– Budynek wewnątrz jest w dużej mierze gotowy. Są położone wszystkie instalacje, przygotowaliśmy pokoje, sanitariaty, sale do rehabilitacji i inne pomieszczenia niezbędne do funkcjonowania hospicjum. Gotowa jest też część kuchenna, łącznie z całym zapleczem i wyposażeniem w szuflady metalowe. Do dokończenia pozostaje otoczenie hospicjum, zewnętrzna elewacja budynku i to, co będzie stanowiło największe na tym etapie obciążenie, czyli wyposażenie go w meble i sprzęt medyczny – mówi Antoni Sikoń, prezes fundacji „Ciepło i Serce”.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5625"}
Budowa hospicjum na osiedlu Miechocin trwa od kilku lat. Zaczęła się jeszcze za życia ks. Michała Józefczyka, który uważał powstanie placówki za dzieło swojego życia. Po jego śmierci prace przyhamowały., Nowego impulsu dało im objęcie prezesury przez A. Sikonia.
Fundacja „Ciepło i Serce” jest organizacją non – profit. Jedynym źródłem finansowania budowy są datki tarnobrzeżan i nie tylko, zbiórki publiczne, odpisy podatkowe i wsparcie wyproszone przez osoby zaangażowane w budowę.
– Chciałbym podziękować prezydentowi Tarnobrzega Dariuszowi Bożkowi i tarnobrzeskiej Radzie Miasta, a także samorządowi województwa podkarpackiego ze szczególnym uwzględnieniem pani wicemarszałek Ewy Draus i marszałka Władysława Ortyla. Zawsze możemy liczyć też w potrzebie na Zakłady Chemiczne „Siarkopol”. Dziękuję też serdecznie wszystkim ofiarodawcom, bo każda, nawet najmniejsza wpłata ma dla nas wielkie znaczenie – mówi A. Sikoń.
::news{"type":"see-also","item":"208105"}
Władze fundacji próbowały uzyskać wsparcie od „wielkich” – Orlenu, Enea, itd. Niestety, prośby pozostały bez odpowiedzi.
Budowa hospicjum w Tarnobrzegu realizowana jest metodą „gospodarską”. Do teraz na wszelkie roboty itp. wydano zaledwie 3,5 mln zł. Mimo tego budynek jest praktycznie gotowy, nie licząc wyposażenia medycznego.
– Na dziś brakuje nam jakieś 2,5 mln zł, żeby ukończyć budowę i wyposażanie hospicjum i przyjąć pierwszych podopiecznych. Zakładamy, że finał prac nastąpi przed czerwcem 2026 roku – mówi Antoni Sikoń.
***14:22, 16.01.2024
chyba ktoś pomylił kierunki, gdyż hospicjum jest raczej na Miechocinie a nie na Mokrzyszowie
Piotr Welanyk15:41, 16.01.2024
Mea Culpa, nie tyle pomyliłem kierunki, co pisząc o hospicjum w Miechocinie zbierałem równocześnie informacje dotyczące tematu z Mokrzyszowa i...wyszło jak wyszło. Dziękuję za czujność i zwrócenie uwagi - już poprawione.
Z Tbg City09:05, 18.01.2024
Co za różnica Mokrzywo City czy Miechocin, też City :-)
As11:12, 17.01.2024
200 tyś na kwiaty wokół, gospodarność
Zyga16:51, 17.01.2024
Tyle lat! WSTYD!!! KS.Michal gdyby żył to już co najmniej dwa następne by wybudował!!!!!
Ada19:48, 17.01.2024
On był wyjątkowy, a wyjątków nie ma wiele.
Magda16:51, 17.01.2024
Ciekawe ile kosztowalo wykostkowanie całego terenu wokół budynku Jakby nie można było terenu obsadzić drzewami i trawa
Ada19:47, 17.01.2024
I po trawie jeździć wózkami z chorymi, spacerować z tymi, którzy mogą chodzić? Drzewa i krzewy też muszą być, ale kostka ułatwi ludziom pracę.
Ada19:49, 17.01.2024
Skąd masz taką informację? To pewne?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Wypadek w Durdach. Ranną kobietę zabrał śmigłowiec LPR
Skąd wiadomo, że winę ponosi ranna prowadząca skuter, a nie kierowca samochodu?
mas
07:54, 2026-05-04
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Jest ktoś spoza partii?
P
22:33, 2026-05-03
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Porażka. Wszystko na pokaz
Aaa
21:16, 2026-05-03
Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...
Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.
Dlaczego
19:55, 2026-05-03