Zamknij

Dodaj komentarz

45 lat „Tygodnika Nadwiślańskiego”. Historia, która wciąż się pisze [ZDJĘCIA] [WIDEO]

Stella Bojczuk-Czachór Stella Bojczuk-Czachór 11:01, 20.02.2026 Aktualizacja: 16:20, 20.02.2026
Skomentuj 45 lat „Tygodnika Nadwiślańskiego”. Historia, która wciąż się pisze

20 lutego 1981 roku do sprzedaży trafił pierwszy numer „Tygodnika Nadwiślańskiego”. Miał 16 stron, był niemal w całości czarno-biały, a jedynym kolorowym elementem pozostawała winieta, która nie miała wiele wspólnego z tą współczesną, dobrze znaną naszym czytelnikom – była niebieska. Dziś od tamtego momentu mija 45 lat.

::photoreport{"type":"see-button","item":"11346"}

Nowe czasopismo lokalne swoim zasięgiem obejmowało ówczesne województwo tarnobrzeskie.

Debiut w cieniu historii

Kilka miesięcy po ukazaniu się pierwszego numeru wprowadzono stan wojenny. Wydawanie „Tygodnika” zostało zawieszone na blisko trzy miesiące, redakcję zaplombowano. Po numerze z 11 grudnia 1981 roku kolejne wydanie ukazało się dopiero 4 marca 1982 roku.

Przez następne lata pismo funkcjonowało jako organ PZPR. Przy winiecie pojawił się podtytuł „Pismo Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej”. Zniknął dopiero w lutym 1990 roku. Archiwalne numery są dziś świadectwem tamtej epoki – z jej ograniczeniami, językiem i obowiązkową ideologiczną narracją. A jednocześnie pozostają bezcenną kroniką lokalnych wydarzeń.

Od początku jednak – mimo kontekstu politycznego – fundamentem było informowanie czytelników o sprawach regionu.

Po pierwsze: rzetelność

Przez dekady dziennikarze „TN” dokumentowali najważniejsze wydarzenia, podejmowali interwencje, patrzyli na ręce władzy – niezależnie od tego, kto ją sprawował. Zmieniał się ustrój, zmieniały się technologie i właściciele, ale lokalna perspektywa pozostała.

– Nasze teksty nie powstają w próżni. One rodzą się z problemów mieszkańców, z potrzeby reagowania wtedy, gdy system zawodzi – mówi redaktor naczelny „Tygodnika Nadwiślańskiego” Rafał Nieckarz. – Dziennikarstwo interwencyjne, skupione na sprawach dnia codziennego, zawsze było jednym z filarów naszej pracy.

Najdłużej funkcję redaktora naczelnego pełnił Piotr Niemiec, który objął stery po 1989 roku i kierował redakcją przez ponad 20 lat. Po nim funkcję tę pełnili kolejno Wiesława Skowrońska i Wacław Pintal.

Region silniejszy niż granice

Reforma administracyjna z 1999 roku zlikwidowała województwo tarnobrzeskie, ale nie zmieniła naturalnego obszaru oddziaływania „Tygodnika”. Pismo nadal łączy obie strony Wisły, docierając do czytelników w sześciu powiatach na pograniczu Podkarpacia i Świętokrzyskiego.

Przez 45 lat „TN” pozostaje kroniką tej części Polski – zapisem lokalnych sukcesów, sporów, przemian gospodarczych i społecznych, ale też codziennych historii zwykłych ludzi.

Od czerni i bieli do multimedium

Zmiany, jakie zaszły na rynku medialnym od 1981 roku, trudno nazwać jedynie „ewolucją”. To była rewolucja technologiczna i komunikacyjna. Jeszcze kilkanaście lat temu tylko część stron drukowana była w kolorze. Dziś tradycyjne wydanie „Tygodnika Nadwiślańskiego” pozostaje fundamentem naszej rozpoznawalności, choć nie jedyną formą kontaktu z odbiorcami.

– „Tygodnik Nadwiślański” wciąż jest jeden, ale pod tym szyldem działa dziś multimedium – podkreśla Rafał Nieckarz. – Oprócz wydania papierowego rozwijamy portal tyna.info.pl, który jest największym serwisem informacyjnym w regionie. Codziennie publikujemy kilkanaście nowych materiałów: informacje, fotorelacje, wideo. Jesteśmy obecni w mediach społecznościowych, za pośrednictwem których docieramy do odbiorców w każdym wieku.

Profil „Tygodnika” w mediach społecznościowych obserwują dziesiątki tysięcy użytkowników, a miesięczne zasięgi liczone są w milionach wyświetleń. To pokazuje, że lokalne medium może skutecznie funkcjonować w cyfrowym świecie, nie rezygnując z tożsamości.

Ludzie i odpowiedzialność

Historia „Tygodnika Nadwiślańskiego” to przede wszystkim historia ludzi – dziennikarzy, redaktorów, grafików, pracowników wydawnictwa, współpracowników terenowych. To także historia czytelników, którzy przez dekady przychodzili do redakcji z tematami wymagającymi nagłośnienia.

– Bycie dziennikarzem w „Tygodniku” to życie w ciągłej gotowości. Setki telefonów od osób, które liczą na pomoc i nagłośnienie problemu – mówi redaktor naczelny. – To odpowiedzialność za słowo i świadomość, że nasze „jedynki” opisują realne życie mieszkańców regionu.

Jubileusz to moment podsumowań, ale też punkt na osi czasu, z którego wyraźnie widać, że historia nie jest zamkniętym rozdziałem.

– Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy – cytuje słowa Marka Grechuty Rafał Nieckarz. – Z szacunkiem patrzymy w przeszłość, ale jesteśmy w pełni świadomi, że przed nami wciąż wiele wyzwań. Nie unikniemy kolejnych przemian i jesteśmy gotowi stawić im czoła.

::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=ZXAhXBx6-4M"}

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%