Mapy zablokują rozwój sześciu gmin i prawobrzeżnego Sandomierza? – To katastrofa – mówią samorządowcy - Tygodnik Nadwiślański
Reklama

Mapy zablokują rozwój sześciu gmin i prawobrzeżnego Sandomierza? – To katastrofa – mówią samorządowcy

10

Na znacznej części powiatu sandomierskiego nie można ani stawiać nowych budynków, ani rozbudowywać już istniejących. Nie ma mowy o inwestycjach. To efekt znowelizowanej mapy terenów zalewowych opracowanej przez Wody Polskie. Oznacza to degradację całego prawobrzeżnego Sandomierza – powiedział radny Andrzej Bolewski. W podobnym tonie wypowiadali się wójtowie nadwiślańskich gmin. Mówili, że nowe regulacje to katastrofa.

Młode małżeństwo starało się o pozwolenie na budowę domu. Wcześniej zmodernizowało sad, przekształciło przechowalnię w chłodnię. Dostało jednak odmowną decyzję. To niejedyny taki przypadek w naszej gminie. Ludzie mieszkają tutaj od setek lat. Budowali się bez przeszkód wtedy, gdy zagrożenie powodzią było zdecydowanie większe – podkreślił Witold Surowiec, wójt gminy Samborzec.

W środę, 3 marca odbyło się w Sandomierzu spotkanie z udziałem samorządowców z powiatu i przedstawicieli Wód Polskich.

Starosta Marcin Piwnik, inicjator spotkania, podkreślił, że niepokojące sygnały płyną nie tylko z Samborca, ale również z innych gmin. Wnioski dotyczące uzgodnienia decyzji o warunkach zabudowy są negatywnie opiniowane przez Wody Polskie. Instytucja, rozpatrując je, posiłkuje się mapami zagrożenia i ryzyka powodziowego. W powiecie sandomierskim do terenów zalewowych zaliczone zostały znaczne obszary sześciu gmin.

Żadne nowe inwestycje nie będą mogły być tam realizowane. Dotyczy to zakładów, ale także budynków mieszkalnych, garaży czy przechowalni. Rozwój tych terenów będzie niemożliwy – powiedział starosta Piwnik.

Zgodnie z mapami, na terenach tych – jak zauważył starosta – prawdopodobieństwo wystąpienia powodzi określono na … 1 procent, czyli raz na sto lat.

Andrzej Bolewski podkreślił, że problem dotyczy całego prawobrzeżnego Sandomierza. – Oznacza on degradację tej części miasta. A są tam ulokowane zakłady przemysłowe, znajdują się również osiedla mieszkaniowe. Zainwestowano potężne pieniądze w zabezpieczenie tych terenów po to, aby je udostępniać – przypomniał radny i prezes Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego “Sandomierz”.

Marcin Marzec, burmistrz Sandomierza mówił w tym kontekście o braku konsekwencji. – Z jednej strony bowiem inwestuje się ogromne pieniądze w umocnienia – wały i przepompownie, z drugiej zaś utrzymuje się status quo. Tereny prawobrzeżnego Sandomierza dalej traktowane są jako zalewowe. Chcemy wreszcie pozbyć się takiego pojęcia. Chcemy normalnie żyć i się rozwijać – powiedział burmistrz.

Przypomniał on, że to w uznanej za zagrożoną powodzią prawobrzeżnej części miasta znajdują się jedyne tereny inwestycyjne Sandomierza.

O tym, że mapy powodziowe przekreślają szanse na inwestycje mówił również Szymon Kołacz, wójt gminy Łoniów. Przypomniał, że obok dwóch dużych działających już zakładów przetwórczych powstaje trzeci. Zainwestowano w niego do tej pory 80 mln zł. Dalszy rozwój może stanąć teraz pod znakiem zapytania.  – Dużo ludzi spośród tych, którzy przed laty przenieśli się między innymi do Tarnobrzega, teraz wraca do naszej gminy. Chcą na tych terenach budować domy – mówił wójt.

Na terenach wiejskich już teraz mamy wielkie problemy z przyciąganiem inwestorów. Teraz będzie prawdziwy dramat – stwierdził Witold Surowiec.

Tereny określone na mapach jako zalewowe stanowią aż dwie trzecie obszaru gminy Samborzec. Wójt podkreślił, że mieszkańcy są oburzeni tym, że nie można uzyskać nawet pozwolenia na budowę garażu. – Przy jednej ze szkół miała być budowana sala gimnastyczna. Okazuje się, że nie możemy tego zrobić – dodał Witold Surowiec.

