W Stalowej Woli protestowali przeciwko obostrzeniom [zdjęcia] - Tygodnik Nadwiślański
środa, 1 grudnia
kondolencje
reklama

W Stalowej Woli protestowali przeciwko obostrzeniom [zdjęcia]

0
1 z 18

To był „Marsz Wolności” połączony z „Marszem niewolników”. W sobotę niezadowoleni z pandemicznych restrykcji zgromadzili się w centrum Stalowej Woli i z hasłami „Stop pandemii” przeszli przez miasto. Było spokojnie, ale policja dała o sobie znać. – Osoby, które nie zachowywały wymaganych odległości lub nie miały masek, były legitymowane – mówi asp. Małgorzata Kania, oficer prasowy policji w Stalowej Woli.

Zdaniem policji na parkingu, naprzeciwko dworca PKS przy ul. Okulickiego, zgromadziło się ok. 40 osób. Z pobieżnego przejrzenia zdjęć można przyjąć, że protestujących było kilka razy więcej. Przyszli, by wyrazić swoje niezadowolenie z restrykcji, które w mniemaniu uczestników wiecu są za ostre i bardzo nielogiczne. – Ja chcę zwyczajnie chodzić do szkoły – mówił do zgromadzonych 15-letni uczeń stalowowolskiego ogólniaka. – Wszystko co służy życiu należy stosować, ale w rozsądnych rozmiarach i warunkach – przypomniała nauczycielka Marzena Kardasińska. Brawa zebrał nawet Mateusz Morawiecki. W trakcie wiecu odtworzona została wypowiedź premiera o maseczkach materiałowych, które nie spełniają swojej roli. Przemawiał właściciel restauracji w jednej z wsi, w pow. niżańskim, który jakiś czas temu swoją jadłodajnię otworzył. – Pozostawiono nam do wyboru bankructwo, albo wojnę z urzędniczym państwem – mówił, akcentując, że jest w stanie wspomnianej wojny. Do policyjnego wstydu odwoływał się Andrzej Szlęzak, były prezydent Stalowej Woli i obecny radny wojewódzki. – To co robi rząd, to mordowanie narodu na raty – nie przebierał w słowach Szlęzak.

I akuratnie Andrzeja Szlęzaka nie zanotowali w operacyjnych zeszytach policjanci. – Może dlatego, że trzymałem dystans – dochodził po wiecu były włodarz Stalowej Woli. Policjanci, których na początku wiecu było prawie tyle samo, co uczestników sporządzali notatki, ale siły nie potrzebowali pokazywać. Po półgodzinnym wiecu jego uczestnicy przeszli głównymi ulicami miasta na jego obrzeże. Z jednej strony to był „Marsz Wolności”, a z drugiej „Marsz niewolników”, bo większość musiała twarze zasłaniać maskami. Zresztą czołówka pochodu spięta była łańcuchem, a idących poprzedzał transparent z zawsze aktualnym hasłem „Wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się strach”.

jm

1 z 18
Udostępnij

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.