Nie pomogło ograniczenie pierwotnie zakładanej powierzchni obszaru chronionego ani zmniejszenie liczby zakazów, jakie miały tam obowiązywać. Przeciwników nie przekonały także zapowiedzi dużych pieniędzy, które miały trafić na teren Sandomierszczyzny w ślad za tą inicjatywą. Ostatecznie zdecydował najprawdopodobniej strach przed zakazami – bezpodstawny.