Zamknij

Dodaj komentarz

Rzuciła księcia dla poety. Ich historia została pokazana w głośnym serialu

Rafał Staszewski Rafał Staszewski 08:37, 24.12.2025 Aktualizacja: 08:39, 24.12.2025
Skomentuj Gró Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Brwinowie. Fot. R. Staszewski Gró Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Brwinowie. Fot. R. Staszewski

Ta historia niedawno została przypomniana za sprawą głośnej książki Stulecie Winnych i nakręconego na jej podstawie serialu telewizyjnego. Niektórzy pewnie dzięki temu usłyszeli o niej po raz pierwszy. Wydarzenia, o których mowa rozegrały się przeszło sto lat temu, a ich głównymi bohaterami byli córka zamożnego przemysłowca Anna Lilpop, literat Jarosław Iwaszkiewicz oraz książę Krzysztof Radziwiłł z Sichowa na ziemi staszowskiej.

W ekranowej sadze o familii Winnych  rolę Anny Lilpopówny zagrała Lidia Sadowa, bardziej znana z głosu niż z twarzy, bo to ona dubbingowała królową Elsę w słynnej „Krainie lodu”. W postać jej ojca, Stanisława Wilhelm Lilpopa, jednego z założycieli Podkowy Leśnej, czyli podwarszawskiego miasta-ogrodu, wcielił się genialny Adam Ferency. Młodego Iwaszkiewicza grał Maciej Pesta, a arystokratę z książęcym tytułem, który ostatecznie przegrał starania o rękę panny Anny, Robert Jarociński.

Potentaci

O Lilpopach napisano dziesiątki, jeśli nie setki różnorakich opracowań. Pradziad Stanisława Wilhelma przybył nad Wisłę z Grazu w Styrii tuż przed rozbiorami. W Warszawie założył zakład zegarmistrzowski, który rychło zyskał niemałą renomę. Jego wnuk, Stanisław Lilpop, ojciec Stanisława Wilhelma, był znakomitym konstruktorem i producentem maszyn rolniczych, człowiekiem, który uważany jest powszechnie za jednego z pionierów uprzemysłowienia Królestwa Polskiego i tego, który polskie rolnictwo wyprowadził na zupełnie inny poziom techniczny. Stołeczna willa Lilpopa stała w tym miejscu, gdzie dziś mieści się ambasada Stanów Zjednoczonych.

Stanisław Wilhelm odziedziczył po ojcu pokaźny majątek: przeszło 300 tysięcy rubli srebrem, a do tego udziały w fabrykach i atrakcyjne nieruchomości. W 1909 roku sprzedał sporą część dóbr ziemskich Brwinów, a za uzyskane pieniądze pojechał na safari do Afryki. Trofea myśliwskie przywiezione z tej wyprawy do dziś można oglądać w Muzeum Iwaszkiewiczów w Stawisku. Cenniejsze od nich były chyba jednak zdjęcia. Lilpop był miłośnikiem fotografii i w sztuce tej osiągnął niemały kunszt. Będą na Czarnym Lądzie wykonał całą masę ujęć, na których utrwalił nieistniejącą już bogatą kulturę, obrzędowość i stroje miejscowych ludów.

W życiu osobistym nie wiodło się Stanisławowi Wilhelmowi tak dobrze, jak w interesach. W 1896 roku poślubił Jadwigę ze Stankiewiczów. Jej ojciec, Władysław Stankiewicz, był cenionym lekarzem i działaczem społecznym, przyjacielem Henryka Sienkiewicza, który jednemu z pułkowników rzucających w „Potopie” buławy pod nogi hetmana zdrajcy Janusza Radziwiłła, dał nazwisko Stankiewicz właśnie, po to, by zrobić przyjemność koledze.

W 1897 roku urodziła się Anna, jedyne dziecko Jadwigi i Stanisława Wilhelma. Gdy dziewczynka miała 4 lata, Jadwiga porzuciła męża i rodzinę dla pianisty Józefa Śliwińskiego. Nie tylko była w nim zakochana. Wielbiła również jego talent muzyczny. Gdy po latach napisała wspomnienia, dała im tytuł „Pamiętnik dotyczący życia i twórczości Józefa Śliwińskiego”. Jest w nim, zaraz na początku, taki wymowny fragment, który oddaje jej stosunek do drugiego partnera: „Kto nie żył w sferze promieniowania człowieka genialnego, kto nie dzielił życia wielkiego artysty, nie przebywał w zaczarowanym świecie poezji, nie miał tej egzystencji, gdzie wciąż do czegoś się dąży, kto nie oddychał powietrzem wolnym od wszelkiego materializmu, ten nie może mieć pojęcia, jak ciężko potem żyć wśród bezdusznego tłumu”.

