Tarnobrzeg: wiadomości, informacje - Tygodnik Nadwiślański

Zamknij

Dodaj komentarz

XV Miejskie Dyktando w Tarnobrzegu. Uczniowie i dorośli sprawdzają swoją ortograficzną wiedzę [ZDJĘCIA]

. 09:59, 05.03.2026 Aktualizacja: 14:36, 05.03.2026
Skomentuj XV Miejskie Dyktando w Tarnobrzegu [ZDJĘCIA] W czwartek, 5 marca, w murach Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Tarnobrzegu odbywa się XV Miejskie Dyktando dla dzieci i młodzieży.

W czwartek, 5 marca, w murach Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Tarnobrzegu odbywało się XV Miejskie Dyktando dla dzieci i młodzieży. W wydarzeniu wzięli udział uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych, a także dorośli uczestnicy i zaproszeni goście startujący w kategorii VIP.

::photoreport{"type":"check-for-article","item":"11419"}

Pomysł organizacji miejskiego dyktanda narodził się kilkanaście lat temu z inicjatywy nauczycielek związanych ze Szkołą Podstawową nr 3 w Tarnobrzegu. Jedną z organizatorek jest Karolina Kochańczyk-Sieroń, która podkreśla, że przedsięwzięcie od początku było wspólnym projektem kilku osób.

– Reprezentuję trzyosobową komisję, która zapoczątkowała ten pomysł. Tworzymy ją razem z Justyną Uchańską oraz Marią Pałkus. Pani Justyna była pomysłodawczynią całego przedsięwzięcia, natomiast pani Maria przez lata wspierała nas swoim doświadczeniem i rozsądkiem. Dziś, jako nauczycielka w stanie spoczynku, jest z nami duchem – mówi Karolina Kochańczyk-Sieroń.

Organizatorka zaznacza, że dyktando nie ma być przede wszystkim sprawdzianem czy sposobem na wytykanie błędów ortograficznych.

– Dyktando nigdy nie jest jednoznacznie trudne. To bardzo subiektywna kwestia. Sama prawdopodobnie też popełniłabym błędy, gdybym musiała napisać ten tekst. Zawsze jednak powtarzam, że celem dyktanda nie jest wyłapywanie czyichś braków w znajomości ortografii, lecz zachęcanie do odkrywania bogactwa języka polskiego. W naszych tekstach pojawia się wiele zapomnianych lub rzadko używanych słów – wyjaśnia.

Tegoroczny tekst dyktanda ma formę nietypowej historii z elementami kryminalnej zagadki. Jak zdradzają organizatorzy, inspiracja do jej stworzenia wyszła od Justyny Uchańskiej.

– Od lat to właśnie ona ma najbardziej szalone pomysły. Tym razem wpadłyśmy na koncepcję kryminalnej zagadki, która ostatecznie okazuje się mistyfikacją. W tekście pojawiają się bohaterowie znani z poprzednich dyktand – Jędrzej i Hortensja – a także nowa postać, Ważysław Odrowąż, który wystawia lokalną społeczność na pewną próbę – opowiadała Kochańczyk-Sieroń.

W dyktandzie uczestniczyli zarówno najmłodsi uczniowie szkół podstawowych, młodzież ze starszych klas, jak i uczniowie szkół ponadpodstawowych. Nie zabrakło również dorosłych, którzy od lat chętnie sprawdzają swoje umiejętności językowe.

W kategorii VIP startuje m.in. Katarzyna Knap-Sawicka, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Tarnobrzega.

– Jest oczywiście stres, ale raczej taki motywujący. To bardzo ciekawa forma sprawdzenia się. Dyktanda pisaliśmy ostatnio w szkołach, a po tylu latach powrót do takiego sprawdzianu wiedzy jest interesującym doświadczeniem – mówiła.

Wśród uczestników nie brakowało także uczniów, którzy mają już doświadczenie w podobnych konkursach. Jednym z nich był Patryk Wilk, uczeń I Liceum Ogólnokształcącego im. Hetmana Jana Tarnowskiego w Tarnobrzegu.

– Lubię język polski i interesuję się tym przedmiotem. Czytam lektury, więc nie traktuję tego jako wielkiego wyzwania – mówił przed rozpoczęciem dyktanda.