Samorządowcy mówili zgodnie, iż nie rozumieją, dlaczego mapy Wód Polskich nie uwzględniają nowych, wartych ponad 200 mln zł, inwestycji przeciwpowodziowych, które w znaczący sposób podniosły poziom bezpieczeństwa. Krzysztof Sobiecki, dyrektor Zlewni Wisły w Sandomierzu wyjaśnił, że mapy uwzględniają te zadania, które zostały już ukończone i odebrane. W Sandomierzu trwa budowa bramy portowej, a w gminie Samborzec modernizacja wałów Koprzywianki. Prace mają się zakończyć w tym roku. Wtedy będzie można dokonać ponownego przeglądu terenów powiatu sandomierskiego pod kątem bezpieczeństwa powodziowego. Aktualizacja map powinna nastąpić na początku 2022 roku.

Starosta Marcin Piwnik zapytał wprost, czy nie można do tego czasu traktować przepisów łagodniej. Rok zwłoki może bowiem oznaczać dla gmin utratę szans na inwestycje. Przedstawiciele Wód Polskich odpowiedzieli, że działają w oparciu o obowiązujące przepisy. Mówili o tym, jak ważne jest bezpieczeństwo. Podkreślali również, że infrastruktura przeciwpowodziowa może zawieść, nie daje pełnej gwarancji, że powodzi nie będzie.

Uczestniczący w spotkaniu poseł Marek Kwitek stwierdził, że rozumie Wody Polskie, które muszą uwzględniać ryzyko zagrożenia powodziowego, ale jednocześnie – jak podkreślił – nie można pomijać kwestii rozwoju gmin. – Nie wyobrażam sobie sytuacji, że inwestycje przeciwpowodziowe w powiecie sandomierskim nie znajdą odzwierciedlenia w mapach terenów zalewowych. Byłoby to szkodliwe, ponieważ prawo stanie się restrykcyjne, a powinno wzmacniać rozwój gmin. Z drugiej strony oczywiste jest, że trzeba panować nad zabudową na terenach zagrożonych, aby państwo w razie powodzi nie musiało wypłacać potężnych odszkodowań. Trzeba podejść do tego w sposób bardzo racjonalny – powiedział polityk.

Marcin Piwnik nie krył rozczarowania postawą przedstawicieli Wód Polskich wobec problemu. Mówił o zbyt gorliwym podejściu do sprawy.  – Nie daliście nam dzisiaj nadziei. Nie rozumiem, dlaczego z tego powodu, że tereny zostały zakwalifikowane jako takie, na których powódź może wystąpić raz na sto lat, ogranicza się tak wiele. Nie rozumiem, dlaczego nie uwzględniono inwestycji, tych nowych, ale i tych prowadzonych od szeregu lat. Skazujemy te tereny na wyludnienie. Mamy w planach budowę S 74. Są cztery warianty przebiegu drogi. Część ludzi w związku z tym już żyje na walizkach, a część będzie żyło z wiedzą, że nie może wybudować ani garażu, ani domu – powiedział inicjator spotkania.

Starosta przypomniał, że opinie samorządów i mieszkańców pominięto już wcześniej, ustalając zasięg obszaru chronionego Natura 2000. Skutki decyzji są dotkliwe, na terenach tych nie można bowiem wycinać drzew i zakrzaczeń, co zwiększa ryzyko wystąpienia powodzi. – Nie ma naszej zgody na takie działania. Wszyscy chcemy stąd wyjść i powiedzieć mieszkańcom powiatu, że się nie poddamy – dodał Marcin Piwnik.

Starosta poinformował, że samorządowcy będą zabiegać o spotkanie z Andrzejem Adamczykiem, ministrem infrastruktury, któremu podlega przedsiębiorstwo Wody Polskie.

Udostępnij

10 komentarzy

  1. Czy to wspaniałe Państwo zapłaci mi odszkodowanie za utracone zyski? Kupiłem działkę z planem zagospodarowania z myślą o sporej inwestycji. Czy jeśli teraz nie dostanę zezwolenia na budowę otrzymam rekompensatę?

  2. rozwoj sandomierza zostal zachamowany juz dawno temu kto jest za to odpowiedzialny? sandomierzanie odpowiedzcie sobie sami