Opuszczając rodzinę miała świadomość tego, że nie będzie miała kontaktu z córką. Stanisław Lilpop tę sprawę postawił jasno i był w tym postanowieniu bardzo konsekwentny. Przez 42 lata Jadwiga nie widywała Anny. Na starość przeprowadziła się jednak do córki na Stawisko. Zmarła w 1966 roku, mając 96 lat.

Stanisław zakończył życie dużo wcześniej, w listopadzie 1930 roku. Od wielu miesięcy cierpiał na depresję. Jeździł na kuracje do renomowanych uzdrowisk, ale nie przyniosły one żadnych rezultatów. W jesienny dzień wynajął pokój w warszawskim hotelu Polonia i tam, w łazience, zastrzelił się. W liście pożegnalnym próbował usprawiedliwiać przed bliskimi swój czyn, tłumacząc, że męczy się strasznie, i nie jest w stanie dłużej tak żyć.

W kręgu magnaterii

Od 1915 do 1918 roku Anna Lilpop wraz z ojcem mieszkała w Rosji. Tam prawdopodobnie poznała księcia Krzysztofa Radziwiłła. Krzysztof urodził się jako  syn Macieja i Róży z hrabiów Potockich. Ze strony matki jego naturalną przodkinią była caryca Katarzyna II. To właśnie Róża Potocka wniosła w posagu ślubnym swojemu mężowi dobra staszowskie. Po mieczu książę był potomkiem słynnego Mikołaja „Czarnego” Radziwiłła, kanclerza wielkiego litewskiego i wojewody wileńskiego, który wraz ze stryjecznym bratem – Mikołajem „Rudym” – uważany jest za twórcę potęgi rodu. Do jej umocnienia przyczyniło się małżeństwo siostry Mikołaja „Rudego” – Barbary Radziwiłłówny z królem Zygmuntem Augustem.

W serialu „Stulecie Winnych” książę Krzysztof pojawia się tylko przez moment. Ukazana została scena, gdy przyjeżdża z narzeczoną do mieszkającego w Brwinowie jej ojca, Stanisława Wilhelma Lilpopa. Wszystko dzieje się w przededniu Bitwy Warszawskiej. Panuje powszechna niepewność i strach przed napierającymi na stolicę bolszewickimi hordami. Radziwiłł namawia przyszłego teścia, by – jak inni – wyjechał i nie narażał się na konfrontację z Czerwoną Armią.

W jednej z późniejszych scen serialowych Anna oznajmia ojcu, że zrywa zaręczyny z księciem Krzysztofem. Stanisław wydaje się tym faktem mocno wzburzony. Jego wzburzenie jest jeszcze większe, gdy córka zdradza, że zamierza związać się z Jarosławem Iwaszkiewiczem. „Chcesz rzucić Radziwiłła dla jakiegoś wierszoklety” – cedzi przez zęby rodzic. Przypomina przy tym Annie, że związek z Krzysztofem zawarła wbrew woli obu rodzin.

Czy tak było w istocie? O ile dla Lilpopów związek z przedstawicielem takiego rodu, jak Radziwiłłowie mógł być nobilitujący, rodzina Krzysztofa nie była do jego planów nastawiona entuzjastycznie. Jarosław Iwaszkiewicz żartował po latach, że został zacnej arystokratycznej familii zesłany przez Najświętszą Panienkę, wskutek modłów zanoszonych przez matkę księcia Radziwiłła, która ponoć ofiarowała swoje srebra w ofierze św. Antoniemu, by ten nie dopuścił do sfinalizowania małżeństwa.

Aby wybić Krzysztofowi z głowy młodzieńczą miłość umyślano, że zostanie on wysłany w daleką podróż, jako członek misji dyplomatycznej na Syberię. Polska delegacja miała tam spotkać się z czołowym dowódcą Białej Armii, admirałem Kołczakiem. Nigdy jednak do tego nie doszło, bowiem zanim uczestnicy wyprawy pokonali drogę na Daleki Wschód Kołczak został ujęty przez czerwonoarmistów i wkrótce potem rozstrzelany.