Uczeń przyznał jednak, że przed konkursem przypomniał sobie najważniejsze zasady ortografii.

– Podczas ferii zrobiłem sobie krótką powtórkę, raczej ogólną. Wcześniej brałem już udział w dyktandzie dwa razy, jeszcze w szkole podstawowej. W siódmej klasie udało mi się zająć drugie miejsce – opowiadał.

Choć stres jest obecny, jak podkreślał, ma on raczej mobilizujący charakter.

– Trochę się stresuję, ale to pozytywny stres, który motywuje, żeby skupić się i nie popełnić jakiegoś spektakularnego błędu – dodał.

W kategorii Szkoły Podstawowe klasy V i VI zwyciężył Mikołaj Bieniek (SP nr 8), drugie miejsce zajęła Lidia Krasucka (SP nr 4), a trzecie Gabriela Rawska (SP nr 11).

W kategorii Szkoły Podstawowe klasy VII i VIII pierwsze miejsce zdobyła Nikola Lulek (SP nr 10), a za nią uplasowali się Nikola Wolak (SP nr 7) i Emilia Kochowska (SP nr 9).

Wśród młodzieży szkół średnich zwyciężyła Julia Szostek (ZS nr 3), na drugim miejscu znalazł się Patryk Wilk (LO Hetman), a trzecie miejsce zajęła Oliwia Zawada (LO im. Małego Księcia).

Mistrzem Kaligrafii okazała się Joanna Pasieka (ZS nr 3), a w kategorii VIP zwyciężyła Renata Domka.

Oto treść dyktanda:

(„) Cymelium, cyjanek i cokolwiek innego (")

W półmroku późnojesiennego popołudnia, gdy mlecznobiałe smużki mgły unosiły się na obrzeżach (p)Parku (d)Dzikowskiego, w Zamku Tarnowskich doszło do incydentu, ochrzczonego przez lokalną socjetę mianem bezprecedensowego homicidium.

W muzealnej książnicy, wpośród bezcennych inkunabułów, cymeliów rękopiśmiennych i rzadkich starodruków, odnaleziono ciało Ważysława Odrowąża – (,) małomiasteczkowego ekscentryka, polihistora i ultraentuzjasty hermeneutycznej filozofii różokrzyżowców. Wątłuchny denat spoczywał bezładnie na berberyjskiej handirze, a obok niego leżał mosiężny lichtarz, upstrzony rubinowobrunatną cieczą, budzącą hemoglobinopodobne skojarzenia. Słaba, choć wyczuwalna, woń gorzkich migdałów implikowała intoksykację cyjanowodorem.

Podinspektor Jędrzej, ponadpięćdziesięciodwuipółletni dochodzeniowiec o nadnaturalnej wręcz intuicji, wdrożył iście benedyktyńską kwerendę. Towarzyszyła mu Hortensja, żarliwa adherentka praworządności i harmonii, czyhająca na ekstraokazję zawodowej nobilitacji.

Zeznania świadków obfitowały w irracjonalne miraże zdarzeń. Wzburzona kustoszka, (o)Otwocczanka i miłośniczka świdermajerów Andriollego, mnożyła hipotezy z żarliwością godną scholastycznej dysputy. Z kolei zrzędliwy, małomówny i mało towarzyski stróż, Górnołużyczanin, wycharchał coś o hematofobii i czmychnął stamtąd chyżo.

Trwała analiza mikrośladów oraz faz rzekomego rigor mortis, gdy Hortensja zauważyła dyskretną aktywność przepony „zmarłego”. Zabójstwo okazało się wyreżyserowaną mistyfikacją, pseudosensacyjnym blamażem. Ważysław, w ramach eksperymentu socjologicznego nad autentycznością żałoby towarzyskiej, upozorował własną śmierć. Wykorzystał w tym celu benzaldehyd, hydrochlorotiazyd oraz kapsułkę z syntetycznym barwnikiem spożywczym.

„Cóż za żenująca żonglerka żałosną żądzą próżności” – zżymała się zdegustowana sierżantka.

I tak kryminalna arcyzagadka wszech czasów okazała się niskobudżetową i małoobsadową, kołtuńską tragifarsą turpistyczną.

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%