Z dbałością o najdrobniejszy nawet szczegół grupa miłośników tradycji odtworzyła staropolskie żniwa. Pokaz odbył się w sobotę w sandomierskim Nadbrzeziu.
Żniwiarze przyjechali na pole wozem zaprzężonym w dwa konie. Ubrani byli w dawne sandomierskie stroje robocze. Pracę rozpoczął Wojciech Chmiel ze Stowarzyszenia "Razem dla Nadbrzezia". Pierwsze, ścięte sierpem wiązki zboża ułożył, zgodnie z tradycją, w formie krzyża.
Kosy, których używali żniwiarze, owinięte były materiałem - jak wyjaśnili - po to, żeby zboże nie upadało na ziemię.
- Przygotowaliśmy to wydarzenie, żeby pokazać, jak ciężka była praca rolników i że na chleb trzeba było pracować w pocie czoła. Staraliśmy się, aby wszystko było jak najbardziej autentyczne - powiedziała Celina Chmiel ze Stowarzyszenia "Razem dla Nadbrzezia".
Pani Celina dodała, że jej mąż, Wojciech ćwiczył koszenie już w ubiegłym roku, ona zaś uczyła się podbierać skoszone zboże. Z myślą o pokazie obsiano pole, później uszyto stroje dla uczestników inscenizacji. Wiedzę jej pomysłodawcy czerpali z książek Oskara Kolberga oraz z materiałów znajdujących się w zbiorach Muzeum Okręgowego w Sandomierzu.
Mariusz Łężniak z Muzeum Wsi Kieleckiej podkreślił, że staropolskie żniwa łączyły elementy religijne z zabobonami. Przed przystąpieniem do prac trzeba było poświęcić ziemię. Później najlepsi, najbardziej sprawni żniwiarze szli przodem, nadając pracy tempo. Za nimi przechodziły kobiety, które odbierały ścięte zboże.
- W południe nie wolno było pracować. To był czas na modlitwę Anioł Pański oraz na posiłek i krótki odpoczynek. Funkcjonował również przesąd, że o tej porze nie można pracować, ponieważ grasują południce, które odbierają krowom mleko, mamią chłopów i powodują, że nie chce im się dalej pracować. Gdy na polu zjawiał się gospodarz, żniwiarze robili mu różne psikusy, na przykład związywali go. Gospodarz musiał się wykupić, sprowadzając orkiestrę, organizując poczęstunek czy przynosząc okowitę - opowiadał Mariusz Łężniak.
Uczestnicy pokazu w południe rzeczywiście przerwali pracę na modlitwę przy figurce Matki Bożej Fatimskiej. Posilili się chlebem żytnim i pszennym, plackiem drożdżowym. Były także smalec, masło i ser. Później na polu stawiane były snopki.
Inscenizację z zainteresowaniem oglądała Stanisława Jedlińska, 97-letnia mieszkanka Nadbrzezia. - Kiedyś tak właśnie było. Wciąż to pamiętam. Ścięte zboże zwożono do stodoły, gdzie młócono je cepami - wspominała pani Stanisława.
Współorganizatorem pokazu był portal Cudzechwalicie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tyna.info.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Antoni Macierewicz z wizytą w Tarnobrzegu
A kto zaprasza tego skompromitowanego polityka!? Kto chce w ogóle gościć tego jegomościa? Brak słów...
Mieszkaniec
12:13, 2026-03-19
Pasaż Dominikański w Tarnobrzegu zostanie rozbudowany.
Pustostanów po sklepach które się likwidują coraz więcej straszy w tym mieście. Mieszkan do sprzedaży sporo, miasto się wyludnia. W sklepach więcej oglądających niż kupujących. Kolejna galeria zamiast jednej dobrej. Obserwuje nowa galerie po dawnym Dao. Pustki i jeszcze raz pustki, niedługo bedzie się zamykać pewnie. Konkretnych miejsc pracy nie ma , brak zakładów produkcyjnych. Największe to szpital i sąd. Czarno to widzę
Kot
09:25, 2026-03-19
Pasaż Dominikański w Tarnobrzegu zostanie rozbudowany.
A kto bedzie robił zakupy w tej galerii? Obok targu dwie galerie świecą pustkami , część pomieszczeń nie zasiedlona , kupujących jak na lekarstwo. Ceny coraz wyższe, ludzie w wieku produkcyjnym uciekają z tej pipidowy gdzie brak rynku pracy. Galerie ,banki ,apteki i koscioły
Be
09:14, 2026-03-19
Prokuratura wypuściła bandytę! [Czytaj w gazecie]
Jakby psa zabił, to by siedział.
JoNatan
08:41, 2026-03-19