Chorą pielęgniarkę z Tarnobrzega wypisano ze szpitala zakaźnego, bo „miejsce jest potrzebne”.

6

Pielęgniarka z Oddziału Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii tarnobrzeskiego Szpitala Wojewódzkiego, która miała kontakt z zakażoną pacjentką, czekała na przeprowadzenie testu na obecność koronawirusa 14 dni! Zrobiono go dopiero, gdy jej stan zdrowia się pogorszył i syn zawiózł ją do Szpitala Zakaźnego w Mielcu. Wynik wypadł pozytywnie. Wtedy, już z objawami choroby, zabrano ją do Szpitala Zakaźnego w Łańcucie. Po trzech dniach i „podleczeniu”, wypisano ją, „bo miejsce jest potrzebne dla nowych pacjentów”.

Nie było dyskusji, tylko pytanie gdzie karetka specjalistyczna ma ją przywieźć. Okazało się, że w Tarnobrzegu nie ma żadnego miejsca, w którym można umieścić osobę chorą. Nikt, żadna instytucja, czy służba nam nie pomogły, zostaliśmy z tym wszystkim sami mówi rozgoryczony mąż pielęgniarki.

Rodzinie udało się znaleźć miejsce. Mama chorej zwolniła rodzinny dom kilkadziesiąt kilometrów od Tarnobrzega i tam zawieziono tarnobrzeską pielęgniarkę.

Zobacz także:
– 5 nowych przypadków zakażenia koronawirusem w powiecie tarnobrzeskim
– Tarnobrzeg. Libacja na ławeczce w czasie epidemii

Jest tam sama, mimo tego, że jest chora. Kontakt mamy tylko telefoniczny, raz widziałem ją przez szybę, gdy zawiozłem jej ubrania i jedzenie. Gdyby jej stan się pogorszył, gdyby zasłabła, nie będzie miał kto udzielić jej pomocy mówi tarnobrzeżanin.

Mąż chorej pielęgniarki nie widział się z nią od kilkunastu dni. Jest kierowcą tir-a, był w trasie. Z kobietą mieszkał 19-letni syn. Teraz on został objęty kwarantanną, ale nie zrobiono mu testu na obecność koronawirusa.

Na szczęście syn czuje się dobrze. Przez ten cały czas kwarantanny, którą żona przechodziła, starała się go jak się tylko dało odizolować od siebie. Dobrze go wyszkoliła, widzę, jak trzyma dystans mówi mąż pielęgniarki.

Z zapowiedzi Sanepidu jakie dotarły do rodziny wynika, że 19-latek „może będzie miał zrobiony test, ale dopiero po świętach”.

Więcej o tym szokującym przypadku w najbliższym papierowym wydaniu „TN”.

Share.

6 komentarzy

  1. Skandaliczne zachowanie nie tylko tarnobrzeskiego sanepidu, ale także dyrekcji szpitala. Pytanie co robi p. Bożek? W Stalowej jeździ samochód i odkaża ulice, przystanki oraz miejsca dużej użyteczności publicznej. W Tarnobrzegu nic się nie robi. Nawet policji nie widać na ulicach

  2. Przepraszamy Pana za sąsiadów Każdy może być w takiej sytuacji Wirus nie wybiera Może sąsiedzi pomogą Panu i Pana synowi Pozdrawiam

  3. Z jednej strony bardzo współczuję Pani, która jest zarażona i jej rodzinie. Kobieta poszła do pracy. Uczciwie pracowała i zaraziła się. Nie jest niczemu winna. To jest ciężka sytuacja. Z drugiej jednak strony mąż Pani pielęgniarki mieszkając z synem, który jest na kwarantannie i miał kontakt z mamą powinien również być odpowiedzialnym człowiekiem i traktować siebie jako osobę potencjalnie zakażoną. Nie wychodzić do sklepu, tylko poprosić np. sąsiada lub kogoś z rodziny o zrobienie zakupów i zostawienie pod drzwiami. A jeśli nie ma takiej możliwości to poprosić pracowników np. MOPRu. Każdy z nas wiedząc, że miał kontakt z osobą zakażoną lub w kwarantannie (potencjalnie zakażoną) powinien tak postępować. W innym przypadku nie będziemy w stanie opanować tej zarazy.
    Inną kwestą jest jednak postępowanie sanepidu i wykonywanie badań. Skoro są przesłanki ku temu by robić badanie to to badanie MUSI być zrobione. Jeśli nie będziemy badać osób, które mają bezpośredni kontakt z zakażonym, ani tych na kwarantannie to moim zdaniem wszystkie ograniczenia, które zostały wprowadzone są bez sensu. Będzie się to roznosić dalej.
    Panie Prezydencie może trzeba ruszyć instytucje, w których pracownicy (siedząc bezpiecznie przy komputerze) decydują o tym kogo i kiedy badać. Naciskać, naciskać i naciskać. Motywować do większego zaangażowania i pracy. Jeśli powodem braków testów jest brak środków finansowych to może powinniśmy zorganizować jako mieszkańcy zbiórkę pieniędzy na testy dla pracowników szpitala, szczególnie tych, którzy walczą na pierwszym froncie? Naszym kibicom udaję się to. Panu też (zakup przyłbic). Może trzeba połączyć siły? Może trzeba zacząć dezynfekować miejsca najczęściej użytkowane? Tak jak to robi się w Stalowej Woli. Może trzeba ruszyć pracowników MOPR i zarządzić obowiązek pomocy w robieniu zakupów osobom, które są na kwarantannie, tak by nie miały potrzeby wychodzenia z domów?
    Trzeba działać i nie czekać. Wirus nie czeka i nie pyta czy może kogoś zaatakować. Robi to. Więc trzeba się bronić.
    Nie piszę tego złośliwie. wręcz przeciwnie. Martwię się o innych, szczególnie o tych którzy są w bezpośrednim kontakcie z zakażonymi.
    Serdecznie wszystkich pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.

  4. To tylko w TV Pis wszystko wygląda ładnie.
    Mąż zarażonej pielęgniarki powinien wytoczyć proces sądowy szpitalowi o narażenie życia żony pozostawionej bez opieki. Na co płaci składki do ZUS-u?
    Jeśli pielęgniarkę w taki sposób potraktowano to nie dziwię się, że w Polskich szpitalach wobec innych pacjentów jest podobnie. Służba zdrowia jest niestety w wielu miejscach niesprawna.

  5. obserwator TV on

    Kiedy lekarze, pielęgniarki, ratownicy walczą na pierwszej linii pandemii, to w przychodniach pozamykały się i siedzą jak w bunkrach.Niektórzy uciekli jak szczury z tonącego okrętu. Powywieszali kartki, że gabinet nieczynny do odwołania. Ofiary to będą, ale nie z powodu koronawirusa tylko z powodu innych chorób. Potem się napisze “zmarł z powodu chorób współistniejących”. Papier i mikrofon wszystko przyjmie.