::photoreport{"type":"check-for-article","item":"11518"}
Spotkanie było poświęcone pokazaniu na szerszą skalę dobrych praktyk realizowanych przez Koła Gospodyń Wiejskich, które korzystają ze wsparcia ARiMR.
Koła Gospodyń Wiejskich to od pokoleń środowiska dbające o zachowanie regionalnej tożsamości kulturowej. Ich działalność jest dla miejscowości, w których funkcjonują, impulsem rozwojowym i działaniem integrującym lokalne społeczności.
KGW od 2018 roku otrzymują wsparcie z budżetu państwa. Obsługą tego systemu zajmuje się Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Koła otrzymują, w zależności od liczebności, 8, 9 lub 10 tys zł rocznie na swoją działalność. Resztę muszą zdobyć same. Spotkanie w Tarnobrzegu było okazją do zaprezentowania jak dobrze i efektywnie wykorzystywane jest wsparcie z budżetu państwa.
– Środki przekazywane przez naszą agencję służą rozwojowi Kół Gospodyń Wiejskich, ale tak naprawdę, rozwojowi całych lokalnych społeczności. Na terenie powiatu tarnobrzeskiego ze wsparcia korzystają 33 koła – mówi Urszula Paczkowska, kierownik tarnobrzeskiego biura ARiMR.
Podczas spotkania, w którym uczestniczyli m.in. poseł Adam Dziedzic, dyrektor Podkarpackiego Oddziału Regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Rzeszowie Błażej Borowiec, starosta Paweł Bartoszek i jego zastępcy Robert Pędziwiatr i Wojciech Śmiech, a także radny powiatowy Jacek Hynowski, reprezentantki Koł Gospodyń Wiejskich z terenu powiatu tarnobrzeskiego prezentowały swoje osiągnięcia i dzieliły się informacjami, jak najbardziej efektywnie wykorzystać wsparcie finansowe, jakie otrzymują.
- Koła Gospodyń Wiejskich są bardzo ważnym elementem lokalnych społeczności. Większość działań jakie są podejmowane w mniejszych miejscowościach, w jakiś sposób opiera się na ludziach zaangażowanych w działalność KGW. Pieniądze, jakie trafiają do kół są wydawane dobrze i mądrze. Jako samorządy też staramy się zawsze wspierać taką działalność - stwierdził Paweł Bartoszek, starosta tarnobrzeski.
Z olbrzymim szacunkiem o działalności Kół Gospodyń Wiejskich wyrażał się poseł PSL Adam Dziedzic. Jak stwierdził, to właśnie one współtworzyły Polskę i zręby polskości nawet wtedy, gdy kraju nie było jeszcze na mapie Europy. Dziś także współtworzą "Polskę Wiejską".
- Dziś mamy w kraju 17,5 tysiąca Kół Gospodyń Wiejskich. Dzięki wprowadzonym przez nas w 2024 roku zmianom w Polsce przybyło 3,5 tysiąca kół. W 2023 roku dofinansowanie do działalności KGW wyniosło 114 mln złotych, a już w 2024 roku kwota ta wzrosła do 257 mln zł - stwierdził poseł A. Dziedzic.
Poseł wspomniał też, że niebawem w Polsce ruszy program "Aktywna Wieś", który umożliwi dodatkowe wsparcie działań rozwojowych i integracyjnych prowadzonych przez środowiska zgromadzone wokół KGW.
Spotkanie w Tarnobrzegu było też okazją do wymiany doświadczeń i pomysłów przez goszczące w starostwie panie z KGW.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Jest ktoś spoza partii?
P
22:33, 2026-05-03
W Tarnobrzegu uczcili 3 Maja radosnym polonezem
Porażka. Wszystko na pokaz
Aaa
21:16, 2026-05-03
Majówka nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Plaża znów...
Decyzja o zakazie korzystania z łodzi elektrycznych na Jeziorze Tarnobrzeskim zdaje się sugerować, że cały akwen stał się przestrzenią zarezerwowaną wyłącznie dla garstki wybranych — głównie żeglarzy i członków klubu kajakowego, którzy najwyraźniej cieszą się wyjątkowym wsparciem w radzie miasta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie ci użytkownicy jeziora mają największy wpływ na tę decyzję, a ich interesy zostały postawione ponad potrzebami innych grup, zwłaszcza osób z ograniczeniami ruchowymi. Łódki czy też małe pontony o napędzie elektrycznym, ciche i bezpieczne, były rozwiązaniem, które pozwalało na korzystanie z jeziora w sposób mniej inwazyjny i dostępny dla szerszej grupy osób w tym osób nie mogących wiosłować z przyczyn zdrowotnych. Zamiast szukać sposobów na pogodzenie różnych form rekreacji, władze miasta zdecydowały się na krok, który eliminuje tę grupę użytkowników, pozostawiając ich praktycznie bez możliwości korzystania z akwenu. Tymczasem, jak się okazuje, cały problem dotyczy głównie jednej, wąskiej grupy — żeglarzy i kajakarzy, którzy, dzięki wsparciu lokalnych władz, stali się niemal monopolistami na jeziorze. Zastanawiające jest, czy to nie oni mają największy interes w eliminacji innych form rekreacji, które mogłyby zakłócać ich dominację na wodzie. To rodzi pytanie, czy w tej sytuacji w ogóle brano pod uwagę potrzeby tych, którzy nie mają innych możliwości spędzania czasu nad wodą, tych którzy nie mogą wiosłować a chcą aktywnie spędzać czas nad jeziorem, które i do nich należy.
Dlaczego
19:55, 2026-05-03
Nocny dramat w Sandomierzu! Spłonął popularny hotel FOT
Dzisiaj dalej sie pali, dziwne
Ccc
16:56, 2026-05-03