13 kwietnia Stalowa Wola zatrzymała się na chwilę w czasie. Wśród dźwięków marszów wojskowych, ciszy modlitwy i łez w oczach uczestników, miasto oddało hołd tym, którzy zostali zamordowani w lasach Katynia — oficerom Wojska Polskiego, funkcjonariuszom, nauczycielom, lekarzom… ludziom, których winą była miłość do Ojczyzny.
Obchody rozpoczęła Msza Święta w kościele pw. Źródła Miłosierdzia Bożego, skąd wszyscy przeszli w miejsca szczególne – tablicę Henryka Kucy oraz pomnik Pamięci Matki Sybiraczki. Te symbole nie są tylko kawałkiem metalu czy kamienia. To nieme świadectwa bólu, uporu i nadziei, że ofiara nie pójdzie w zapomnienie.
Prezydent Lucjusz Nadbereżny, mówiąc: „Polska zmartwychwstała w ich cierpieniu, w ich krwi”, nie tylko przywołał historię, ale i przypomniał, że wolność nigdy nie była nam dana – była zdobywana, często w milczeniu i ciemności, z dala od fleszy i trybun.
Wieczorem, gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Park Miejski przemienił się w przestrzeń przejmującej inscenizacji artystyczno-historycznej. Cienie postaci, głosy wspomnień, dźwięki trwogi i modlitwy – wszystko to ożywiło dramat sprzed 85 lat. Dla wielu uczestników był to moment głębokiego wzruszenia. Łzy niektórych zgromadzonych nie były oznaką słabości, lecz wyrazem szacunku.
[FOTORELACJA]9149[/FOTORELACJA]
Katyński Marsz Pamięci „Ostatnia Droga” prowadził ulicą Ofiar Katynia w stronę cmentarza komunalnego. Ten marsz – cichy, ale wymowny – przypomniał o tych, których nie pożegnano. Ich groby rozsiane są po świecie, ich nazwiska przez dekady ukrywane pod warstwą kłamstw. A mimo to – pamiętamy.
Kulminacją były uroczystości wojskowe na cmentarzu. Kompania Honorowa, sztandary, orkiestra – wszystko to ukazało, że ci, którzy zostali zamordowani bez procesu, dziś mają wreszcie należne im miejsce w historii i sercach potomnych.
Nie da się mówić o Katyniu bez ścisku w gardle. To nie tylko zbrodnia, to rana, która krwawiła przez pokolenia. To milczenie, które krzyczało. To nie tylko wspomnienie, to lekcja. Dla młodych – o prawdzie, która bywa trudna, ale konieczna. Dla starszych – o tym, że warto było przetrwać, by dziś móc mówić głośno o tym, co było przemilczane.
W czasach, gdy historia bywa wygodnie zapominana lub przekształcana, takie uroczystości są jak ogień pilnowany przez strażnika – nie pozwalają, by światło zgasło. A my wszyscy jesteśmy jego strażnikami.
[FOTORELACJA]9149[/FOTORELACJA]
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz