Nie odpuści

2

Radny Mariusz Myszkowski poprosił dyrektora podkarpackiego oddziału Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia o  kontrolę prawidłowości funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w tarnobrzeskiej lecznicy.

Opisywana przez nas przed tygodniem sytuacja kiedy radny – po pięciu godzinach bezskutecznego oczekiwania z synem, który uległ wypadkowi, na przyjęcie przez lekarza – wrócił do domu nie otrzymując pomocy, odbiła się wyjątkowo szerokim echem. Odezwało się do nas wielu czytelników „TN” i użytkowników naszego portalu tyna.info. pl, którzy zostali podobnie potraktowani na tym oddziale.

„Miałam podobną sytuację w 2012 roku, kiedy po upadku na rowerze skręciłam rękę. Czekałam z bólem parę godzin, a gdy w końcu nadeszła moja kolej, pojawili się policjanci z pijanym typem, którego musiałam przepuścić, mimo że poza stanem wskazującym, nie wykazywał poważniejszych dolegliwości. Na nic zdały się oburzone komentarze współoczekujących, że ja czekam tu już wiele godzin. Musiałam przeczekać kolejną…” – pisze Ewelina. „Po wypadku z pęknięciem kręgosłupa czekałam dziewięć godzin, zanim postawili diagnozę i zdecydowali, na którym oddziale mnie położyć” – wspomina Beata. „Czekałam 5 godzin na przyjęcie ze złamaną nogą” – komentuje kolejna z naszych czytelniczek. Odebraliśmy też kilka telefonów od osób, które mnóstwo czasu spędziły na SOR-ze… (rn)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

Share.

2 komentarze

  1. Szpital w Tbg niestety jest tragiczny. Nie wiem cym sie ci ludzie kieruja ale na pewno nie opieka nad chorymi. Przywiozlem mame w agonii z ogromnym paralizujacym bolem i zostalismy odeslani do Transmedu by sobie poczekac w długiej kolejce na silny zastrzyk przeciwbolowy ktory tylko na chwile usmierzyl bol. Teraz sa komplikacje i pogorszenie zdrowia. Ktos musi to znienic. Kto rzadzi tym szpitalem? Jakis niekompetentny jegomosc. Personel jest do niczego. Wspolczuje wszystkim chorym!