::photoreport{"type":"see-button","item":"11847"}
Nerwowo było w piątek, 17 kwietnia, na miejskim targowisku w Stalowej Woli. Duża grupa handlujących tu drobnych przedsiębiorców spotkała się z radnymi miejskimi i wiceprezydentem miasta. Temat był jeden - ewentualne zmiany w funkcjonowaniu targowiska, szczególnie w rejonie hali "Zieleniak".
Informacje o zmianach, krążące w przestrzeni publicznej nie wzięły się z niczego. Miejska hala "Zieleniak" jest deficytowa i w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się informacje, że aby zmienić ten stan, trzeba wprowadzić ograniczenia w działaniu zewnętrznego targowiska.
Wśród pomysłów znalazły się m. in takie, które miałyby ograniczyć "dni targowe" do dwóch dni w tygodniu (targowisko funkcjonuje przez cały tydzień, poza niedzielą), głośno było też o zakazie parkowania samochodów należących do sprzedających w tym miejscu.
Spotkanie z handlującymi zorganizowała trójka stalowowolskich radnych - Urszula Tatys, Daniel Hausner i Kamil Maciejak. Na targowisku pojawił się także wiceprezydent Stalowej Woli Tomasz Miśko.
Handlujący wypowiedzieli wiele pretensji pod adresem władz. Mówili o znaczeniu, jakie ma dla nich handel na targowisku, ile osób utrzymuje i jakiego wysiłku wymaga. Krytykowali powstanie "Zieleniaka" i zakaz handlu na zewnątrz dla osób tam mających stoiska. Wiele wystąpień było emocjonalnych.
Na pytania o to, co ma się dziać na miejskim targowisku odpowiadał wiceprezydent Tomasz Miśko. Kategorycznie zaprzeczył, by planowano wprowadzenie jakichś ograniczeń w handlu.
Przyznał, że miasto chce przeprowadzić "rewitalizację" targowiska, ale zapewniał, że z myślą o stworzeniu lepszych warunków dla handlujących i kupujących.
Pytany przez sprzedawców jak miałoby to wyglądać w praktyce, stwierdził, że jeszcze nie ma projektu, a miasto przygotowując go będzie konsultować się z przedsiębiorcami tu prowadzącymi swoje biznesy.
T. Miśko mówił też, że magistrat chce przekształcić drogę publiczną w wewnętrzną, żeby zajmujący pas drogowy sprzedający mogli podpisać normalne umowy.
Uczestnicy spotkania pytali, czy dostaną zapewnienie, że zmiany nie uderzą w ich biznesy i nie będą prowadzić do wprowadzenia ograniczeń. Wiceprezydent Stalowej Woli stwierdził, że "to co mówi, jest nagrywane więc będzie go można z tego rozliczyć".
W odniesieniu do pretensji niektórych przedsiębiorców mających stoiska w "Zieleniaku", którym zakazano sprzedaży na zewnątrz (chodziło o warzywa i owoce), T. Miśko odpowiedział, że taką decyzję podjęli w demokratycznym głosowaniu sami sprzedający w "Zieleniaku".
Po spotkaniu, stalowowolski magistrat wystosował oświadczenie. T. Miśko napisał w nim, że handlujący zostali "wprowadzeni w błąd, zmanipulowani i wykorzystani" przez radnych.
Miasto nie planuje likwidacji miejsc przeznaczonych do handlu w okolicach „Zieleniaka”, czy „Lasku”. Miasto nie zamierza ograniczać handlu tylko do dwóch dni w tygodniu.Obie te tezy są całkowicie nieprawdziwe i służą jedynie wywołaniu niepotrzebnego niepokoju wśród handlujących oraz mieszkańców.Wręcz przeciwnie – od początku zależało nam na dialogu z osobami handlującymi. Chcemy wspólnie zagospodarować teren w taki sposób, aby w pełni zrealizować potrzeby sprzedawców i stworzyć atrakcyjne, godne miejsca do ekspozycji i sprzedaży Waszych produktów – miejsca, z których będą Państwo dumni, a mieszkańcy chętnie będą z nich korzystać./.../W najbliższym czasie Miasto przedstawi swoją koncepcję zagospodarowania przestrzeni wokół „Zieleniaka” i „Lasku”. Zapowiadam już dziś spotkanie robocze z Państwem Handlującymi,podczas którego omówimy tę koncepcję i – co najważniejsze – wysłuchamy Państwa uwag i propozycji. Chcemy wspólnie wypracować rozwiązanie, które będzie dobre dla Sprzedawców, dla Mieszkańców i dla całego miasta. - napisał Tomasz Miśko.
