomione, że mężczyzna topi się w rowie melioracyjnym. Gdy na miejsce przyjechała policja i pogotowie ratunkowe, 55-letnia ofiara wypadku była już wyciągnięta z rowu, ułożona w bezpiecznej pozycji i miała przywrócony oddech – mówi podinspektor Beata Jędrzejewska – Wrona, rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Tarnobrzegu.

Do wypadku, który omal nie zakończył się tragedią, doszło w trakcie prac przy wykaszaniu traw w rowie melioracyjnym. Dwóch pracowników z grupy interwencyjnej czyściło otoczenie rowu. Jeden z nich kosił podkaszarką, drugi szedł za nim i zagrabiał skoszoną trawę.

– Podszedłem tam zobaczyć, jak im idzie robota. Widziałem z daleka, że obaj pracują. Na moment odwróciłem się, żeby zamienić parę słów z jedną z mieszkanek. Gdy popatrzyłem ponownie, stał tam tylko jeden. Podszedłem i zapytałem „gdzie ten drugi?”. Pracownik, który kosił stwierdził, że przecież przed chwilą tu był! – opowiada Kazimierz Skóra.

Po drugim pracowniku ślad zaginął. W pewnym momencie wójt Grębowa i pracownik zauważyli wystający z wypełniającej rów błotnej brei fragment grabi.

Zauważyłem, że z tej czarnej mazi wystaje kawałeczek buta. Tak jak stałem, wskoczyłem, a właściwie zjechałem do rowu i zacząłem wyciągać tkwiącego pod powierzchnią mężczyznę. Trudno go było z tego szlamu wyciągnąć, musiał mi pomóc pracownik – opowiada K. Skóra.

55-letni mężczyzna,który wpadł do rowu był nieprzytomny i nie oddychał. Cały był pokryty szlamem.

 – To jest mój sąsiad z ulicy, chodziliśmy razem do szkoły, znamy się 50 lat, a nie rozpoznałem go, taki był oklejony tym szlamem. Miał zaciśnięte szczęki, specyficznie ułożone ręce. Zorientowałem się, że to może być atak padaczki. Gdy go wyciągnęliśmy, zacząłem mu robić masaż serca, żeby przywrócić oddech – relacjonuje K. Skóra.

Jak mówi wójt Grębowa, po kilku uciśnięciach 55-latek wydmuchał szlam zatykający mu nos i zaczął samodzielnie oddychać.

 – Na szczęście ta breja nie dostała mu się do ust, zaciśniętych z powodu ataku padaczki. Ułożyliśmy go w bezpiecznej pozycji, potem przybiegł nasz lekarz i pielęgniarka i przejęli opiekę nad nim aż do przyjazdu karetki pogotowia – mówi Kazimierz Skóra.

Wójt Grębowa bagatelizuje swoją rolę w uratowaniu życia 55-latka.

– Po prostu szczęśliwie się złożyło, że byłem tam we właściwym momencie. Pracownik, który kosił trawę, miał na uszach słuchawki ochronne i nie wiadomo, kiedy by się zorientował, że jego kolega zniknął. A tak wszystko dobrze się skończyło – mówi Kazimierz Skóra.

Inaczej oceniają rolę wójta służby ratunkowe. Zdaniem ratowników, gdyby pomoc przyszła minutę później, życia 55-latka nie udałoby się uratować.

 – Ta pierwsza minuta jest niezwykle ważna. Wójt gminy Grębów na szczęście zachował się jak profesjonalista. Nie stracił głowy, po wyciągnięciu 55-latka z wody udzielił mu fachowo pierwszej pomocy. Dzięki temu tamten mężczyzna żyje – mówi B. Jędrzejewska – Wrona.

55-latek, który uległ wypadkowi, został przewieziony do szpitala, gdzie nadal przebywa. Obecni na miejscu policjanci przebadali koszącego trawę pracownika pod kątem obecności alkoholu. Okazało się, że, tak samo jak 55-latek, który uległ wypadkowi, był trzeźwy.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.