  3. Woda 1% to woda o prawdopodobieństwie statystycznego wystąpienia raz na 100 lat. Jednakże w związku ze zmianami, które zachodzą w systemie obiegu wody (zmiany klimatu przekładające się wzrost gwałtowności zjawisk pogodowych i hydrologicznych, wzrost uszczelnienia zlewni przyspieszający odpływ powierzchniowy i przekładający się na szybkość osiągania punktów kulminacji fali) powoduje, że wzór opracowany w ubiegłym wieku określający prawdopodobieństwo przewyższenia fali, tak naprawdę może oznaczać, że dziś ta woda 1%, to tak naprawdę woda raz na 50 lat (2%) i mniej, raz na 30 lat (3%) itd. Potwierdzają to już ostanie lata. A nic nie wskazuje, że skala zmian meteo i hydro będzie się stabilizować, a wręcz przeciwnie. Pewien pragmatyzm w działaniu RZGW ma na celu ochronę ludzi, mienia i zabezpieczenie Skarbu Państwa przed wypłatami ogromnych odszkodowań. A im większa skala urbanizacji i zagospodarowania terenu potencjalnie zagrożonego zalaniem tym skala potencjalnych odszkodowań rośnie. Oczywiście mapy ISOK i modele należy ciągle aktualizować, uwzględniając nowe inwestycje przeciwpowodziowe, które przecież są realizowane w większości ze względu na to, że ich potencjał ochrony w dużej mierze nie jest już wystarczający w związku ze wspomnianymi zmianami. Trzeba nie tylko odsuwać powódź od ludzi np. przez wały, ale także ludzi odsuwać od powodzi, bo nikt nie da sobie głowy uciąć, że dana infrastruktura zawsze i wszędzie, przy każdych warunkach wytrzyma.

    • W ubiegłym roku wiele miejscowości zostało zalanych bardzo dotkliwie, nie znajdując się w obrębie terenów zalewowych a na wyżej przytoczonych miejscach zagrożenia nie było, idąc tym tym tokiem myślenia powinniśmy mieszkać i rozwijać się tylko na zboczach i skarpach pod warunkiem, że ktoś nie oceni możliwości obsunięcia

      • W ubiegłym roku, miały miejsce tzw. powodzie błyskawiczne – typowe dla terenów miejskich o silnym stopniu uszczelnienia powierzchni zlewni. Niekiedy obszary, o których Pan tu wspomina, nie znajdują się w obrębach stref zalewowych dlatego, że mapy zagrożenie powodziowego projektu ISOK to analiza wykonywana dla terenów położnych wzdłuż biegów głównych lub ważniejszych rzek. A powodzie miejskie, wynikają z niewydolności systemów kanalizacyjnych, które jak się okazuje są niedowymiarowane i nie są w stanie pomieścić tak dużych ilości wody, spływających do systemu w tak krótkim czasie, z powierzchni uszczelnionych. Wynika to z tego, ze silnie wzrasta powierzchnia uszczelniona, deszcze są gwałtowne i nie są rozłożone w dłuższym czasie oraz że stosowane dotychczas wzory empiryczne w projektach wykorzystywały tzw, deszcze miarodajne, których charakterystyka dziś jest zupełnie inna i często zależna od regionu i wynika to niestety ze zmian, jakie zachodzą w klimacie, nawet tym lokalnym. Niektóre miasta takie jak np. Bydgoszcz i Elbląg zainwestowały tzw.skomplikowane modele zintegrowane, które prognozują zarówno “zachowanie” sieci kanalizacyjnej-deszczowej w oparciu o rzeczywiste dane opadowe, jak i zachowanie zlewni rzecznej w oparciu o dane hydrologiczne. Przez to miasta te mają całościowy pogląd na zlewnie i możliwe scenariusze skutków zjawisk hydrometeorologicznych.
        na swoim terenie. Odnośnie – Mapy zagrożenia powodziowego to naprawdę rzetelne źródło, jednocześnie w związku z wprowadzaniem nowych inwestycji oddziałujących na reżim rzeczny oraz w związku ze zmianami klimatu istnieje potrzeba ich ciągłej aktualizacji, aby otrzymywać z nich jak najbardziej rzetelną informację.

      • Idąc tym tokiem myślenia nie należy zabudowywać dolin rzecznych. Człowiek sam zawęża doliny rzeczne gdzie woda zawsze się rozlewała w czasie wezbrań a potem ma pretensje że ta nie zmieściła się w korycie albo między wałami. LOGIKA

  4. No jasne, ale jak się powtórzy sytuacja z 2010 roku, to będzie płacz, zgrzytanie zębów i dej, dej, bo dorobek życia itp. A koszty poniosą podatnicy.
    Na terenach zalewowych nie powinno się nic budować, Wody Polskie mają całkowitą rację.
    To jest nasz polski dramat – osiedlanie się w miejscach kompletnie do tego się nie nadających. Przez dziesiątki lat władze się na to godziły, bo rządzili durni ludzie. Teraz zresztą też tak jest.
    Ja mieszkam 30 metrów powyżej poziomu Wisły, i to jest ten kierunek, który należy obierać.

  5. Proponuje zablokować drogę 77 na tydzień i zobaczymy czy jesteśmy niepotrzebni

  6. ostatnia szansa sandomierza to rok 1975 niestety komuna stwierdzila ze sandomierz nie jest godzien piastowac rangi stolicy wojewodztwa