Wiceprezydent w pełnych oburzenia słowach opisał też incydent, który miał mieć miejsce w trakcie wizyty radnych w hali "Zieleniak".
Informuję, że bezpośrednio po konferencji prasowej wpłynęło do Urzędu Miasta pismo od Najemców „Zieleniaka”, w tym w szczególności Pań prowadzących tam handel.W piśmie tym stanowczo protestują przeciwko słowom, jakich podczas wizyty na hali w dniu dzisiejszym użył Radny Daniel Hausner, który w obecności handlujących i klientów oraz Radnej Urszuli Tatys, porównał funkcjonowanie hali do „burdelu”, stwierdzając m.in., tutaj cytat: „Jak się ma burdel to nie wymienia się firanek tylko ku…..”. Takie zachowanie jest absolutnie nieakceptowalne.Jako władze Miasta Stalowej Woli stanowczo protestujemy przeciwko temu skandalicznemu, wulgarnemu i obrażającemu godność osób prowadzących handel wystąpieniu - napisał T. Misko zapowiadając, że miasto analizuje możliwe konsekwencje prawne wobec radnego.
Spotkanie skomentowała w mediach społecznościowych także radna Urszula Tatys.
Spotkaliśmy się na ich zaproszenie z osobami handlującymi „pod chmurką”. To nie była „dyskusja o regulaminie” czy „polityczny bełkot” albo „propagandowa papka”. To był głos ludzi, którzy walczą o przetrwanie. To był krzyk o pracę, o godność, o przyszłość swoich rodzin. Fakty, których nie da się zagłuszyć: handlujący od miesięcy żyją w niepewności, niektórzy NIE MAJĄ odpowiedzi na swoje wnioski, inni mają umowy tylko do końca roku. Pojawiają się zapowiedzi „uporządkowania terenu” i „rewitalizacji”. A w tle… przygotowywanie gruntu pod ich usunięcie, a w tle rzucanie kłód i napuszczanie jednych na drugich.. Co usłyszałam wcześniej od zarządcy hali? Że handlujący na zewnątrz: „stanowią zagrożenie”, „nie mają pozwoleń”, planowane jest ich usunięcie z terenów przyległych. Słyszałam to również od handlujących. - napisała radna Urszula Tatys.
Do tematu wrócimy w najbliższym papierowym wydaniu "Tygodnika Nadwiślańskiego".
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Są pierwsze ustalenia w sprawie tragedii
...... barany redaktorskie ....
inkoguto
22:09, 2026-04-17
Są pierwsze ustalenia w sprawie tragedii
Pseudoredktorzy z TyNa wystarczy zapytać AI jakim czynnikiem oddycha 99 % nurkujących amatorów. " """ niski poziom tlenu """ dobre sobie ..... totalne bzdury i bzedty... A gdzie kolegium redaktorskie , które powinno weryfikowac podobne wymysły niskiego poziomu rozumku.... A jak sie wgłębicie w temat to ze zdumieniem dowiecie się ,że oddychanie czystym tlenem na głębokości 18 metrów grozi zatruciem tlenowym. Tak .. Tak.. zatruciem tlenowym redaktorskie imb,,, cyle. Jak nie orientujecie sie w temacie , a trudnym dla was jest zapytanie do AI to spytajcie się fachowców , aby nie pisać totalnych bzdur.
nurek amator
22:07, 2026-04-17
Są pierwsze ustalenia w sprawie tragedii
"niski poziom tlenu". żenada. To nie niski poziom tlenu tylko niski poziom umysłu wypowiadających się w tym temacie.
Kuba
20:13, 2026-04-17
Są pierwsze ustalenia w sprawie tragedii
Przecież połowa tego tekstu to bzdury i kłamstwa !!!!! Rada dla pseudo-redaktorów tego pożal się portalu - Lepiej nic nie pisać niż pisać zmyślone informacje. Prokurator to powinien się za was zabrać za pomówienia i kłamstwa.
Paralizator
18:38, 2026-04-17