Systemy bezpieczeństwa w nowoczesnych autach potrafią zdziałać cuda, ale w starciu z fizyką i brakiem wyobraźni są bezradne. O micie "wszechmogącego" napędu 4x4, oponach, które są zimowe tylko z nazwy, i systemach, które ratują życie, rozmawiamy z Janem Garbaczem, ambasadorem salonu marki Skoda w Stalowej Woli. Poniżej możecie obejrzeć rozmowę, a także przeczytać jej skrócony zapis.

– Zacznijmy od technologii. Czy producenci samochodów faktycznie ułatwiają kierowcom życie w trudnych, zimowych warunkach?
– Producenci bardzo o to dbają, a systemy stosowane w samochodach cały czas ewoluują. Skoda była jedną z pierwszych marek szeroko dostępnych, która oferowała w standardzie system ESP. O ile ABS był pierwszym systemem, który skracał drogę hamowania, nie dopuszczając do blokowania kół, o tyle ESP stabilizuje tor jazdy. W przypadku omijania przeszkody koryguje on tor, dohamowując odpowiednie koła, żeby samochód nie wypadł z drogi.
Dziś tych systemów jest znacznie więcej, np. utrzymywanie pasa ruchu czy aktywny tempomat. Kiedyś w Polsce tempomat uchodził za zbędny luksus, bo nie było gdzie go używać. Dziś mamy obwodnice i autostrady, więc te rozwiązania realnie podwyższają bezpieczeństwo.
– Czy ta technologia może uratować kierowcę przed skutkami błędu, czy tylko go wspiera?
– Ona go wspiera i może zminimalizować skutki. Jeżeli ktoś „nie ma oleju w głowie”, to nawet najlepszy system mu nie pomoże. Ale kiedy już coś się wydarzy – czasem nie z naszej winy – konstrukcja pojazdu ma sprawić, aby pasażerowie znieśli wypadek z najmniejszym możliwym szwankiem. To znajduje potwierdzenie w testach zderzeniowych.
Zimą bardzo pożądanym elementem jest ASR, który pomaga utrzymać trakcję przy ruszaniu. Również współczesny ABS działa zupełnie inaczej niż ten w latach 90. Pomaga wyhamować niemałą masę pojazdu – bo pamiętajmy, że dzisiejsze auta rzadko ważą mniej niż tonę.
– Planujemy zimowy wyjazd. Na co zwrócić uwagę poza spakowaniem nart?
– Standardowo: ciśnienie w oponach i ich stan. Tu często wpadamy w pułapkę. Czasami jeździmy mało, bieżnik jest wysoki, ale opony mają już swoje lata. Guma twardnieje i nie zapewnia przyczepności. Z drugiej strony, przy dużych przebiegach opona może być po prostu „zjechana”.
Warto też pamiętać o płynie hamulcowym. Ludzie często to bagatelizują, a ten płyn jest higroskopijny – pochłania wodę z otoczenia. Należy go wymieniać co dwa lata. Raz ze względu na bezpieczeństwo (skuteczność hamowania), a dwa – ze względu na trwałość całego układu. No i oczywiście zimowy płyn do spryskiwaczy – bez niego zimą po prostu nie pojedziemy, bo nic nie będziemy widzieć.
– Kupując nowe auto, wielu kierowców pyta o napęd 4x4. Czy faktycznie jest on przepustką do bezpiecznej jazdy w każdych warunkach?
– Złożę tu samokrytykę. Jako młody kierowca miałem do dyspozycji auto ze stałym napędem na cztery koła. Chciałem sprawdzić jego granice i w żadnym samochodzie tak często nie wpadałem w poślizg, jak właśnie w nim. Napęd 4x4 jest bardzo pomocny, poprawia trakcję, ale fizyka ma swoje ograniczenia. Jeśli na lodowisku stoimy w czterech butach, to też możemy się poślizgnąć.
Krzysztof Hołowczyc mawiał, że w „czteronapędówce” można wyciągnąć auto z opresji, dodając gazu i podpierając się mocą. I to jest prawda. Ale zapytałem kiedyś instruktora szkoły jazdy, jak to wygląda w praktyce. Odpowiedział: „Tak, Hołowczyc ma rację, ale żeby to wyczuć i zrobić bezpiecznie, trzeba mieć powierzchnię boiska piłkarskiego”. Na pewno nie należy eksperymentować w ten sposób w ruchu drogowym.
– Czyli systemom wspomagania nie możemy ufać bezgranicznie?
– To są systemy wspomagające, a nie wyręczające. To nie jest autopilot. Wolałbym znaleźć się w krytycznej sytuacji w nowoczesnym aucie niż w konstrukcji sprzed 30 lat, ale bez zdrowego rozsądku polegniemy w każdym samochodzie.
– Jaka jest najważniejsza rada dla kierowców ruszających na ferie?
Przede wszystkim sprawdźcie stan techniczny auta – warto umówić się nawet na krótki przegląd w serwisie. A druga rada? Kolega, który miał prawo jazdy dłużej ode mnie, powiedział mi kiedyś: „Jak jedziesz samochodem, musisz być wyluzowany jak na fotelu przed telewizorem, ale skoncentrowany na maksa”. Jeżeli kierowca połączy te dwie cechy – spokój z koncentracją – to dojedzie bezpiecznie.

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Wakacje w Polsce droższe. Nowa opłata
A pośrednikiem Duńczyk, jak przy nakrętkach, czy jakiś sprzedajny polityk? Po co przy tym grzebią? Ma zarobić znajomy królika?
Ada
17:01, 2026-02-12
Walentynki w Tarnobrzegu. W prezencie... politycy
A Sikorsky UH-60 będzie
pytanie
15:39, 2026-02-12
Wakacje w Polsce droższe. Nowa opłata
powinno być traktowane jak terroryści i zakazane, bo działa na szkodę obywateli.
Lewactwo
13:03, 2026-02-12
46 metrów sporu. Co z masztem w Sandomierzu? [Czytaj w
jak na wieży cisnien w parku wisi pelno anten to nie szkodzi, ani dzieciom w przedszkolu, w szkole ani mieszkancom. hehehehehe
ciemnopodlampa
10:24, 2026-02-12