Sam Krzysztof Radziwiłł przyznał w swoich pamiętnikach, że projekt dokoptowania go do składu delegacji, na czele której stanął Józef Targowski, ziemianin spod Sandomierza, a później pierwszy ambasador Polski w Japonii, był dziełem jego matki: „Jako kadet szkoły podchorążych zaręczyłem się wówczas w łazienkowskim parku sąsiadującym z podchorążówką, z panną Hanną (Anną) Lilpop, późniejszą żoną Jarosława Iwaszkiewicza, mego obecnego przyjaciela. Ponieważ była to panna nie z naszej sfery, a z burżuazji (w tym czasie określenie burżuazja miało wydźwięk lewicowy), a dramatyczne koleje losu jej matki też bardzo moich rodziców niepokoiły, postanowili wszelkimi sposobami do tego małżeństwa nie dopuścić. Do tego doszła jeszcze moja decyzja pójścia na front(…). Moja matka, która mnie wprost bałwochwalczo kochała, nie chciała w żaden sposób narazić mnie na takie niebezpieczeństwo. Wykorzystano więc misję, żeby mnie od ewentualnej bohaterskiej śmierci na polu chwały i od rzekomego mezaliansu uchronić”.

Spod znaku Skamandra

Ostatecznie to Anna Lilpop zerwała zaręczyny z księciem. 16 kwietnia 1922 roku w parku Agrykola ona i Jarosław Iwaszkiewicz wyznali sobie miłość. To jednak nie oznaczało, że ich związek pozbawiony będzie wszelkich przeszkód. Na drodze do szczęścia ponownie stanęła rodzina, tym razem Anny.

Znów odwołajmy się do serialu „Stulecie Winnych”. Jego twórcy pokazali scenę, gdy Anna próbuje przedstawić ojcu nowego narzeczonego. Ten jednak w ogóle nie ma ochoty rozmawiać z młodym literatem. „Idea jej małżeństwa z panem jest dla mnie przykra” – stwierdza wyraźnie poirytowany.

Kiedy jednak Anna nie ustępowała, jej rodzina zaczęła mięknąć. Wyrażono zgodę na ślub, nim on jednak nastąpił, zdecydowano, że młodzi odbędą swego rodzaju „kwarantannę”, która pozwoli jeszcze raz przemyśleć im podjętą decyzję. Annę wysłano pod Skierniewice do zaprzyjaźnionego majątku kuzynki Anieli Ostrowskiej, a potem jeszcze na prawie dwa miesiące do innych krewnych, do Skolimowa. Jarosław był w tym czasie na Pokuciu. Rozłąka nie sprawiła bynajmniej, że uczucie między dwojgiem młodych ludzi ostygło. W tej sytuacji Stanisław Lilpop uległ i próbował już stawiać nowych przeszkód na drodze sfinalizowania małżeństwa. Zawarte zostało 12 września 1922 roku.

Nie oznacza to jednak, że ojciec Anny zapałał od razu miłością do nowego zięcia. Ludwika Włodek, prawnuczka Jarosława Iwaszkiewicza, w książce o swojej rodzinie  napisała, że już po ślubie Stanisław pytał złośliwie nowego członka rodziny: „I ty tak piórkiem, piórkiem będziesz zarabiał?” Lilpopom, którzy mieli zawsze bardzo konkretne zawody i kapitały nie mieściło się po prostu w głowie, że można żyć i i to, jak się później okazało, całkiem nieźle, z literatury.

Małżeństwo okazało się bardzo udane. Anna podobno od początku miała świadomość homoseksualnych skłonności męża, jednak podchodziła do tego z wyrozumiałością. Sam Jarosław Iwaszkiewicz pisał: „Hania oczywiście wiedziała (i to nie z plotek, ale z moich ust) kogo poślubiła, i nie przeżyłem żadnej inhibicji, mimo idiotyzmu, jakim było tygodniowe wstrzymanie się od konsumpcji małżeństwa z powodu lęku przed natychmiastowym zajściem w ciążę”. Jan Lechoń w dniu ślubu składał swemu przyjacielowi Jarosławowi życzenia na sześć tygodni. Tyle jego zdaniem maksymalnie miał przetrwać ten związek. Bardzo pomylił się słynny skamandryta. Małżeństwo przetrwało prawie 60 lat. Do śmierci Anny w grudniu 1979 roku. Jarosław przeżył żonę o nieco ponad dwa miesiące. Oboje spoczywają na cmentarzu w Brwinowie.

Na koniec wypada jeszcze dodać, że książę Krzysztof Radziwiłł w rok po ślubie Iwaszkiewiczów sam stanął przed ołtarzem. Jego żoną została Zofia Popiel z sąsiadujących z Sichowem Kurozwęk.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%