Białe daniele, czarne bociany i nieuchwytny wilk – w lasach Budy Stalowskiej [zdjęcia]

1
1 z 15

Fotografie Piotra Pawlika uświadamiają nam, że Puszcza Sandomierska tętni życiem, które w większości znamy z przyrodniczych programów telewizyjnych i internetu. W okolicach Budy Stalowskiej (gmina Nowa Dęba) spotkać możemy nie tylko sarny i dziki, ale także białe daniele, borsuki, jenoty, a nawet wilki. A na wszystko z góry łypią potężne orły, kormorany i czarne bociany.

Zdjęcia jego autorstwa publikowaliśmy już na naszych łamach kilkakrotnie. Jako prezes Klubu Płetwonurków LOK „Octopus” odkrywał przed nami podwodny świat Jeziora Tarnobrzeskiego. Okazuje się jednak, że gdy nie nurkuje, też nie rozstaje się z aparatem.

W teren pierwszy raz zabrał mnie brat. Od razu połknąłem tego bakcyla. Ale to nie jest tak, że można sobie pojechać do lasu i przywieźć piękne zdjęcia. Każdy płaci frycowe. Pierwszy rok, czy nawet dwa lata, chodzisz i uczysz się nie tylko fotografowania zwierząt, ale ich zwyczajów i ogólnie obcowania z przyrodą. Szukasz zwierząt, ale ich nie znajdujesz, a jak nawet znajdziesz, to je płoszysz. Trzeba trochę doświadczeń zebrać, nauczyć się je podejść, wiedzieć o której godzinie trzeba być na miejscu, żeby nie przegapić tego, co najważniejsze. Warto poczytać fachową prasę i fora internetowe, posłuchać bardziej doświadczonych kolegów – mówi.

Na jego stronie na Facebooku „Piotr Pawlik Fotografia Przyrodnicza” znajdziemy setki zdjęć ze spotkań ze zwierzętami, wykonanych w ciągu ostatnich trzech lat na terenie gospodarstwa rybackiego w Budzie Stalowskiej i w otaczających je lasach.

 

Jednym z ciekawszych na pewno było spotkanie z jenotem. Siedziałem pod siatką maskującą, ale nie zdążyłem jeszcze rozstawić sprzętu, gdy do mnie poszedł. Zaczął wąchać buty, których nie zdążyłem zasłonić, a chwilę później położył się i usnął. Dwa metry ode mnie. Niecodzienne było też moje pierwsze spotkanie z borsukiem. Trafiłem na niego w środku lata, o godzinie 18.30. Miałem duże szczęście, bo to bardzo nietypowa pora dla tego zwierzęcia. Rzadko udaje się je sfotografować w dzień. Ostatnio udało mi się natomiast złapać kilka fajnych kadrów orła bielika polującego na karpia. Widziałem jak go łapie i jak później traci. Zaatakował go kruk, który obok miał swoje gniazdo i chciał go przegonić. Wytrącił mu rybę, która niemal spadła mi na głowę – opowiada fotograf. – Co chciałbym sfotografować? Na pewno wilka. Do tej pory tylko raz trafiłem na niego w Budzie Stalowskiej, ale niestety nie zdążyłem zrobić zdjęcia. Wypatrzyłem go przez lornetkę. Ale obiektywem aparatu nie udało mi się już go odnaleźć. Popełniłem błąd, powinienem od razu patrzeć przez obiektyw. To jest jeden z tych nawyków, który trzeba w sobie wykształcić, zabierając się za fotografowanie zwierząt. Brat też widział tutaj wilka. One tam są, chociaż bardzo trudno je spotkać. Stronią od ludzi. Na tyle, że nawet ci, którzy mieszkają tutaj po czterdzieści lat, nieraz dziwią się, jak słyszą o wilkach, bo sami ich nigdy nie widzieli.

Tamtejsze stawy są siedliskiem dla niezliczonych gatunków ptaków. Wielu z nich nie spotkamy nigdzie indziej w naszej okolicy. Przeglądając galerię na stronie internetowej P. Pawlika trafimy między innymi na grubodzióby, czaple, myszołowy, orły, gile, dzięcioły, sowy, sójki, zimorodki czy wspomniane na początku czarne bociany.

Wielu ludziom Buda Stalowska kojarzy się z dwoma stawami przy drodze i kawałkiem lasu. A to jest ogromny teren. Tych stawów jest dużo więcej. Obchodząc kiedyś je wszystkie dookoła, przeszedłem 21 kilometrów. Warto to zobaczyć, z tym że wchodząc tam, trzeba wpisać się do księgi, żeby właściciel tego terenu wiedział, że na nim jesteśmy. Gospodarstwo rybackie jest bowiem prywatne – mówi.

RAFAŁ NIECKARZ

Puszcza Sandomierska w obiektywie Piotra Pawlika – 15 zdjęć:

1 z 15
Udostępnij
1 Komentarz
Najnowsze
Najstarsze Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
polonista
1 miesiąc temu

“z góry łypią potężne orły, kormorany.” Łypią? Co to za słownictwo?